- Ale o co chodzi? - Spytałam niepewnie.
- Moja droga, jedziemy na wspaniały koncert. Motorami. - Powiedział Cris. Fakt, same motory były super, a na koncercie wybuchowy. Tańczyliśmy na dachu jakiegoś domu.

Cris złapał mnie w ramiona i chciał pocałować. Ja jednak obróciłam głowę.
- Cris, ja... Mam być szczera? - Spytałam.
- Do bólu. - Rzekł.
- Nie kocham cię. Kocham Max'a. Zawaliłam sprawę, na pewno już mi nie wybaczy... Ale nie chcę być z kimś , kogo nie kocham. Wciąż możemy być przyjaciółmi. Jeśli chcesz.
- Rozumiem cię. - Powiedział smutno. Wróciliśmy w milczeniu do watahy i zamieniliśmy się w wilki. - Leć do niego. - Powiedział. Tak też zrobiłam. Musiałam za wszelką cenę znaleźć Max'a. Znalazłam go nad rzeką.
- Max? - Powiedziałam.
- Co? - Odpowiedział.
- Wiem, zachowałam się jak idiotka. Masz prawo się do mnie nie odzywać, masz prawo być na mnie wściekły, masz prawo mnie nienawidzić. Ale chcę, żebyś wiedział, że sama siebie znienawidziłam. Przez to, co zrobiłam tobie. Okłamałam samą siebie, myśląc, że podoba mi się Cris. Tak wcale nie było, nie jest i nie będzie. Przybyłam tu nie myśląc, że spodobam się komukolwiek. Tymczasem poznałam jednak ciebie. Kiedy mnie pocałowałeś, byłam w szoku, że spodobał ci się ktoś taki jak ja. To właśnie przez ten szok nie zdawałam sobie sprawy z tego, że się w tobie zakochałam - Powiedziałam, po czym wyszeptałam: - i wciąż cię kocham.
< Max? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!