poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Od Whitney - Przeszłość..., część trzecia (Quest #4)

Szłyśmy, a może raczej biegłyśmy. Nie wiem. Byłam już bardzo zmęczona.
Spojrzałam ukradkiem na Cecylię i moją mamę. Obie sapały. Tak jak ja.
Zatrzymałam się. Opadłam zadem, na ziemię. One uczyniły to samo.
-Postój?-spytała Cecylia.
-Tak, postój.
Mama kiwnęła łbem ze zrozumieniem. Podrapałam się łapą za uchem, które swędziało mnie od dłuższego czasu.
-Mam nadzieję, że tato wróci.-westchnęła Cecylia. Nie chciałam jej mówić prawdy. Skłamałam.
-Tak, ja też.
Mama znowu się załamała. Podeszłam do niej. Przytuliłam się. Oparła łeb o mój bark. Westchnęłam.
Nie byłam czujna. Wydarzyło się to w ciągu sekundy. Jakiś z czarnych banitów, skoczył na Cecylię. Usłyszałam tylko jej pisk wydobywający się z gardła. Padła na ziemię. 
-Mamo, szybko!
Łeb mamy wisiał bezwładnie. Kiedy się od niej odsunęłam, upadła.
-Mamo... Cecylio...
Jakiś wilk próbował na mnie wskoczyć. Użyłam żywiołu Lodu. Zamienił się w bryłę i rozbił o kamienie.
Rzuciłam się przed siebie zszokowana. Mama, Cecylia i tata... Oni... oni nie żyją. 
-Dorwiemy cię mała!-usłyszałam za sobą krzyk banity.
Powoli zwolniłam tępa. Czułam się zmęczona. Serce pękło mi na pół.
Odwróciłam się za siebie. Podniosłam nos, do którego dotarł tylko zapach krwi mojej rodziny. I pastwiących się nad nimi mordercami.
Rzuciłam się do dalszego biegu, mimo, że szumiało mi w głowie.
***
Szłam przed siebie. Wpadłam w coś.
To była jakaś dziura.
-Halo?
Spojrzałam w stronę głosu. Siedział tam inny wilk.
-Czego chcesz?-zawarczałam.
-Ja? A cóż mogę chcieć?-zapytał mnie. Uspokoiłam się.
-Jedzenia.-spytałam.
-Odpowiedziałaś sobie.
-Skąd ci je wezmę?
-Lubisz zadawać pytania.
Wilk wyszedł z cienia. Przypominał mi jednego z tych banitów.
-A jak uważasz?-zapytał ponownie.
-Eee...
-Tak, zjem ciebie.
Przygotowałam się do walki. Nagle podczas spotkania z nim opuściła mnie nieśmiałość. To było działanie adrenaliny. 
Wilk zaśmiał się złowieszczo. Warknęłam ostrzegawczo.
-Ooo, mała wilczyca umie warczeć?-zapytał sarkastycznie.
Zapadła cisza.
-A czy umiesz gryźć?-zapytał rozbawiony.
-Przekonaj się.-znowu warknęłam. Wilk pokiwał puszystym łbem. Żółte ślepia wpatrywały się we mnie uważnie.
-Dobrze.-powiedział, a po chwili rzucił się na mnie. Czułam jak czas zwalnia tępa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zostaw po sobie ślad!