Wstałem bardzo wcześnie rano .Był lany poniedziałek a Kaira spała . Wszystko było tak jak powinno byś . Ona kiedyś wrzuciła mnie do rzeki więc postanowiłem się zemścić . Poszedłem po wodę do strumyka ... bardzo zimnego strumyka i gdy tylko nabrałem wody wróciłem do jaskini . Kaira nadal spała więc trzeba było jej przerwać ten sen . W tym samym czasie słońce zaczęło przyjemnie oświetlać polankę która była przed naszą jaskinią .
-Kaira .... - Zacząłem szepcząc jej do ucha .
-Co chcesz ... jest jeszcze wcześnie . Wiem że dzisiaj ja mam iść na polowanie ale daj mi jeszcze chwilkę pospać .
-Zobacz co się stało przed jaskinią . - Powiedziałem i wyszedłem łapiąc za wiadro pełne zimnej wody .
-Co się stało ? - Zapytała zaspana .
-Lany poniedziałek ! - Krzyknąłem wylewając na nią całe wiadro wody .
Stała przez chwilkę bez słowa . Wyglądała jak by nad czymś myślała .
-Nic ci nie jest ? - Zacząłem lekko zaniepokojony
-Nie nic ... absolutnie nic . - Dopowiedziała a ja poczułem coś zimnego na plecach .
*-Przecież ona ma władzę nad wodą * - Pomyślałem a ona wylała na mnie trochę więcej wody niż ja na nią .
-Jak cie złapie ... - Powiedziałem i zacząłem ją gonić a ona zaczęła się śmiać .
Po krótkiej zabawie udało mi się ją złapać . Skoczyłem i przewróciłem ją lecz nie utrzymałem równowagi . Zaczęliśmy spadać z górki a gdy się zatrzymaliśmy siedziałem nad nią .
-Wszystkiego najlepszego . - Powiedziałem i pocałowałem ją a ona to odwzajemniła . Wróciliśmy na polanę a dzień zapowiadał się bardzo pięknie . Miałem nadzieję że nie jest na mnie zła za ten głupi żart ale niestety ... musiałem .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!