niedziela, 6 października 2013

Od Jennifer - Porwanie cz.1

Szłam sobie jak zawsze lasem, a obok mnie Lili uczyła się latać (nie wychodziło jej). Nie było żadnego wilka. Usłyszałam samochód. Schowałam się z Lili w krzaki. Ludzie z strzelbami chodzili tu i tam. 2 ludzi podeszło gdy mnie zobaczyli. Pierwszy wyciągnął broń. Miał strzelić, ale drugi go powstrzymał. Zaczęłam warczeć . 
- Ej, Hans czy ty nie widzisz tego, że to pies? - powiedział pierwszy
- No tak, lunehund może, albo jamnik. Przestań mi głowę zawracać burami. bo nam jeszcze ucieknie. - powiedział tak zwany Hans 
- Syberian Huski, jak by miała uciec, to już by uciekła. - powiedział pierwszy - Ej, dajcie mi tu jakąś line - powiedział . Za chwile chciał mnie złapać. Ten Hans chciał mi założyć pętle na szyję, ale ja ugryzłam go w palec.
-Ałła ty paskudna bestio! Nie mówiłem Tchomas, że to wilk. - powiedział Hans. Tchomas (to ten pierwszy) przyszedł, wziął tą line i szybko założył mi na szyję. Nawet nie zdążyłam go ugryźć. Szedł do wozu i ciągnął mnie za sobą. Potem strzykawką wbili mi jakiś lek usypiający. Gdy obudziłam się byłam w klatce na pokładzie samolotu. Lądowaliśmy. Przyszedł Tchomas ze smyczą, a ja miałam na sobie obroże. Zaczepił mi smycz i ciągnął o wyjścia. Gdy wyszliśmy okazało się, że jesteśmy na Alasce. Zmusił mnie do wyjścia. Zaprowadził mnie do szopki z sianem i powiedział:
-Oto twój dom - Wpuścił mnie do sirotka. - Zapoznaj się z twoimi współpracownikami - powiedział wskazując na 7 psów i wyszedł.
-Witaj jestem Piorun - powiedział pierwszy pies.
-A ja Merlin - powiedział drugi
-Harry miło mi cie poznać - powiedział trzeci 
-Hej jestem Jack -powiedział czwarty
- Jestem Akela - powiedziała piąta
-Wild - Powiedział Świerzno biały samiec 
-Ares. A ty jak masz na imię? - powiedział ostatni na obrazku 
-Ja mam na imię Jennifer - powiedziałam A to my wszyscy:

C.D.N.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zostaw po sobie ślad!