Kiedy
dowiedziałąm się z Demirr`em, że Carla należy do tej samej watahy co my
posanowiłam ją odszukać. Chodziłam wszędzie z Demirr`em, ale nigdzie
jej nie znaleźliśmy. Nagle mój brat szepnął:
-Jest!- wskazał na kępę krzaków, spod kr=tórj wystawała głowa czarnej wadery. Podeszłiśmy do niej. -Co tu robicie?!- szepnęła uradowana, ale na jej twarzy malowało się coś jeszcze.... -Co jest?- zapytałam. Wadera wskazała na parę wilków. Słuchaliśmy ich rozmowy. Nie mogłam w to uwierzyć! Valixsy tak łatwo mu wierzy!? Wyskoczyliśmy zza krzaków i spojrzałam na ojca wyzywająco. Carla nie wytrzymała i wrzasnęła: -Kłamca! Pazerny kłamca!- pogłaskałam ją uspokojająco po ramieniu i szepnęłam: -Spokojnie... to nie na twoje nerwy... proszę zostaw to mnie. Spojrała na mnie pytająco. Pokiwałam głową, a ona się cofnęła. Spojrzałam na Devila spokonie. -Więc... mówisz niecałą prawdę mój drogi.- powieidziałam ze złośliwym uśmieszkiem.- Po pierwsze: To nie ona powiedziała, że cie nie kocha. Ty ją wywaliłeś na zbity pysk, ale mniejsza o to. Wypiłeś w tedy to whisky, które dali ci szamani. Ale, żeby tak kłamać w żywe oczy swojej partnerce...- zaklaskałam karcąco językiem.- Valixsy.- zwróciłam się do czarnej wadery- On ma jeszcze jedno szczenię. O dziwo jest o rok młodsze od Carli. Chyba wiesz co to znaczy.- odwróciłam się do Demirra i Carli. Spojrzałam na nią współczująco i zapytałam: -Wszystko okej? -Tak. Dzięki.- polepała mnie przyjacielsko po ramieniu. Spojrzaliśmy na Devila i Valixsy. <Devil?Valixsy?> |
|
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!