Po prostu świetnie!!! Z bólem serca patrzyłam, jak Logan pada trafiony. Wiedziałam co to oznacza. Trucizna już mu krążyła we krwi. Ogarnął mnie gniew, jeszcze większy od tego, gdy Sam mnie uwięził. Kamień Ziemi mi pomagał. Lśnił coraz mocniej, a ja zrobiłam to, co wtedy.
-Płomień Feniksa!
Genoweńczycy zaklęli. Potem z "przestrachem" i ociąganiem uciekli. Wiedziałam, że to jeszcze nie koniec.
Wzięłam Logana na grzbiet.
-*Biedak, musi strasznie cierpieć*-pomyślałam.
Poszłam z nim do Ginewry.
***W jaskini Alf***
-Wyjdzie z tego-pytałam z przejęciem.
-Nie wiem-Ginewra nie owijała w bawełnę.- Jest jedno jedyne lekarstwo...
-Jakie?-przerwałam jej.
-Musisz udać się do pałacu żywiołów.
-Eee... A jest inne wyjście?
-Nie ma.
-Pomożesz mi?
<Ginewra?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!