czwartek, 10 kwietnia 2014

Od Glory'ego - C.D. opowiadania Margaret ''Ta jedyna...''

Nagle jednak przypomniałem sobie o czymś bardzo ważnym.
 - Musimy jeszcze coś zrobić. - Szepnąłem.
 - Hmm...? A co? - Zapytała Margaret.
 - Zobaczysz. - Odparłem i zacząłem biec. - Idziesz?
 - Jasne! - Krzyknęła.
Pobiegliśmy na jakieś wzgórze. Było tam pięknie. Siedliśmy naprzeciw siebie.
 - Zatańczysz? - Spytałem w pewnym momencie.
 - Tak bez muzyki? - Zdziwiła się.
 - Niech cisza będzie naszą muzyką. - Szepnąłem. Stanęliśmy naprzeciw siebie i zaczęliśmy tańczyć. Kręciła się z niebywałą gracją, dopiero teraz dopiero zobaczyłem, jakim szczęściarzem jestem. W końcu nasze wargi się spotkały, nadszedł pierwszy, prawdziwy, namiętny pocałunek.
 - Teraz możemy iść do alfy. - Wyszeptałem.
 - Biegnijmy. - Odpowiedziała, jeszcze raz mnie całując. Popędziliśmy do jaskini alf, gdzie spotkaliśmy ich oboje. Siedzieli obok siebie, Ginewra wtulona w partnera, ten zaś obejmował ją łapą i patrzył na nią.
 - Ekhem. - Chrząknąłem. - Nie przeszkadzamy?
 - Nie... - Odparła Ginewra. - Drzwi zawsze otwarte.
 - Co was sprowadza? - Spytał Gustaw.
 - Otóż mnie i Glory'ego połączyło niezwykłe uczucie, które łączy również waszą dwójkę. - Rzekła Margaret.
 - A zatem zostaliście parą! - Krzyknęli. - Gratulacje!
 - Czyli jesteśmy nią oficjalnie? - Pytała.
 - Jak najbardziej. - Rzekł Gustaw wstając. - Zaraz to ogłoszę. 
 - Bo ja myślałam, że skoro jestem nowa, to będziemy parą nieoficjalnie...
 - Nie. To tylko szczeniaki, poza tym nie jesteś już taka straszliwie świeża, choć faktycznie, doszłaś dość niedawno. Nieoficjalnie parą zostają tylko szczeniaki. Mieliśmy kiedyś taką sytuację, że wadera tylko dołączyła i po kilku godzinach już znalazła swojego jedynego. I też byli oficjalną parą.
 - Serio? Nie wiedziałam.
 - Miałaś prawo. - Wtrąciłem.
Wyszliśmy z jaskini, a Gustaw zawył i kiedy cała wataha już się zebrała, ogłosił nas parą.

< Margaret, masz jakiś pomysł? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zostaw po sobie ślad!