czwartek, 7 sierpnia 2014

Od Dusk Shadow - C.D. opowiadania Darkness'a ''Zapomniane sprawy''

- Ha! Myślisz, że to mnie powstrzyma! - krzyknęłam. Tak naprawdę nie wiedziałam, gdzie jest Darkness. Coś mnie przewróciło. Usłyszałam za sobą śmiech. Uderzyłam macką Ciemności w tamte miejsce. Macka przeleciała przez powietrze, uderzając w ziemię, rozpadła się na małe kawałeczki.
- Jak widać to cię powstrzyma. - zaszydził. Złość we mnie wzbierała. Zamknęłam oczy. Postanowiłam przyzwać cienie.
- * Nie rób tego * - powiedziała Ciemność. Zignorowałam ją. Otoczyły mnie czarne zakapturzone postacie. Wydawały z siebie głuche jęki. Otworzyłam oczy. Przede mną stał czarny basior.
- Zaatakujcie... Darknessa. - powiedziałam z uśmiechem na twarzy. Jednak przede mną nie stał już wilk. Tylko cień z kosą.
- Zaraz przejmę nad nimi kontrolę. - powiedziała postać głosem wilka. 
- Ale jak to możliwe?! - krzyknęłam. Darkness wyciągnął dłoń do przodu i dał im znać, aby ruszyli na mnie. Zaczęłam się powoli wycofywać.
- Tak się składa, że umiem zamienić się w cień. - zaśmiał się. Ja też to umiałam, ale w obecnej sytuacji na niewiele by mi się to przydało... 
Postanowiłam skorzystać z mojej największej mocy.
Weszłam w umysł Darknessa. Widziałam tam ból. Idealnie! Przed moimi oczami zobaczyłam wilczycę, którą kochał - Keri, jak odchodzi. Czerwoną waderę, którą uderzył. Ludzi, którzy go więzili.
- Ciekawe, dlaczego Keri cię opuściła... Może dlatego, że cię nie kochała... - powiedziałam. Ruszyłam ręką, a jego ciała poszło zgodnie za jej ruchem. Mogłam panować nad krwią w jego ciele. Sprawiałam mu tym ogromny ból, który mnie satysfakcjonował, lecz wilk nie wydał z siebie najmniejszego jęku. Był silny psychiczne, ale nie wiedziałam jak bardzo fizycznie. Ścisnęłam mocno jego serce. Byłam bardzo ciekawa co zrobi.
- Dusk, zostaw go! - krzyknął mój brat, który jak dotąd się nie wtrącał. Nie dałam za wygraną.

< Darkness? >

Od Laeti - Wejście w dorosłość (Quest #5)

Każdy z nas, ma pewien okres w swoim życiu. Zaczyna rozumieć pewne rzeczy, które niegdyś były dla niego niezrozumiałe. Staje się dojrzały i samodzielny. Mnie spotkał taki okres.
Zapewne pomyślicie, że było nim odejście moich rodziców...
Nie. 
Dla mnie tym okresem, była opieka nad moją siostrą. 
Po odejściu rodziców, wpadła w depresję. Nie chciała nic jeść, ani pić. W końcu sama by się wykończyła... Nie mogłam na to patrzeć, a jednak musiałam. 
Wszystko zdarzyło się pewnego ranka. Był koniec wiosny, a początek lata. Nic nie zapowiadało, że coś takiego się stanie.
Postanowiłam odwiedzić Selene. Bardzo chciałam wiedzieć, jak się dzisiaj czuła. Miałam ostatnio złe przeczucia i postanowiłam ich ignorować.
Stanęłam u wylotu mojej dawnej jaskini. Czuć było tu jeszcze zapach moich rodziców. Chcoć minęło tyle czasu.... Nagle wyczułam woń krwi. Nie byle jakiej.
Wbiegłam do jaskini. W samej głębi leżała Selene. Fiołkowe futro było we krwi. Z łap leciała jej krew. 
- Selene! - krzyknęłam. Nie odpowiedziała.
Położyłam swoje łapy na jej. Czułam jej puls krwi. Ciepło jakie przewodzi łapa. Używałam mocy, aby uleczyć jej rany. Rany powoli zasklepiały się. Krew przestała ulatywać z jej małego ciałka.
- Selene, obudź się... - szepnęłam. Wadera otworzyła oczy. 
- Laeti... - powiedziała słabym głosem. Rzuciłam się jej na szyję. Zaniosłam się gorzkim płaczem. Każda kropla spływała na policzek Selene.
- Ty idiotko! - zaczęłam. - Chciałaś mnie zostawić samą. Nawet nie wiesz, jakbym za tobą tęskniła. Selene, ja mam tylko ciebie. - wykrztusiłam. Selene również zaczęła płakać.
- Przepraszam, ale ja nie mogłam już dłużej...
- Nie szkodzi, ale nie zostawiaj mnie już nigdy i nie próbuj popełnić... - nie mogłam wydusić z siebie tego słowa...
Tego dnia nigdy nie zapomnę... Tylko ja wiedziałam, co chciała uczynić moja siostra. Jednak z czasem odzyskała dawny rytm życia. Znowu mogła być tą starą i dobrą Selene.

Od Darknees'a - C.D. opowiadania Dusk Shadow ''Zapomniane sprawy''

Stałem bez ruchu ... w głowie miałem mętlik . Nie potrafiłem pozbierać myśli . Z tego transu wyrwało mnie silne uderzenie ... Upadłem na ziemię lekko oszołomiony .
-Dusk Shadow ! Przestań ! - Słyszałem tylko głuchy krzyk basiora . 
Wadera stanęła nade mną . Widziałem tylko jej wściekłe oczy . Otrząsnąłem się i jednym szybkim ruchem wywróciłem waderę . Ta odwdzięczyła mi się atakiem ... Było to jej najgłupsze posunięcie . Zaatakowała mnie ciemnością . Basior stał z boku i raczej nie zamierzał nic robić .
-Po co o robisz ? Nie musisz dodawać mi mocy ... nawet bez ciemności jestem w stanie cię pokonać ! 
Waderę trochę to zaskoczyło . Rzuciłem się na nią i złapałem ją za kark . Niewiele myśląc popchnąłem ją w kierunku basiora . 
-Co chciałeś od naszej matki ? - Zapytał nieznajomy .
-Musiałem wyjaśnić parę spraw w związku z moją przeszłością . A i dowiedziałem się o niej jednej rzeczy .
-Mianowicie ? 
-Lubi wyolbrzymiać niektóre sprawy ... Dusk Shadow wcale nie jest taka silna .
-A co ty tam wiesz ! - Krzyknęła wilczyca .
-Wiem dużo ... między innymi to , ze słabniesz w dzień . 
-A ty niby nie ?! 
-W przeciwieństwie do ciebie nie . 
Basior ciągle przysłuchiwał się rozmowie ... wydawało mi się , że wie po co rozmawiałem z tamtym duchem .
Łapa w którą ugryzł mnie mój ... brat bolała mnie o wiele bardziej niż miejsca w które zaatakowała wadera . 
-Jeżeli nie potrafi się pohamować ... to nie widzę innego rozwiązania . Nie dam się jej obijać bo ty mi tak każesz . - Odparłem stając naprzeciwko basiora .
-Nie wmówisz mi , że w pełni panujesz nad sobą ... -Zaszydził .
-Nie mam nawet zamiaru . Od dawna zaczynam tracić kontrolę ale teraz . Jest o wiele lepiej niż osta ... - Nie zdążyłem dokończyć . Ta Dusk Shadow chyba nie potrafiła pogodzić się z tym , że aktualnie jestem od niej trochę lepszy . Dało się jednak wyczuć siłę jaka w niej drzemała . Na szczęście na razie jej nie odkryła . 
-Wysłuchaj mnie ty ciemny narwańcu ! Następna rana już nie będzie taka płytka jak ta ! Twój braciszek będzie mógł mnie nawet zakatować ale jeżeli przyjdzie taka potrzeba to nie zawaham się ... po prostu cię zabiję .
-Nic mi nie zrobisz ! 
-Nie masz pojęcia do jakich rzeczy jestem zdolny . Poinformuję cię , że to jet moja drugie wcielenie ... ty chyba jesteś na pierwszym .
-I tak jestem od ciebie lepsza ! 
-Nie chcę ci tego udowadniać ale teraz nie jesteś . 
-Udowodnij ! Śmiało ! - Wilczyca coraz bardziej mnie prowokowała . 
-Nie chcę ci zrobić krzywdy ... 
Wadera nie dała za wygraną . Pomimo , że odpuściłem i nie byłem ustawiony do ataku ona chciała zadać mi cios . Uniknięcie tego nie było wielkim problemem . Gdy tylko odskoczyłem stałem się niewidzialny . Dusk Shadow zaczęła rozglądać się z zakłopotaniem . 

<Dusk Shadow >

Od Laeti - Spotkanie znajomych, część druga (Quest #2)

Oberwałam śnieżną kulką prosto w głowę. 
- Karo! - zawołałam. Basior czasami zachowywał się jak dziecko. Podobało mi się to... Czułam się przy nim taka beztroska.
Razem z Witchitą goniłyśmy Karo, aż do Lodowego Jeziora. Tam Karo był już zmęczony, a mi z Witchitą mogłyśmy spokojnie obrzucać go śniegiem.
Po krótkiej zabawie, padłam obok basiora. Przyciągnął mnie do siebie. Z drugiej strony miał swoją siostrę. W ciszy obserwowaliśmy niebo. Dzisiaj było bardzo " czyste ". Mogliśmy oglądać gwiazdy. Bardzo lubiłam oglądać ciała niebieskie, co niedawno stało się moją pasją.
- Mały Wóz... - powiedział Karo. Witchita walnęła go w łeb.
- To Duży Wóz... - zaśmiała się. Karo przypatrzył się uważniej gwiazdom.
- Rzeczywiście. Mój błąd. Przepraszam. - powiedział do uradowanej siostry. Witchita przekręciła się na bok.
- Może pojeździmy na łyżwach? - zaproponowałam.
- A skąd je weźmiesz? - zapytał basior.
- Wyczaruję. - odpowiedziałam tajemniczo. Przysiadłam na zadzie. Dotknęłam łap mojego partnera. Wkrótce miał na łapach łyżwy. Zaśmiał się i zaczął nimi machać. 
- A ty Witchita? 
- Nie chcę. Chcę poleżeć. - mruknęła. Karo wzruszył ramionami. Już po chwili na moich łapach, również były łyżwy. 
Wjechaliśmy na lodowisko, razem z Karo. Trzymałam go za łapę, aby nie upaść. Partner lekko się chwiał, ale nie szło mu najgorzej. Ciągnął mnie za sobą. To było wspaniałe.
Wkrótce objął mnie w pasie. Wirowaliśmy razem. Robiłam obroty, a on kręcił się jak szalony. 
- Idziemy? - zawołała Witchita. Karo zatrzymał się i kiwnął łbem. Zaczęłam się śmiać, gdyż kręciło mi się w głowie. Basior pomógł mi zejść z lodowiska. Wszyscy troje wróciliśmy do domu.

Od Laeti - Spotkanie znajomych, część pierwsza (Quest #2)

Moje ciało poczuło wielką ulgę, kiedy wskoczyłam w śnieżną zaspę. Dobrze, że na tym wzgórzu, cały czas leżał śnieg. Zawsze mnie ciekawiło jak to możliwe, ale wolałam aby to była tajemnica. Uwielbiałam magię tego miejsca. 
Pamiętam, że jako szczeniak często się tu bawiłam. To tu zakochałam się w Karo. Moja siostra stała się pewniejsza siebie. Nie wiedziałam, że te miejsce stanie mi się takie bliskie. Postanowiłam tu przyprowadzić kiedyś moje dzieci - jeśli będę je mieć.
- Witchita! - krzyknął mój partner. Zatrzymał się kilka kroków przede mną. - Nie ociągaj się tak! Chodź! - wołał. Witchita odkrzyknęła coś. Karo parsknął śmiechem.
Cieszyłam się, że mam tak wspaniałego partnera. Chociaż ostatnio wiele nam się przydarzyło. Karo stracił ojca, a moi rodzice odeszli z watahy. Czasami miałam ochotę do nich wrócić.
- Hej, Laeti... - zagadała Witchita. - O czym myślisz? 
- O wszystkim i o niczym. - mruknęłam. 
Naszą rozmowę przerwał Karo, który zasypał mnie i przyjaciółkę śniegiem. Krzyknęłyśmy ze strachu, a on się śmiał. Witchita wygramoliła się pierwsza ze śniegu.
- Jak ja cię dorwę! - krzyknęła. Karo zaczął uciekać chichocząc.
- Ach, tak... To mnie złap, siostrzyczko! - zawołał. Przypatrywałam się tej niezmiernie śmiesznej sytuacji. Zachowywali się tak samo, kiedy byli szczeniakami. Żałowałam tylko, że nie ma z nami Selene.
Ostatnio moja siostra często chodziła przygnębiona. Nie wiedziałam, z jakiego powodu. Chciałam jej pomóc, ale nie potrafiłam.

C.D.N.

Od Dawn Flame'a - C.D. opowiadania Darkness'a ''Zapomniane sprawy''

Wilk, który stał przede mną był potężniejszy od Dusk Shadow. Jednak była to kwestia czasu. Dusk Shadow nie przebudziła się w pełni, chociaż tak myślała... Potrafiła o wiele więcej, kiedy była w innych wcieleniach, a to było dosyć słabe.
- Uspokójcie się... - powiedziałem. Czarny basior uspokoił się, zaś Dusk Shadow była gotowa skoczyć na basiora. Widziałem to po jej pozie. Mięśnie miała napięte.
- Dusk Shadow! - krzyknąłem. Wadera raczyła na mnie spojrzeć. Westchnęła.
- No dobrze... - mruknęła rozgniewana.
- Dobra, a ty czego dokładniej chciałeś od naszej matki? - zapytałem jeszcze raz. Basior usiadł na zadzie. Widziałem w jego oczach zło. Mrok powoli przejmował nad nim kontrolę...
- Chciałem się jej zapytać, czy to prawda, że jestem jej synem...
- To coś jest moim bratem?! - wybuchła Dusk. Nieznajomy wybuchł śmiechem.
- Jak widać... tak. - ziewnął. Dusk Shadow nie wytrzymała, rzuciła się znowu na Darknessa. Ten chwycił ją ponownie za kark. Moja siostra pisnęła z bólu. Tego było za wiele. Podeszłem do basiora. Ugryzłem go w łapę. Puścił waderę, która osunęła się na ziemię.
- Nie pozwolę ci krzywdzić mojej siostry, nawet jeśli jesteś moim bratem! - krzknąłem. Podeszłem do siostry. Na karku miała ranę, z której leciała krew. Patrzyła na mnie wystraszona.

< Darkness? >

Od Corry'ego - C.D. opowiadania Layli ''Jak tu dotarłem?''

Uśmiechnąłem się nieśmiało do wadery. Zachowałem się bardzo głupio i wstyd mi było z tego powodu. 
- Myślę, że tak, dołączę. I to jak powinienem cię przeprosić, może jakbym zachował się inaczej to, coś by to zmieniło. - powiedziałem. 
- Zatem witamy w watasze. - wtrącił się Gustaw. - My już idziemy. - powiedział. Wyszedł razem ze swoją partnerką. Wyglądali władczo i dumnie - aż w dech w piersi zatrzymywało.
- To wspaniale, że dołączysz... - mruknęła Layla. Wadera po chwili uświadomiła sobie co powiedziała, gdyż odwróciła łeb; na jej policzkach zagościły rumieńce.
- Ja już będę wychodził. - powiedziałem swoim zwyczajnym tonem i miałem zamiar opuścić jaskinię. Layla złapała mnie za łapę. Odwróciłem się zaskoczony.
- Może poznamy się lepiej? -zapytała. - Po prostu chciałabym mieć jakiegoś nowego przyjaciela. - powiedziała ze śmiechem. Zamurowała mnie. Też bardzo chciałbym mieć przyjaciela, ale... nie mogłem. Westchnąłem. 
- Wybacz, mi Layla, ale lepiej, żebyśmy się nie przyjaźnili. Nawet nie utrzymywali ze sobą kontaktu. Zresztą nie chcę, żeby znowu się stało to, co przed chwilą. - zrobiłem pauzę. Layla chciała coś powiedzieć, ale ją wyprzedziłem. - Wiesz... Gustaw i Ginewra nie zawsze zdążą na czas...
Wadera pozwoliła mi wyjść z jaskini. Zostawiłem ją w lekkim szoku. Nie miałem pojęcia po co to powiedziałem... Może po to, żeby ją zastraszyć i trzymać ją od siebie z daleka?

Od Kitsurui - Nowe barwy w życiu

Szedłem z Jenifer. Wadera była bardzo ciekawa w jakie miejsce ją zabieram. Co chwila pytała mnie czy jeszcze daleko. Ja pozostawałem nieugięty. Taka moja natura. Zatrzymaliśmy się przed morzem.
-To tutaj?-zapytała mnie Jen. Uśmiechnąłem się tajemniczo. Wskoczyłem do wody. Zanurkowałem. Czekałem na Jenifer.
-Kitsurui!-usłyszałem jej wołanie. Wynurzyłem się na powierzchnię.
-Chodź.-poleciłem, zanim zamierzała coś powiedzieć. Niepiewnie weszła do wody. Przewróciłem oczami. Złapałem ją za łapę. Pociągnąłem za sobą.
Zanurkowaliśmy na samo dno. Widziałem piękne ryby i kolarowce. W świetle promieni, które próbowały przebić się w głąb bezkresu wody, mieniły się pięknymi kolorami. Dostrzegłem w oczach Jenifer podziw i radość. Spodobało jej się. 
Wkrótce wynurzyliśmy się. Jenifer złapała łapczywie powietrza. Rozejrzała się.
-Wow!-powiedziała. 
-Podoba ci się?-zapytałem. Skinęła głową
-I to jeszcze jak! A gdzie my właściwie jesteśmy?
-W podwodnej jaskini.

< Jenifer? >

Od Percy'ego - C.D. opowiadania Ayoko ''Jak tu dotarłem?''

-Po prostu tutaj dotarłem.-powiedziałem ze śmiechem. Gustaw uśmiechnął się. Jednocześnie w jego oczach widziałem spokój, którego nigdy nie mogłem dostrzeć u siebie.
-Dobrze, ale dlaczego tu przybyłeś?-pytał dalej. Tutaj trafił w mój słaby punkt. Spoważniałem.
-Nie chcę o tym mówić, ale chodzi o bliską mi osobę.-odpowiedziałem tajemniczo. Basior skinął łbem.
-Dobrze, rozumiem. Każdy ma swoje sprawy i tajemnice, o których nie chce rozmawiać. Witamy w watasze.-powiedział. Osłupiałem.
-Tak szybko?
-Tak. Ayoko, zaprowadź go do wolnej jaskini.-powiedział Gustaw. Ayoko skinęła głową. Spojrzała na mnie. W jej oczach dostrzegłem ból i cierpienie. Postanowiłem ją rozweselić. Szliśmy do mojej nowej jaskini.
-Co ty robisz?-zapytała Ayoko. Usiłowałem stanąc na dwóch łapach, co mi się udało. Przeszłem kilka kroków. Uśmiechnąłem się do wadery. Nagle potknąłem się. Wadera zaczęła się śmiać, a ja dołączyłem do niej.

< Ayoko? >

Hej miśki!

Witajcie!

Wróciłam z Grecji i od razu piszę, że mój laptop jest w naprawie - wentylator padł -,-''
Na szczęście mama była na tyle hojna, że pożyczyła mi swój...
Nie zginę! :D

Zaliczyłam Wiszące Klasztory i Ateny.
Było przepięknie, krótko pisząc.
Pierwsza wycieczka krótka, tylko 170 km w jedną stronę, ale druga... 440!

Ale teraz pora wrócić do rzeczywistości.
Weszłam na howrse - 24 nieodebrane wiadomości!
Liczyłam na jakieś 5, ale byliście hojni - lubię mieć zapchaną skrzynkę.

Ja sama napisałam też sporą liczbę opowiadań, głównie w leniwe wieczory na balkonie i na granicach w autobusie. Jechaliśmy przez Polskę, Słowację, Węgry, Serbię i Macedonię, więc miałam co pisać... Już zabieram się za wstawianie waszych opowiadań.

Pragnę też dodać, że pojawią się ze dwie ankiety oraz przynajmniej jeden konkurs!

Jako że laptop mamy ma swoje lata i nie chodzi zbyt szybko, a ja nie jestem przyzwyczajona do tej klawiatury, że to wszystko może chwilę zająć...

Dobrze, więc czas powoli publikować posty!

Do zobaczenia niebawem!