czwartek, 10 kwietnia 2014

Od Jez - Gdzie jesteś?

Akurat skradałam się do jelenia, gdy spostrzegłam biało-niebieską postać. Szła spokojnym krokiem, z gracją. Merkury, któż by inny ? Postanowiłam że później zapoluję i wstałam. Gdy tylko to zrobiłam jeleń spłoszył się i uciekł. Zwróciło to uwagę Merkury, która odwróciła się by zobaczyć co się stało. Uśmiechnęłam się lekko, co odwzajemniła szerokim uśmiechem.
- Czyżby nasza mała Jez nie potrafiła upolować jelenia ? - spytała śmiejąc się.
- Powoli zmieniam się w Ciebie, jak widać. Tylko brakuje mi .. bycia słodką, delikatną istotką. - odpowiedziałam podchodząc do niej.
- Mhm. Oj cicho. - powiedziała krzywiąc się lekko.
- Uwaga bo Cię posłucham. Idziemy gdzieś ? - spytałam patrząc na nią. - Co jest ?
- Em, nic. Tak, chodźmy.. Może na tą górę pokrytą śniegiem ?
Przyjrzałam się jej. Coś się stało, i to ją gryzie. Patrząc na nią można było czytać emocje jak w otwartej księdze.
- Jasne. Tam będzie okej ?
- Hm.. Tak, raczej tak.
Szłyśmy tak, rozmawiając o wszystkim i o niczym, gdy nagle dopadło mnie złe przeczucie.
- Merkury.. - powiedziałam powoli, patrząc na las wokół. Zaczęłam węszyć, lecz zbyt dużo zapachów do mnie dolatywało. Jakby zmieszane zapachy.. 
- Poczekaj tu. Nie ruszaj się, okej ? - rzuciłam do Merkury dalej wpatrzona w las. 
- J..jasne. - wyszeptała. Ona też to czuła.
Weszłam w las. Zapachy coraz bardziej były wyczuwalne. Usłyszałam trzask gałązki, huk i krzyk Merkury. Chciałam od razu rzucić się w jej stronę ,gdy drogę zagroziły mi psy. Nagle usłyszałam kolejny krzyk Merkury i ujadanie psów. Huk. Okrzyk zwycięstwa. Zwycięstwa człowieka. 
To to czułam ! Perfumy oraz proch strzelniczy ! 
* Co ja zrobiłam..* - myślałam wpatrując się w ślepia jednego z trzech psów. - * Zawsze muszą się znaleźć ofiary walki...* - pomyślałam rzucając się na niego i zabijając go. Drugiego spotkał ten sam los, niestety trzeci zdążył mnie ugryźć. Po chwili i on nie żył, rozerwany na kilka kawałków. Zaczęłam biec tam, gdzie ostatnio widziałam Merkury. Na ziemi zobaczyłam tylko ślady odcisków łap, butów i ... krwi. Nagle przypomniało mi się to, co pomyślałam wcześniej. "Zawsze muszą się znaleźć ofiary walki". O nie..
Zaczęłam biec do jaskini Gustawa, jednocześnie wysyłając telepatyczną wiadomość do Rusty'ego, Lauren i Far'a. 
- " Merkury. Ludzie. Jaskinia alf. Szybko.'' 
Gdy przybyłam do Gustawa, oni już tam byli. Po wysłuchaniu mnie każdy miał inną reakcję ..

< Gustaw, Far, Rusty ? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zostaw po sobie ślad!