niedziela, 20 kwietnia 2014

Od Etan'a - Przeszłość..., część druga (Quest #4)

Rozpętało się piekło. Słyszałem wycie, jęki wilków. Inne padały, drugie zagryzały inne. 
Skuliłem się bardziej w jaskini. Chciałem stąd uciec. Nie słyszeć odgłosów bitwy.
Nagle podeszła do mnie matka. Spojrzała mi głęboko w oczy. 
-Etan, cokolwiek się stanie nie wybiegaj z jaskini.-poleciła. Odwróciła się do basiora.
-Pilnujcie mojego syna, do czasu aż wrócę. 
-Anno, jesteś pewna, że chcesz wyjść?-spytał basior. Kiwnęła głową.
-Tak, Wesirze.
Spojrzała na mnie. Wybiegła z jaskini. Zobaczyłem tylko jej ogon. Pobiegła w te piekło, a mnie zostawiła. Zawyłem.
Podniosłem się do góry. Oprzytomniałem. Wyminąłem basiory. Wybiegłem z jaskini za matką.
-Etan! Wracaj tu!-usłyszałem z sobą wołanie Wesira. Nie zareagowałem. Musiałem znaleźć matkę.
Stanąłem na wzniesieniu. Widziałem mnóstwo ciał martwych wilków, co mnie przeraziło. Zielona trawa miała odcień szkarłatny. Zupełnie jakby przesiąkła rzezią.
Zerwałem się z miejsca. Ruszyłem biegiem przed siebie. 
Nagle jakiś wilk uderzył mnie łapą. Potoczyłem się w dół zboczem. Zobaczyłem jak czerwony basior biegnie wprost na mnie. Przeturlałem się dalej. Na górze ujrzałem matkę.
Biegła mi na pomoc. Uniknąłem szczęk basiora, które klapnęły blisko mojego gardła. Drugiego ataku nie przewidziałem.
Matka rzuciła się na basiora. Basior odwrócił się i ugryzł ją w szyję. Ciepła krew trysnęła na mój pysk. Matka padła martwa u moich łap. Zawyłem.
Poczułem dziwnie wypełniający mnie Mrok. Widziałem czarne zjawy. W następnej chwili czułem jak wyrastają mi skrzydła, ogon się rozdwaja i wyrastają szpony. Zawyłem gniewnie. 
Basior był przerażony. Cały gniew zwróciłem przeciw niemu. Otoczyły nie płomienie. Czerwony wilk spalił się żywcem na popiół. Zawyłem triumfalnie.
Czułem mroczki przed oczami. Czułem, że tracę przytomność. Otoczyła mnie ciemność. 
Obudziłem się. Wyglądałem już normalnie, ale oczy wciąż świeciły mi na czerwono. Dotknąłem ich łapą. Miałem na sobie czerwone pręgi. Przemieniłem się.
Udźwignąłem się na cztery łapy. Przede mną stały wilki. Spojrzałem na moją przyjaciółkę, Silver. Stała za matką była przerażona.
Wszystkie wilki mi się przyglądały z nienawiścią. Tylko ona mi współczuła.
Podszedł do mnie biały wilk.
-Odejdź stąd! My cię tu nie chcemy!
Zerwałem się. Pobiegłem przed siebie. Pobiegłem w świat z tym brzemiem. Brzemiem Mroku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zostaw po sobie ślad!