Podobało mi się to. Taka bliskość... jeszcze nigdy jej nie doświadczyłem. Nawet nie myślałem, że doświadczę. Póki nie spotkałem Margaret. Była niesamowita, piękna, mądra... Jedyna w swoim rodzaju.
- Margaret... - Szepnąłem, kiedy już wstałem.
- Tak? - Zapytała.
- Zobacz. - Wskazałem małe zbocze z miękką trawą. - To idealne miejsce dla nas.
Wadera w odpowiedzi uśmiechnęła się i zaczęła biec w tamtą stronę.
- Spróbuj mnie złapać! - Zawołała, a ja pobiegłem za nią. Zatrzymała się na skraju pagórka i położyła się na grzbiecie. Znalazłem się tuż obok niej.
- Popatrzmy na chmury. - Rzekłem.
- Okej. Co tam widzisz?
- Hmm... Odcisk łapy. - Powiedziałem, wyciągając łapę ku górze.
- Ja widzę drugi! - Krzyknęła Margaret i zrobiła to samo. Chmury płynęły w swoją stronę, a my wodziliśmy za nimi łapami. Po kilku chwilach spotkały się.
- Hehe... - Zaśmiała się cicho wadera. - A co tam widzisz?
- Serce. - Odpowiedziałem. Po tej krótkiej wypowiedzi spojrzeliśmy na siebie. Uśmiechaliśmy się, patrząc sobie w oczy.
- Wiesz, twoje oczy przypominają mi głębię oceanu. - Wyszeptałem.
- Twoje są niczym pustynia. - Szepnęła. Zbliżyliśmy się do siebie.
- Wiesz co, Margaret? - Zagadnąłem.
- Hmm?
- Dziś uświadomiłem sobie pewną rzecz.
- Jaką? Mów, jestem ciekawa.
- Uświadomiłem sobie, że nie mogę bez ciebie żyć i... i że cię... kocham.
< Margaret? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!