Spojrzałem na Jez rozbawiony. Ostatnio zacząłem w niej widzieć... kogoś więcej, niż tylko dobrą przyjaciółkę.
- O czym tym razem myślisz? - Spytałem z uśmiechem.
- Wiesz co? O niczym godnym mojej uwagi. - Odparła odwzajemniając uśmiech. Wiedziała, że ja wiem, o czym tak rozmyślała.
- I to chciałem usłyszeć.
- Chyba nie dasz mi za to medalu, co?
- Nie, ale mogę dać co innego.
- Co? - Spytała zaciekawiona.
- Ech... - Nie umiałem się wygadać. W co ja się znowu wkopałem?
- No? Hej, Rusty, jesteś tam?
- Tak, tak...
- Co możesz mi dać? - Zapytała, a ja spojrzałem jej w oczy.
- Ale obiecaj, że nie strzelisz mi za to w pysk... - Poprosiłem błagalnym spojrzeniem.
- Daję ci gwarancję, ale zawsze mogę cię kopnąć. - Uśmiechnęła się.
Uznałem, że walnięcie z liścia w pysk byłoby bardziej bolesne, więc zaryzykowałem. Zbliżyłem swój pysk do jej pyszczka i pocałowałem delikatnie w policzek.
- *Chyba za szybko...* - Pomyślałem, czekając na jakąś reakcję, ze strony Jez.
< Jez? Tylko nie bij mocno! XD >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!