sobota, 5 kwietnia 2014

Od River'a - Czyżby powrót dawnego przyjaciela?

   Nasza paczka się rozpadła. Kiedyś byłem tak bardzo zżyty z Rob'em, teraz w moim życiu nie ma go w ogóle. Smuciło mnie to i często wracałem myślami do czasów, kiedy wszystko było inne, a ja, Rob i Breg chodziliśmy nad Rzekę Condos, bo pogadać na najróżniejsze tematy. 
   Była noc, a księżyc powoli wschodził. Pięknie to wyglądało. Nicol mówiła, że zostaje dziś do trzeciej nad ranem, by dokończyć jakiś eliksir. Siedziałem więc na klifie i czekałem na nią, obserwując księżyc. Nagle na jakimś wzniesieniu pojawił się znajomy mi wilk i zawył przeciągle.
   Nie mogłem uwierzyć własnym oczom, a uszy chyba też mnie oszukiwały. Ta sierść, ta postawa, ten głos... Rob! Wstałem i szybko pobiegłem w jego stronę. Faktycznie, stał tam on, we własnej osobie. 
 - Rob, jak miło cię widzieć. - Powiedziałem.
 - Ciebie również, Brad.
 - Zmieniłem imię na stare. Jestem River. 
 - Pasuje do ciebie. Chciałbym, żebyś mnie wysłuchał. 
 - Więc słucham. Co cię do mnie sprowadza?
 - Zapomnij... - Szepnął i rozpłynął się w powietrzu. Zrozumiałem, że nie mogę żyć przeszłością i muszę zapomnieć o tym, co było, by skupić się na tym, co jest...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zostaw po sobie ślad!