Siedziałem i myślałem jaki Will był dziś rano tajemniczy. Moją uwagę przyciągnął odgłos czyichś kroków. Potem dźwięk stał się coraz głośniejszy i w końcu doszedł do mnie wilk. Rozpoznałem go natychmiast, to był Brad.
- Witaj Gustawie. - Powiedział dość dziwnym głosem.
- Słucham. - Odpowiedziałem wstając.
- Postanowiłem prowadzić życie samotnika, dlatego proszę, abyś powiadomił członków watahy o moim odejściu. Jednak bez pożegnań.
- Ok. - Rzekłem.
- Pójdę już, po pewnym czasie możesz to ogłosić.
- Rozumiem. - Powiedziałem. Zaczekałem, aż odszedł na odległość 200 metrów od granic terenów watahy. Wtedy zawyłem głośno, a członkowie szybko się zbiegli.
- Ktoś odszedł? - Pytał jedne wilk.
- Może ktoś został parą. - Rzekł drugi.
- Informuję, iż Brad odszedł z watahy z powodów prywatnych. - Powiedziałem. Wilki trochę postały i w końcu się rozeszły.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!