Leżałam w swojej jaskini. Przypomniałam
sobie jak kiedyś śpiewałam piosenki ze swoimi dawnymi przyjaciółmi.
Żartowaliśmy nawet, że założymy zespół. Jednak to się nigdy nie stało, i
dobrze, bo już nie mam ochoty ich widzieć. Po rozstaniu z nimi
wymyśliłam piosenkę. Nazwałam ją "Ja i Oni". Nigdy jej nie zaśpiewałam.
Nie potrafiłam. Leżałam tak chwilę, aż przypomniało mi się każde słowo
tej pieśni. Mimo woli wydałam jeden dźwięk swoim lekko ochrypłym głosem.
-Co ja robię?!-pomyślałam.
Chciałam wyśpiewać co leży mi na sercu i duszy. Coś w mojej głowie zaszeptało. Powtarzało "śpiewaj, śpiewaj, wyrzuć to z siebie"
I w tym momencie zaczęłam śpiewać.
Gdy się zbliżali, czułam każdy ich ruch.
Dziwny dreszcz przenikał mnie znów,
i czułam, że pragnę bez przerwy z nimi przebywać.
Takie uczucie sprawiało, że moje życie każdego dnia miało sens,
A teraz, wściekłość we mnie jest,
bo wiem, że dla nich,
byłam nikim.
Ref: To właśnie z nimi, moje życie,
Nabierało całkiem nowego smaku,
codziennie w zachwycie,
jak ryba w wodzie z nimi czułam się.
Zawsze pragnęłam ich poznać świat,
W nim było piękniej niż w moim śnie,
Teraz czuję w sercu dziwny ból,
Gdzieś tam na dnie,
Bez nich już, inny świat dotyka mnie....
Ref: To właśnie z nimi, moje życie,
Nabierało całkiem nowego smaku,
codziennie w zachwycie,
jak ryba w wodzie z nimi czułam się.
Potem śpiewałam refren tej piosenki jeszcze trzy razy. Z każdym razem, śpiewałam ją z większą wściekłością. Tak bardzo ich nienawidziłam. Niektóre słowa wykrzykiwałam, a niektóre szeptałam. W końcu po zaśpiewaniu całego refrenu jeszcze pięć razy, przestałam. Westchnęłam i położyłam się na mchu, powtarzając słowa "Nienawidzę ich, nienawidzę ich" W końcu zasnęłam.
-Co ja robię?!-pomyślałam.
Chciałam wyśpiewać co leży mi na sercu i duszy. Coś w mojej głowie zaszeptało. Powtarzało "śpiewaj, śpiewaj, wyrzuć to z siebie"
I w tym momencie zaczęłam śpiewać.
Byli oni, i byłam ja,
każda z nimi wspólna chwila.
Dla mnie te chwilę wiele znaczyły,
Lecz nie dla nich, o nie,
Tyle zjawisk otaczało mnie,
chodź daleko były, widziałam je.
Szczęśliwe otwierałam oczy,
kiedy mój przyjaciel, obok mnie kroczył.
Ref: To właśnie z nimi, moje życie,
Nabierało całkiem nowego smaku,
codziennie w zachwycie,
jak ryba w wodzie z nimi czułam się.
każda z nimi wspólna chwila.
Dla mnie te chwilę wiele znaczyły,
Lecz nie dla nich, o nie,
Tyle zjawisk otaczało mnie,
chodź daleko były, widziałam je.
Szczęśliwe otwierałam oczy,
kiedy mój przyjaciel, obok mnie kroczył.
Ref: To właśnie z nimi, moje życie,
Nabierało całkiem nowego smaku,
codziennie w zachwycie,
jak ryba w wodzie z nimi czułam się.
Gdy się zbliżali, czułam każdy ich ruch.
Dziwny dreszcz przenikał mnie znów,
i czułam, że pragnę bez przerwy z nimi przebywać.
Takie uczucie sprawiało, że moje życie każdego dnia miało sens,
A teraz, wściekłość we mnie jest,
bo wiem, że dla nich,
byłam nikim.
Ref: To właśnie z nimi, moje życie,
Nabierało całkiem nowego smaku,
codziennie w zachwycie,
jak ryba w wodzie z nimi czułam się.
Zawsze pragnęłam ich poznać świat,
W nim było piękniej niż w moim śnie,
Teraz czuję w sercu dziwny ból,
Gdzieś tam na dnie,
Bez nich już, inny świat dotyka mnie....
Ref: To właśnie z nimi, moje życie,
Nabierało całkiem nowego smaku,
codziennie w zachwycie,
jak ryba w wodzie z nimi czułam się.
Potem śpiewałam refren tej piosenki jeszcze trzy razy. Z każdym razem, śpiewałam ją z większą wściekłością. Tak bardzo ich nienawidziłam. Niektóre słowa wykrzykiwałam, a niektóre szeptałam. W końcu po zaśpiewaniu całego refrenu jeszcze pięć razy, przestałam. Westchnęłam i położyłam się na mchu, powtarzając słowa "Nienawidzę ich, nienawidzę ich" W końcu zasnęłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zostaw po sobie ślad!