Trenowałem moc Wimpy'ego.
- Pięć minut przerwy. - Powiedziałem, kiedy widziałem, że smok jest już zmęczony.
- Dziękuję. - Rzekł. Podeszliśmy do kałuży. Kiedy zobaczyłem odbicie Wimpy'ego natychmiast na niego spojrzałem. Zaczął świecić, otoczyła go gęsta, kolorowa mgła, a po trzech minutach opadła. Wyłonił się z niej większy Wimpy.
- Ewoluowałeś! - Krzyknąłem.
- Jak to? - Spytał Wimpy i podszedł do kałuży.
- Tak to. - Powiedziałem.
- Racja. Ewoluowałem. Czyli mam nową moc!!! - Wrzasnął.
- To chyba coś związanego z krzyczeniem, bo zmienił ci się głos. Sprawdźmy. - Rzekłem. Niczego nie podejrzewający zając skubał spokojnie trawę. Wimpy otworzył dziób i wysłał w jego stronę mnóstwo prześladujących i niesamowicie głośnych dźwięków. Zając padł na ziemię. Był martwy.
- To jest moja nowa moc. - Powiedział Wimpy. Cały dzień trenowaliśmy potem na przeróżnych zwierzętach, by udoskonalić tę niezwykłą moc.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!