sobota, 5 kwietnia 2014

Od Breg'a - Zjawa w lesie

   Szedłem przez Las Czarnego Rumaka. Byłem sam, gdyż było już bardzo późno. W oddali zauważyłem coś jasnego, świecącego oślepiającym blaskiem.
 - Co to? - Spytałem sam siebie i ruszyłem w tamtą stronę. Usłyszałem jakiś podejrzany dźwięk, coś jakby ktoś jęczał. Po chwili słychać było kroki. Bardzo ciche, niemalże niesłyszalne stąpanie jakiegoś lekkiego zwierzęcia. Nie była to sarna, ani nic kopytnego. To był drapieżnik. Nie mógł mi zagrozić. Wydawało mi się, że to... tak, że to wilk. Nie pomyliłem się. Po chwili ujrzałem białą waderę, oświetloną bardzo jasną, żółtą łuną.
 - Duch! - Szepnąłem do siebie i telepatycznie wezwałem Valixy. Po chwili zjawiła się obok mnie. Powtórzyłem jej moją wcześniejszą wypowiedź.
 - Wydaje się dziwnie znajoma... - Wyszeptała Vali.
 - Valixy, mówiłaś, że masz siostrę, nie?
 - Mam, ale ona chyba nie żyje.
 - Była biała?
 - Jak śnieg. - Odparła. - A co?
 - To może być ona. - Stwierdziłem.

< Valixy? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zostaw po sobie ślad!