Już wiedziałem co się święci... Partner... Nic do niej nie czuje, podobnie, jak moje rodzeństwo...
- Idę do Belli. - Powiedziałem bacznie się jej przyglądając.
- Harp, widzisz, ja mam taki plan...
- Słyszałem cię, jak go układałaś, i odpowiadam nie. Wszystkiego najlepszego. Ale pamiętaj, nie chcę być twoim partnerem, a teraz wybacz, ale Bella nie może czekać. - Powiedziałem. Zrobiłem to z trudnością, ale taka miłość, to nie miłość. Wymuszanie na sobie samym takiej miłości to zguba. Odbiegłem do lasu zostawiając Rose bez odpowiedzi. Rzuciłem tylko ostrzegawczym spojrzeniem na nią i zniknąłem w zaroślach.
< Rose, próbuj dalej, ale z innym samcem. >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!