Amika podeszła do mnie dziś rano...
- Haru, musimy porozmawiać. - Powiedziała.
- Tak? - Spytałem.
- Odchodzę z watahy.
- Czemu? Co się stało?
- To taka rodzinna tradycja. Wszystkie wadery, które wiążą się z dwoma basiorami w ciągu dwóch lat swego życia, czeka wędrówka przez wulkany.
- Ale przecież ty z tam tond nie wrócisz!
- Najgorsze jest to, że muszą zabrać ze sobą... swoje pierwsze dziecko...
- Dalie?!
- Wybacz mi Haru. - Powiedziała. Do jaskini weszły dwa o wiele silniejsze wilki. Przycisnęły mnie do ściany. Amika i Dalie odeszli. Dwa wilki pobiły mnie mocno i wyszły. Obiecałem sobie, że nigdy nie uronię łzy. Niestety, ale moje serce nie wytrzymało. Rozkleiłem się. Nie wiedziałem gdzie mam szukać mojej rodziny i w ogóle, czy jeszcze żyją. Cały czas rozmyślam o nich i nie rozmawiam z żadnym wilkiem...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!