niedziela, 20 kwietnia 2014

Od Thei - Strata brata

Dzisiejszego popołudnia, mimo szalejącej wszędzie wojny, postanowiłam rozprostować kości i udać się na samotną wycieczkę do jednego ze swoich ulubionych miejsc, czyli nad Lodowe Jezioro, Oznajmiłam to mojemu partnerowi, który nie był za bardzo z tego powodu zadowolony, ponieważ bał się, że coś mi się stanie. W końcu jednak udało mi się go przekonać i już po chwili szybowałam lekko w powietrzu.
Nim jednak dotarłam na miejsce, wpadłam na zaaferowaną, lecącą w przeciwnym kierunku Olimpias. Po chwili obie leżałyśmy rozpłaszczone na ziemi, ale szybko się pozbierałyśmy.
- Przepraszam. - powiedziałam. - Powinnam bardziej uważać.
Wadera przez dłuższą chwilę nie odpowiadała, tylko wpatrywała się we mnie poważnym i zarazem smutnym wzrokiem.
- O co chodzi? - zapytałam w końcu.
- Cheveyo... - zaczęła.
- Co z nim?! - wykrzyknęłam przejęta.
- Nie żyje. - dokończyła.
- Ale jak to, co się stało?! - zaindagowałam, nie mogąc uwierzyć w to, co przed chwilą usłyszałam.
- Poległ w walce próbując uratować kobietę. - wyjaśniła.
- Kto go zabił?! - dociekałam dalej.
Znów chwila ciszy.
- Mortimer.
- Własnego ojca?! Ale dlaczego?!
- Ponieważ wujek nie chciał pozbawić jej życia.
Dopiero teraz łzy popłynęły mi z oczu strumieniem. Po paru sekundach, udało mi się zapytać przez nie:
- Powiedziałaś już o tym Albie i ich dzieciom?
- Jeszcze nie. Właśnie leciałam do ciebie, a później...miałam ogłosić tą smutną wiadomość ciotce.
- W takim razie...polecimy tam razem.

<Alba, jak zareagowałaś na tą tą smutną i wstrząsająca wiadomość?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zostaw po sobie ślad!