Stałam z delikatnym uśmiechem nad czarnym basiorem. Mój syn stał za mną, uważnie się mu przyglądając.
- Cześć. - Szepnęłam nieśmiało.
- Hej. - Odpowiedział. - To twój syn?
- Tak, to Thunder. - Odparłam, spoglądając na syna. - No wyjdź, kochanie.
- Nie bój się mnie. - Zachęcił basior.
- Jak masz na imię? - Zapytałam.
- Midsummer Night. A ty?
- Kya. - Odpowiedziałam. - A co tu robisz?
- Przyprowadziły mnie tu świetliki, potem zobaczyłem Thunder'a, pobiegłem za nim i zobaczyłem ciebie.
- Miło mi cię poznać. Masz jakąś watahę?
- Nie... Od dwóch lat nie widziałem na oczy wilka. - Uśmiechnął się.
- A może chcesz dołączyć do Watahy Krwawego Wzgórza? - Zaproponował za mnie Thunder. Widać, bardzo polubił przybysza. Szczerze mówiąc, ja też.
- Możemy cię oprowadzić. - Dodałam.
< Midsummer Night? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!