Wstałam dzis bardzo wczesnie. Całą noc rozmyslała o tym, co się stanie
podczas walki. A co jesli Sam wygra? A jesli stracę przyjaciół z watahy?
Dręczona tymi pytaniami wyszłam ze swojej komnaty i powędrowałam na
swierze powietrze. Zapowiadała się burza. Po krótkim czasie wzbiłam się w
powietrze i podziwiałam widoki mojej krainy. Moją uwagę przykuł wilk
siedzący na skalnej skarpie. Rozpoznałam go. To był Greyback.
Beszelestnie podleciałam do niego i wylądowałam za nim.
- Greyback?- Szepnęłam. Wilk leniwie obrócił łeb i spojrzał na mnie
smutnym wzrokiem.- Co się stało?- On tylko pokręcił głową i znowu zaczął
wpatrywać sie w otwartą przestrzeń.Podeszłam do niego i oparłam głowę
na jego barku. Greyback był dla mnie jak... ojciec. Po długiej chwili
ciszy powiedziałam.
- Boję się...- Mimi moich starań jedna błękitna łza spłyneła mi po poliku.
<Greyback?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!