wtorek, 8 kwietnia 2014

Od Luxi'a - Ratunek

Wybrałem się na spacer . Wyszedłem bardzo wcześnie rano gdzieś tak ok. 2:30 . Kaira jeszcze spała i tak miało zostać lecz gdy już wychodziłem usłyszałem : 
-Gdzie idziesz ? 
Podszedłem do ledwo "żyjącej" Kairy i pocałowałem ją .
-Śpij ... idę się przejść . 
-Gdzie ? 
-Gdzie mnie łapy zaniosą ... nie rozbudzaj się . Śpij . 
Kaira posłuchała się mnie i po chwili leżała zwinięta w kłębek . Noc była ciepła więc nie przykrywałem mojej partnerki niczym . 
Szedłem gdzieś niedaleko od Wodnego Serca i kilku innych miejsc . 
*- Czy nie za wcześnie na szczeniaki ?*- Pytałem sam siebie w myślach . 
Zaszedłem daleko poza tereny watahy ... minąłem wioskę ludzi . Widziałem kręcące się tam psy gończe . 
-Też takim byłem ... - Usłyszałem nieznajomy głos 
-A gdzie jesteś ? - Zapytałem 
-Przed tobą . - Odpowiedział głos i w tym momencie pojawił się wilk .
-Jestem Darkness ale możesz mówić mi Dark .
-Ja jestem Luxio . Byłeś jednym z nich ? 
-To długa historia ... na kiedy indziej .
-Dobrze Dark nie chcesz mówić to nie musisz . 
Staliśmy i patrzyliśmy jak myśliwi polerują broń , szykują magazynki i tresują psy .
-To normalne ?-Zacząłem 
-Ale co ? 
-Taki ruch tak wcześnie ?
Wilk myślał chwilę ... pewnie sięgał pamięciom do czasów niewoli .
-Nie ... nie zawsze . 
-A kiedy tak jest ? 
-Przed polowaniem .
Posiedzieliśmy jeszcze chwilę i nagle Darkness zadał mi dziwne pytanie .
-Idziemy zobaczyć to z bliska ?
-Jak z bliska ? 
-No wejdziemy tam .
-Dobra idziemy . 
Po zatwierdzeniu propozycji Basiora wkradliśmy się do osady lecz nie zabawiliśmy tam długo . 
-Widzisz jak to wygląda ... - Zaczął mój towarzysz 
-Widzę ... byłem w szoku ile psów udało im się otumanić .
-Wiesz szkoda mi ich ... - Powiedział 
-Nic nie zrobimy ... one za rozkaz by cie zagryzły . Miałem przyjemność się z nimi spotkać . Dwa razy lecz raz z lekko obitym pyskiem .
-A z kim walczyłeś ? 
-Nie walczyłem ... Aria próbowała mi wpoić do łba że one są przywiązane ale jej się to nie udało . Z reszta obok mnie siedzi żywy dowód .
-Ta .... ja nigdy nie przywiązałem się do ludzi .-Odpowiedział Dark 
-I dobrze ... idziemy ? - Zapytałem ponieważ trochę już nudziło mnie oglądanie człowieka . Poza tym ich zapach mnie denerwuje .
Wyszliśmy z "wioski" i poszliśmy kawałek na zachód . Nagle zobaczyliśmy że nad rzeką pali się ognisko . 
-Kolejni ludzie ? - Zapytałem Darknessa 
-Nie ... oni nie rozbijają obozowisk tylko z jednym ogniskiem . To są bandyci .
Zrobiło się już trochę jaśniej ale wciąż panowała mroczna poświata .
Z jednej z jaskiń znajdujących się przy ognisku wyszedł wilk . Miał on naszyjnik z czaszek małych zwierząt a na plecach wielki miecz . 
Przed nim stanęły dwa inne wilki które przyciągnęły coś ze sobą .
-To jest pies ... jeden z psów myśliwych 
-Tak ale chyba nic nie zrobimy . 
Na szyję psa założono pętlę a drugi koniec przywiązano do gałęzi .
-Musimy mu pomóc - Powiedziałem trochę wystraszony . 
-Poczekaj ... -Zaczął Dark i zdjął z grzbietu łuk 
W chwili gdy dowódca bandytów popchną psa aby ten zawisł Dark wypuścił strzałę która trafiła idealnie w sznur przecinając do . Lekko podduszony pies uciekł a bandyci skupili się na nas .
-Uciekamy ? -Zapytał przerażony Darkness 
-Nie ... jesteśmy lepsi od nich . Twoim zadaniem będzie nie dopuszczenie ich blisko nas a jeżeli jakiś podbiegnie ja się nim zajmę
Utrzymanie ich na dystans było bardzo trudne i pomimo starań Darknessa podchodzili coraz bliże. W końcu walka z dystansu przerodziła się w alkę w zwarciu . 
-Nie odpuszczaj ! - Krzyknąłem i rzuciłem w wilka który atakował mojego towarzysza sztyletem . 
Walczyliśmy dzielnie i nagle zaczęło brakować zwiadowców . 
-Udało się ! - Powiedziałem do Darknessa i poczułem ostry ból w łapie -Trafił cię ! - Wrzasnął Wilk wyciągając strzałę z poległego bandyty . 
-Wiem ... wiem a co ty chcesz zrobić ? 
-Zobaczysz . - Odpowiedział Darkness i wystrzelił z dwóch strzał na raz . Jedna trafiła ostatniego żyjącego zwiadowcę przeszywając mu gardło a druga trafiła ich dowódcę w łapę przez co schował się do jaskini .
Poraniony i z ranną łapą przy pomocy Darka dotarłem do Gustawa .
-Jezu ... co się stało ? Myśliwi ? - Zapytał Gustaw 
-Nie ... nie bandyci - Wydusiłem z siebie .
-Wiemy gdzie jest ich obóz - Wtrącił się Darkness 

<Gustaw ?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zostaw po sobie ślad!