sobota, 15 czerwca 2013

Od Immortal- Jak tu dotarłam cz.1

Otworzyłam oczy. Poczułam na sobie czyjeś spojrzenie. Nie mogłam niestety otworzyć oczu i zobaczyć kto się we mnie wpatrywał. Po paru sekundach poczułam jak ten ktoś dotyka mi czymś zimnym oczy. Zrozumiałam wtedy, że były one sklejone nie wiadomo jakim cudem. Spojrzałam na łapy wilka przedemną. Uniosłam lekko głowę i zauważyłam, że to obrożca alf mojej byłej watahy. Patrzyłam na niego jeszcze długo dopóki nie zaczął rozmowy.
- Co Ci się stało? Rozumiem, że odeszłaś z watahy, ale to nie oznacza, że masz walczyć sama z niedźwiedziem! Dlaczego nas nie zawołałaś? Dlaczego nie zawołałaś mnie?! - krzyczał coraz bardziej zdenerwowany i wstrząśnięty tym wydarzeniem - Może i go zabiłaś, choć o mało przypłaciłaś za to swoim życiem! - wskazał na moją szyję oraz łapę. Miałam nałożone w tych dwóch miejscach grube bandaże, których wcześniej nie zauważyłam - Zdajesz sobie z tego sprawę?! Nie strasz mnie tak! - kontynuował. Spojrzałam na wilkaprzestraszonym spojrzeniem po czym powiedziałam.
- Marque, dziękuję.. - zamknęłam oczy z powrotem i powoli zaczęłam tracić przytomność. Ostatnie co usłyszałam to krzyki.
- Immortal! Immortal!
***
Biegłam przez zakazany las. Za mną gonił mnie ogromny niedźwiedź. Potknęłam się i upadłam z bólem o ziemię. Nagle zza krzaków wyskoczył Marque i zaczął atakować niedźwiedzia. Ten niewzruszony jego losem wdeptał wilka w ziemię. Powoli zaczął zbliżać się do mnie. Wiedziałam, że to mój koniec. Poczułam na sobie jego kły.
***
- NIEEEEEE! - obudziłam się z głośnym wrzaskiem, tak, że biały wilk koło mnie aż podskoczył.
- Co jest? - spytał przestraszony Marque
- Myślałam, że nie żyjesz! - nie zważając na rany wstałam i wybiegłam z jego jaskini. 
- Stój! Nie możesz się ruszać! Immortal stań spokojnie! - krzyczał nadal za mną biegnąc. Miałam kłopot. A tym kłopotem był on. Byłam zakochana w Marque i nie chciałam by za mną bieg. Przyśpieszyłam i potknęłam się o kamień. Mimo bólu nadal biegłam. Obejrzałam się za siebie. Widziałam plamy krwi. Mojej krwi. Spojrzałam na swoje łapy. Krwawiły. Cała byłam zalana krwią. Nie czułam żadnego bólu. Zaczęłam świecić się na czarno. Po kilku sekundach biegu, w świetle ukazałami się włócznia z czaszką zwierzęcia na czubku. Przestałam świecić się, krew także zniknęła, lecz czułam coś dziwnego... Coś niebezpiecznego..

C.D.N.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zostaw po sobie ślad!