Przysunąłem się do niej i spojrzałem w oczy.
- Nigdzie nie idziesz. Nie przeżyłbym tego. - Szepnąłem i przysunąłem się bliżej. Pocałowałem Jez. Wcześniej nie zdawałem sobie sprawy z tego, co do niej czuję. Jednak kilka dni po rozmowie o ataku na ludzi, zacząłem o niej myśleć. Szukałem jej, chcąc się z nią zobaczyć, jednak nigdy nie udawało mi się na nią wpaść. Tym razem, to ja parsknąłem śmiechem.
- Co jest? - Spytała Jez, lekko się uśmiechając.
- Nic... - Odparłem.
- Przecież widzę.
- Po prostu śmieję się ze swojej głupoty.
- Hmm?
- Długo się kiedyś zastanawiałem, co do ciebie czuję. A to przecież oczywiste.
- I co?
- Kocham cię. - Odpowiedziałem, jeszcze raz ją całując.
< Jez? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!