Szliśmy wraz z moim partnerem przez las w pobliżu jeziora. Coś zasyczało w krzakach. Zaniepokoiło mnie to i przywarłam do męża. On zaczął warczeć na siedzące w zaroślach tajemnicze zwierzę. Z krzewów wypełzł wielki wąż.
- Jack, uważaj! - Krzyknęłam. Wąż dał mu cios ogonem, prosto w głowę. Podczas kiedy mój partner upadł, wąż ukąsił mnie w szyję, blisko żyły głównej. Jack natychmiast się podniósł i wyssał jad. - Nie, Jack! - Wrzasnęłam, kiedy mój mąż odchylał głowę i zamknął oczy. Sprawdziłam, czy żyje. Straciłam mojego jedynego...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!