Red wydał mi się całkiem fajnym basiorem. Dodatkowo - nie ukrywam - był bardzo przystojny. Po drodze rozmawialiśmy na przeróżne tematy.
- Skąd pochodzisz? - Spytałam.
- A czemu chcesz wiedzieć? - Odparł.
- Ta, wiem pytam o głupie rzeczy. Ale odpowiedz, nie bądź taki. - Nalegałam.
- Dobra, niech ci będzie. Jestem z Kanady.
- O, to blisko. - Stwierdziłam. - A twoja historia?
- Jest problem, bo ja... ja nic nie pamiętam. - Westchnął.
- Żartujesz! - Zawołałam. - Ja swoją znam na pamięć.
- Hmm? To mi ją opowiedz.
- Skoro muszę... - Westchnęłam.
- Musisz, musisz. Zamieniam się w słuch.
- Urodziłam się w Strefie Eteru i jestem ostatnim wilkiem eteru z tamtego miejsca. Kiedy dorosłam uczyłam się magii Eteru, czyli uczyłam się posługiwać powietrzem, mrokiem, światłem, temperaturą, pogodą i energią. Kiedy osiągnęłam swój cel, starszyzna wybrała mi tą watahę - muszę ją chronić i nauczyć wszystkie wilki eteru posługiwania się żywiołami magii Eteru. - Opowiedziałam krótko.
- A ile tych wilków eteru jest w Watasze Krwawego Wzgórza.
- Razem ze mną dwa. - Rzekłam. - Ale nie gadajmy już o przeszłości. - Poprosiłam.
- Dobrze, skoro tego sobie życzysz.
- O, zobacz. Widać stąd jaskinię alf. To już niedaleko.
< Red? Takie trochę bez sensu, ale nie wiedziałam co napisać. >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!