Uśmiechnąłem się do wilków.
- Dobrze, więc idziemy ją odbić. - Powiedziałem.
- My? - Spytał Rusty.
- Ja, Far i Lauren. Wy powinniście się już zbierać.
- No tak, atak na ludzi. - Westchnęła Jez. - Już idę. Idziesz, Rusty?
Rzucił na mnie przelotne spojrzenie, po czym odpowiedział jej:
- Zaraz dojdę. - Uśmiechnął się lekko. Widziałem, że Lauren i Far byli pochłonięci debatowaniem, więc szeptem porozmawiałem z Rusty'm.
- Powodzenia. - Szepnąłem.
- W czym?
- Rusty, przecież widzę, jak na nią patrzysz.
- W takim razie dziękuję.
- Idź już. - Powiedziałem, a Rusty wystrzelił jak z armaty i dogonił biegnącą Jez.
< Lauren? Masz może jakiś plan? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!