Kilka dni po naszym ''ślubie'' Tear poczuła się źle i poszła do Ginewry...
Zaniepokojony chodziłem po jaskini...
W końcu weszła Tear...
- I co?! - Pytałem.
- Nic. Niestrawność... - Odparła.
- Posłuchaj, Tear... Czy będziemy mieć szczeniaki?
- Oczywiście Greyback.
- A jesteś może w ciąży? Bo cała sytuacja...
- Nie, jeszcze nie. - Odparła.
~~~Kolejne dwa tygodnie później~~~
Obudziłem się i zobaczyłem stojącą nad sobą Tear...
- Greyback... - Zaczęła.
- Tak najdroższa? - Zapytałem.
- Będziemy mieli szczeniaki. - Powiedziała.
- Na prawdę? - Zapytałem z radością w głosie.
- Tak! Gustaw już wie...
- I co mówił?
- Był bardzo szczęśliwy.
- A Shaft?
- Również. - Odparła.
Byłem bardzo szczęśliwy, że mimo upływających lat będę mieć młode. Resztę dnia spędziliśmy na wymyślaniu szczeniętom imion i określaniu ich liczby.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!