Nagle jednak przypomniałem sobie o czymś bardzo ważnym.
- Musimy jeszcze coś zrobić. - Szepnąłem.
- Hmm...? A co? - Zapytała Margaret.
- Zobaczysz. - Odparłem i zacząłem biec. - Idziesz?
- Jasne! - Krzyknęła.
Pobiegliśmy na jakieś wzgórze. Było tam pięknie. Siedliśmy naprzeciw siebie.
- Zatańczysz? - Spytałem w pewnym momencie.
- Tak bez muzyki? - Zdziwiła się.
- Niech cisza będzie naszą muzyką. - Szepnąłem. Stanęliśmy naprzeciw siebie i zaczęliśmy tańczyć. Kręciła się z niebywałą gracją, dopiero teraz dopiero zobaczyłem, jakim szczęściarzem jestem. W końcu nasze wargi się spotkały, nadszedł pierwszy, prawdziwy, namiętny pocałunek.
- Teraz możemy iść do alfy. - Wyszeptałem.
- Biegnijmy. - Odpowiedziała, jeszcze raz mnie całując. Popędziliśmy do jaskini alf, gdzie spotkaliśmy ich oboje. Siedzieli obok siebie, Ginewra wtulona w partnera, ten zaś obejmował ją łapą i patrzył na nią.
- Ekhem. - Chrząknąłem. - Nie przeszkadzamy?
- Nie... - Odparła Ginewra. - Drzwi zawsze otwarte.
- Co was sprowadza? - Spytał Gustaw.
- Otóż mnie i Glory'ego połączyło niezwykłe uczucie, które łączy również waszą dwójkę. - Rzekła Margaret.
- A zatem zostaliście parą! - Krzyknęli. - Gratulacje!
- Czyli jesteśmy nią oficjalnie? - Pytała.
- Jak najbardziej. - Rzekł Gustaw wstając. - Zaraz to ogłoszę.
- Bo ja myślałam, że skoro jestem nowa, to będziemy parą nieoficjalnie...
- Nie. To tylko szczeniaki, poza tym nie jesteś już taka straszliwie świeża, choć faktycznie, doszłaś dość niedawno. Nieoficjalnie parą zostają tylko szczeniaki. Mieliśmy kiedyś taką sytuację, że wadera tylko dołączyła i po kilku godzinach już znalazła swojego jedynego. I też byli oficjalną parą.
- Serio? Nie wiedziałam.
- Miałaś prawo. - Wtrąciłem.
Wyszliśmy z jaskini, a Gustaw zawył i kiedy cała wataha już się zebrała, ogłosił nas parą.
< Margaret, masz jakiś pomysł? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!