Przystanęłam, aby podnieść pysk nieco wyżej i znaleźć odpowiednią drogę. Serce mi zabiło głośniej, gdy poczułam znienawidzony zapach. Pod wpływem impulsu, otworzyłam pysk i zawyłam głośno i przeciągle, z zawziętością i nienawiścią. Ostrzegawczo.
-Nadchodzi wasz koszmar - szepnęłam cicho tak, aby Patton,stojący koło mnie, tego nie usłyszał
Oczy mi zabłyszczały, słyszałam już jęki i błagania ludzi, widziałam ich cierpienie. Zabiję ich.Wszystkich, nie zostawię ani jednego. Będą umierali w męczarniach
- Idziemy - mruknął Patton, widocznie bardzo skupiony
- Jasne - uśmiechnęłam się i ruszyłam w odpowiednią stronę
(Patton? trzeba w końcu napisać opo o tym ataku xd)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!