poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Od Red'a - Nowa wataha

Powoli wędrowałem przez góry, chłodny powiew rozrzucał mojego ,,irokeza". Po chwili poczułem niepohamowaną potrzebę śpiewania... Dziwne, nigdy tego nie chciałem. Zaśpiewałem jedyną znaną mi piosenkę. Nagle usłyszałem za sobą szmery...
- Ktoś tu jest?- Spytałem groźnie, ale nikt mi nie odpowiedział.- Widocznie się przesłyszałem...
Szedłem dalej gdy nagle zobaczyłem jakieś wilki, które latają... Dziwne... Najpierw te dźwięki, teraz latające wilki... Powolnym krokiem zwróciłem się do miejsca gdzie lądowały... Znalazłem się na wielkiej plaży, była naprawdę dziwna... Z jednej strony był dzień, a z drugiej noc... Nagle znowu usłyszałem szmer. Wyskoczył na mnie jakiś wilk... A raczej wadera, podniosłem się i najeżyłem sierść. Wadera bacznie mi się przyglądała.
- Ładnie śpiewałeś...- Powiedziała po chwili.
- Dziękuje...

(Jakaś wadera?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zostaw po sobie ślad!