Westchnełam. On nie rozumiał... przypomniała mi się matka, jej ból i zdradzenie w oczach kiedy ludzie ją złapali,a ojciec uciekał. Właśnie się na nim zemściłam. Ale to powinno być bardziej bolesne, bardziej okrutne. Przez niego jestem potworem, przez niego Imanika może mi nie wybaczyć tego co robiłam jej w dzieciństwie...Zamknęłam oczy. Tego dnia, kiedy ojciec wychodził z nory w pułapke dziwnie się zachowywał. Miał takie dziwne oczy. nie takie jak zawsze okrutne tylko... nieobecne jakby stracił wzrok. Emocje mnie poniosły wezwałam duchy a potem wśród nich ojca. Chciałam z nim pogadać. W szczególności że teraz nic nie mógł mi zrobić teraz był zdany tylko na mnie, mogłam zawsze go zniszczyć lub sprawić najgorsze tortury... Zobaczyłam go. "Dlaczego to zrobiłeś?" spytałam w głowie. "myśle że wiesz" odpowiedział "odpowiedz!" zaczął zwijać się z bólu. W końcu wysapał "Nie miałem wyboru! Ludzie użyli jakiś środków!" "Nie kłam!" "Ja nie kłamie!" Znów zaczął zwijać się z bólu. "On mówi prawde!" krzyczały inne duchy. "Od kiedy to wy jesteście tacy dobroduszni?" spytałam pogardliwie, ale uwierzyłam. Odesłałam ich i położyłam się. Imanika właśnie przyszłam
- Przepraszam - powiedziałam cicho po czym minęłam ją i powoli, skierowałam się do jaskini Valixsy. Czułam się strasznie słabo. musiałam wyglądać naprawde strasznie...
(Valixsy?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!