Uśmiechnęłam się do wszystkich.
- Basiorom wstęp wzbroniony. - Powiedziałam, a oni posłusznie wyszli. Zaśmiałam się. - I jak tam?
- Heh... Można powiedzieć, że... dobrze. - Wypowiedziała z trudem Ysabeau.
- Już się tobą zajmuję. - Odparłam.
Poród przebiegł bez problemów i już niedługo trzy szczeniaki leżały obok matki.
- Są trzy! - Ucieszyła się.
- Tak. Pójdę już po Aleksandra i Bandit'a. - Rzekłam i wyszłam.
- I co? - Dopytywali.
- Sami zobaczcie. - Odpowiedziałam.
< Aleksander? Sorki bardzo za długość i czas... >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!