- A ja Alexandra. - Powiedziałam siadając.
- Ładne imię. - Odrzekł uśmiechając się. Również usiadł.
- A... Skąd jesteś? - Zapytałam.
- A ty? - Zapytał zbliżając się.
- Ja zapytałam pierwsza.
- Niedaleko mieszkam wraz z ciężarną siostrą. Szukamy jakiejś watahy.
- Tak się składa, że należę do takiej jednej. A pochodzę z Tajlandii.
- A możemy dołączyć?
- Zapewne tak.
- Oliwia! - Zawołał donośnym głosem. Po kilku chwilach pojawiła się wadera z dużym brzuchem.
- Witaj... e... - Powiedziała.
- Alexandra. - Dokończyłam uśmiechając się. Wadera odwzajemniła uśmiech. Zaprowadziłam ich do watahy, a Gustaw przyjął ich. Miałam za zadanie pokazanie im nowej jaskini. Oliwia położyła się spać, a ja i Warrior poszliśmy nad wodospad.
- Alexandra.... - Zaczął.
- Tak? - Zapytałam.
- Wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia?
- Tak. - Odrzekłam i cmoknęłam go delikatnie w policzek, a on uśmiechnął się. Zapadł zmierzch i musieliśmy wracać do jaskiń.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!