sobota, 7 września 2013

Od Petera - Na ratunek Amy cz.1

Miasto było mile od watahy, musiałem trzy dni biec, by dotrzeć. Były mało pogodne dni, wszędzie mgła i cały czas padał deszcz. To był zły znak i bałem się, że już nigdy nie zobaczę Amy. Chodziłem po mieście, wąchając ślady, często natykałem się na psy, które uciekały na mój widok. Chodziłem po mieście tylko w nocy, by nie rzucać się w oczy. Po czterech dniach zdarzył mi się straszny wypadek...

C.D.N.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zostaw po sobie ślad!