Po dosc długiej chwili oczekiwania Greyback spojrzał zaniepokojony w
pewnym kierunku. Też zwróciłam głowę w tę stronę i zobaczyłam... łapę
Moona. Zrozpaczona zleciałam do niego. Stanęłam pół metra od jego ciała.
Nie mogłam wytrzymać tego widoku. Czy on... Nie żyje? Nie... na pewno
żyje... przecież Moon jest silny... poradzi sobie... W tej samej chwili
pojawił się przy nas Greyback. Nie mogłam już tego wytrzymać i
odwróciłam głowę iw innym kierunku.*Nie... Dlaczego ta okropna historia
znowu się powtarza?*-Pomyslałam. Odleciałam z tego miejsca pozostawiając
Greybacka samego przy Moonie. Leciałam bardzo szybko i nie zauwarzyłam
wilka przede mną. Wpadłam na niego i przez te emocje nie zauważyłam że
zmieniłam postać:

-Jak lecisz.- warknął wilk.
- Przepraszam.. ja nie chciałam... Jestem Shanti a ty?- Zapytałam wycierając mokry pysk.
- Aroz-Odpowiedział.
<Aroz?>?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!