Była wojna . Raczej niemiła . Nasza wataha , Wataha Sprawiedliwej
Wieczności miała stoczyć walkę o terytorium . Byłam mordercą , i
wojowniczką , bardzo chciałam wygrać wojnę , ale w czasie niej coś
poszło nie tak . Alfa , stary wilk wpadł do jaskini z powodu ciężkiej
rany . Poleciałam jak najprędzej do niego . W pomieszczeniu było cicho ,
było słychać tylko ciężki szloch . Obany , alfa powiedział :
- Ratuj się , ratuj !
- Nie ! Zostanę przy tobie ! - mówiłam z wielkim płaczem
- Nie ! Po jest ostatnia wola moja . Uciekajcie ! - po tych słowach zamarł .
Nie mogłam już wytrzymać . Wyleciałam z jaskini i usłyszałam że wojnę
przegraliśmy . Zostałam tylko ja , wiedziałam że trzeba było uciec .
Ale wszyscy stanęli przede mną i dźgali nożem . Wymknęłam się , ale oni
zaczęli za mną lecieć . Aż do terenu innej , nieznanej mi do tond
watahy . Rzucili ostatnim nożem we mnie , i uciekli . Trafiono mi w
szyję . Nagle zobaczyłam górę , która była bardzo nisko .Zamknęłam oczy ,
i spadałam . Po paru sekundach poczułam ogromny ból , którego nigdy
wcześniej nie doznałam . Ale otworzyłam oczy . Zobaczyłam samca .
Zapytał :
- Nic ci nie jest ?
- Nie, nie - myślałam * Co będę się przyznawać ?*
- Jestem , Gustaw , samiec alfa - powiedział i pomógł mi wstać .
- Dashie .
- Co ty tu właściwie robisz ? - zapytał patrząc na moje głębokie rany .
- Po przegranej wojnie - Powiedziałam niechętnie .
< Gustaw >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!