W watasze czułem się niesamowicie. Wszyscy przyjęli mnie ciepło. A co najbardziej mi się spodobało nie pytali o przeszłość. Każdy mnie do końca nie poznał, a już zaczął mi ufać. Te wilki były wyjątkowe.
Postanowiłem na własną łapę, zwiedzić okolicę. Zacząłem od Słonecznego Pola Słoneczników. Obfitował w piękne słoneczniki. Zobaczyłem nawet dwa małe kruczki, które wydziobywały nasiona z kwiatu. Przeszłem przez pole.
Następnym punktem krajoznawczej wycieczki było Wodne Serce. Skrzywiłem się na wyraz s e r c e. Czemu akurat serce? Pewnie było ta jakieś miejsce dla wilczyc, ale jak już zwiedzać to zwiedzić wszystko.
Moim oczom ukazał się piękna, przejrzysta woda. Zewsząd otaczały ją wysokie strome góry. Brzegi były skaliste. Można było się bardzo łatwo poślizgnąć.
Śmiałym krokiem weszłem na kamień. Stanąłem stabilnie na czterech łapach. Zamknąłem ślepia. Przyjemna chłodna bryza, zalała moje ciało.
Usłyszałem chlupot. Nastawiłem uszy. Znowu coś usłyszałem. Byłem ciekawy co to.
Powolnym krokiem poszłem przed siebie. Szłem brzegiem jeziora.
Wyjrzałem zza krzaków. Zobaczyłem śnieżnobiała wilczycę. Ćwiczyła magię Wody, po chwili zamieniła ją w Lód.
Poślizgnąłem się. Wylądowałem przed nią. Przestraszona podskoczyła. Bladoniebieskie oczy wpatrywały się we mnie ze strachem.
Wyglądała bardzo młodo. Mogła mieć z dwa, ewentualnie trzy lata. Podniosłem się. Ona odsunęła się trochę.
<Whitney-dokończysz? :D >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!