niedziela, 29 maja 2016

Prawa autorskie v2

Na początku, co to właściwie są prawa autorskie?
Prawo autorskie, zbiór norm prawnych, których przedmiotem jest zapewnienie ochrony twórczości naukowej, literackiej i artystycznej. W znaczeniu podmiotowym to uprawnienia majątkowe i osobiste autora do stworzonego przezeń dzieła. Prawa osobiste twórcy nigdy nie wygasają i nie mogą zostać przeniesione na inne osoby, natomiast prawa majątkowe są zbywalne i dziedziczne lecz wygasają z upływem określonego czasu. Prawo autorskie zabrania dokonywania bez zgody autora skrótów, przeróbek, przekładów itp., strzeże przed plagiatem.


Zdjęcia w istocie są bardzo ważną rzeczą w każdej Watasze, jednak często występują z tym problemy. Autorzy z deviantArt i innych stron niekoniecznie chcą, aby ich prace były używane bez ich zgody. Dlatego Administracja stworzyła szeroką listę autorów, od których można brać prace bez najmniejszych obaw. Oczywiście, jest to pewne ograniczenie, jednak przynajmniej postępujemy w zgodzie z prawem. 
Jeśli znasz jakiegoś autora, którego tutaj nie ma, poproś któregoś z administratorów, aby wysłał do niego prośbę o zgodę.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Autorzy, którzy zgodzili się na wykorzystywanie wszystkich prac:
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

  1. Purrchinyan - zgoda
  2. Skailla - zgoda
  3. SheltieWolf - zgoda
  4. Shiinrai - zgoda
  5. NekoPunkWolf - zgoda
  6. KayFedewa - zgoda
  7. Federschuppe - zgoda
  8. Kyasarinn - zgoda
  9. Safiru - zgoda
  10. DeadRussianSoul - zgoda
  11. Vilue - zgoda
  12. Plaguedog - zgoda
  13. Hainekami - zgoda
  14. SodaButtles - zgoda
  15. Jetera - zgoda
  16. RoleplaySupport - zgoda

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Autorzy, którzy zgodzili się na wykorzystywanie części prac:
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

  1. Autlaw - zgoda na wszystko z TEGO folderu
  2. OneMinuteSketch - zgoda na wszystko z TEGO folderu
  3. azzai - zgoda na wszystko z TEGO i TEGO folderu
  4. Grypwolf - zgoda na wszystko z TEGO folderu
  5. Zu-Nasr - zgoda na wszystkie prace, poza artami dla innych
  6. LiaBorderCollie - zgoda na wszystkie prace, poza artami dla innych
  7. Mara-Elle - zgoda na wszystkie prace, na których jest przedstawiona randomowa postać
  8. silvermoonfox - zgoda na wszystkie prace, poza artami dla innych
  9. hecatehell - zgoda na wszystkie prace, poza artami dla innych
  10. Lhuin - zgoda na wszystkie prace, poza artami dla innych
  11. Eredhys - zgoda na wszystko z TEGO folderu
  12. Oha - zgoda na wszystko, poza jej postacią o imieniu Oha
  13. MarieRock - zgoda na wszystkie prace, na których jest przedstawiona randomowa postać
  14. The-F0X - zgoda na wszystkie prace, poza artami dla innych
  15. Kainaa - zgoda na wszystkie prace, poza artami dla innych
  16. flowerewolf - zgoda na wszystko z TEGO i TEGO folderu
  17. runmare - zgoda na wszystkie prace, poza artami dla innych

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Autorzy, którzy nie zgodzili się na wykorzystywanie prac:
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

  1. ShadeDreams - brak zgody
  2. kalambo - brak zgody
  3. Rott-Rott - brak zgody
  4. AgentWhiteHawk - brak zgody
  5. Maviete - brak zgody
  6. Diivon - brak zgody
  7. Keprion - brak zgody
  8. dNiseb - brak zgody
  9. xKoday - brak zgody
  10. Snow-Body - brak zgody
  11. MykalaBlue - brak zgody
  12. ImagineCorgis - brak zgody
  13. Maysacha - brak zgody 
  14. Agalenawolf - brak zgody 
  15. Riskikoi - brak zgody 
  16. Aviaku - brak zgody 
  17. IISky - brak zgody
  18. MischievousRaven - brak zgody
  19. t1sk1jukka - brak zgody
  20. AuldBlue - brak zgody
  21. lycangel - brak zgody
  22. STAFREE - brak zgody
  23. Saiccu - brak zgody
  24. Rinermai - brak zgody
  25. arucarrd - brak zgody
  26. HauRin - brak zgody
  27. Akirow - brak zgody
  28. Favetoni - brak zgody
  29. LordMarlon - brak zgody
  30. DolphyDolphiana - brak zgody
  31. WindWol1f - brak zgody
  32. Yujami - brak zgody
  33. norochan - brak zgody
  34. 1skylight1 - brak zgody 
  35. s-alvatore - brak zgody 
  36. Nimitsuu - brak zgody 
  37. Rae-77 - brak zgody
  38. TIFFASHY - brak zgody
  39. Sinasni - brak zgody
  40. MajinBanzai - brak zgody

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Autorzy, którzy nie odpowiedzieli na wiadomość:
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

  1. WhiteSpiritWolf
  2. 2078
  3. Seppyo
  4. HeliacWolf
  5. NuNuTelIa
  6. evana
  7. vulpix3337
  8. Chazar
  9. kimba16
  10. Dajhira-Jo
  11. diaszoom
  12. Capukat
  13. Freeska
  14. SCaDOS
  15. ArthasElric
  16. ElectricalFlame
  17. lauraacan
  18. yuumei
  19. akreon
  20. Lerynn
  21. Daesiy
  22. Riskikoi
  23. H-e-l-y
  24. waltwoor
  25. Zahkiin
  26. HailSpirit
  27. WolFFunny
  28. impalae
  29. x-RainFlame-x
  30. Vao-Ra
  31. Hioshiru
  32. Sazamuri
  33. NorthSheltie
  34. ShirubaHoshi
  35. MaeyWox
  36. Tazihound
  37. Novawuff
  38. vulpix3337
  39. Chazar
  40. kimba16
  41. Dajhira-Jo
  42. diaszoom
  43. Capukat
  44. Freeska
  45. SCaDOS
  46. Valhalrion
  47. akeli
  48. Starcanis
  49. HailDawn
  50. Jester-Back
  51. Daexmos
  52. Ivory-Chaos

Od Silence'a - Witaj, jestem Sil / cz. 6

Niestety, część 5 zaginęła... Bardzo cię przepraszam, Zecor. Gdybym tyle nie zwlekała, dałoby się ją uratować.


Po raz kolejny szybko ogarnąłem wzrokiem całe pomieszczenie. Tym razem jednak coś było inaczej... czułem coś. Coś było tu razem ze mną. Biały kontur mignął mi w lewym kąciku oka. Co to było... błękitne oczy, średniej wielkości postura... Po cichu liczyłem, że coś co wyraźnie skupiło na mnie całą swoją uwagę, zainteresuje się resztą... czyli życiem, które wciąż posiadałem. 
"Dzień.... nie wiem, Miesiąc... nie wiem.... 
On tu jest, jest tu cały czas. Bawi się mną, pokazuje mi ważne sceny z mojego życia, przybiera postać mojej partnerki. Wykrzykuje, że jestem nieudacznikiem, idiotą... Nie pamiętam kiedy ostatni raz jadłem. Tracę panowanie nad łapami. Czuję jakby ciemność pokrywała cały mój umysł. Światło bijące z korytarza zaczyna zanikać. Wczoraj słyszałem krzyki i dziwne charczenie. Z tego co się dowiedziałem "Aniołowie" zabili piątą Tulpę oraz jej właściciela. Nie chcę aby to samo stało się ze mną. "

"Dzień następny, Miesiąc nieistotny!
Weszli do mojej celi. Dwa potężne basiory z błękitnymi ostrzami. Poprosili abym się podniósł. Zrobiłem to, nakazali abym podszedł bliżej. W tej chwili wszystko się zaczęło. Oba basiory padły martwe z wielkimi dziurami po lewej stronie klatek piersiowych. Światła w korytarzy zgasły a wszystkie drzwi otworzyły się. 
- Chodź, przeprowadzę cię... - Usłyszałem syk czegoś, co już nie przypominało wilka. Pęknięty na dwie części łeb bezwładnie zwisał z nadciętej szyi, chude, wodniste ciało wydawało z siebie nieprzyjemny plask za każdym razem, gdy przesuwało się chociaż o metr. Przy każdym oddechu jego płuca charczały wylewając z siebie falę gęstego, czarnego dymu, który prawie od razu przeciekał przez rzadkie, lecz wciąż ostre zęby. - Jeśli pójdziesz sam, nie przeżyjesz. 
Pozwoliłem mu się opleść i trzymając kurczowo pamiętnik szedłem przed siebie. Widziałem naukowców porozrywanych w strzępy, kilka potworów z błękitnymi ostrzami i ich ciałach. Przełknąłem głośno ślinę, widząc jak żołądek oraz kawałki jelit wilka, który przygotowywał mnie do tej próby lądują w przeźroczystym wnętrzu zwierzęcia zajmującego trzy czwarte korytarza. Widząc mnie, rzucił się w naszą stronę... wtedy po raz pierwszy widziałem śmierć Tulpy. Patrzyłem jak jego ciało powoli się rozpada prawie jak pod wpływem kwasu. 
- Notuj, będziesz miał co tu zostawić. - Wyszeptał ruszając dalej. - Dałeś mi siłę o jakiej nawet nie śniłem. W przeszłości padłeś po drugim dniu... Za to muszę ci się jakoś zrewanżować. 
Dotarliśmy do miejsca, gdzie przechowywano walutę oraz uzbrojenie. Złapałem tyle ile mogłem unieść kierując się do wyjścia... wtedy poczułem z czym mam problem. Wielka macka wystawała ze środka mojego brzucha przeszywając mnie bólem. 
- Ominąłem wszystkie organy, ale potrzebuję krwi... ty masz jej sporo. Proszę, podziel się..."

C.D.N.

Od Lonely Rain - C.D. Patton'a ''Gwiezdna podróż, czyli jak tu dotarłam?''


Uśmiechnęłam się do Patton'a. Może nasza piosenka nie była ideałem świata, lecz mnie się podobała. Napisałam nawet jej tekst w jakimś notesie.
- Super. - wypowiedziałam pół szeptem wpatrując się w pustą ścianę. Coś przykuło mą uwagę. Odłożyłam gitarę i podeszłam do ściany. Dotknęłam łapą jednego kamienia, który miał obrócone kolory i... ściana z łoskotem osunęła się na dół. Gwałtownie się obróciłam i spojrzałam pytająco na wilczura siedzącego obok. Ten tylko wzruszył ramionami i z trudem wstał. Powoli ruszyliśmy w ciemny tunel oświetlony pochodniami. Rozglądaliśmy się, aż wkrótce dotarliśmy nad jakieś jezioro. Od razu zauważyłam w nim coś błyszczącego. Wybiłam się z brzegu i wskoczyłam do wody, po czym wyciągnęłam z niej medalion z wygrawerowanym łbem wilka. Obracałam go w łapach uważnie mu się przyglądając. Wybiegłam na brzeg pokazując go Patton'owi. Ten przejął go w swe łapy i również zaczął oglądać.
- A tam... Co tam jest? - przymrużył oczy wlepiając wzrok w coś, czego nie byłam w stanie dostrzec. 
- Gdzie? - zaczęłam się rozglądać, po czym również zauważyłam odcisk łapy w ścianie. 
Przeszliśmy na około jeziora i popatrzyłam jeszcze raz na medalion. Założyłam go, jednocześnie wkładając w otwór w ścianie. Następna ściana opadła, ukazując kolejny tunel. Czego ja nie wiedziałam o mojej własnej jaskini? Zapewne sporo. Patton szedł na przedzie. Prawie nie było widać, że w środku pewnie jego organizm cierpi, przeżywa katusze, on zachowywał kamienną twarz, jakby to takich akcji był przyzwyczajony. W moich oczach natomiast co chwila błyszczały iskierki tajemnicy, chęci przygody. Patton dostrzegł schody. Poszliśmy nimi i dotarliśmy do katakumb. Skoro byliśmy w katakumbach, musiała być tu... piramida? Nie... Zaczęliśmy się rozglądać, aż zauważyliśmy schody w górę.
- Piramida? - zapytałam na wpół siebie, na wpół Patton'a.
- Bynajmniej. - odparł tylko i poszliśmy schodami. 
Fakt, nie myliliśmy się. Były to piramidy. Przed nami, dosyć daleko znajdowało się tajemnicze - tak podpisane - Złote Runo. Była to złota kula z wygrawerowanym lwem. Na podłodze z kamieni również widniały wygrawerowane zwierzęta. Była tam mysz, lew, tygrys, lampart... Już chciałam po nich przejść, gdy to Patton złapał mnie za ramię. 
- Czekaj. To szyfr. - wyszeptał. - Hm...
Nagle zabłysła mi tuż nad głową żarówka.
- Spójrz - wiesz, co łączy lwa, tygrysa i tak dalej? To mięsożercy! A żyrafę mysz i inne? - rzekłam.
- Są roślinożercami... - dokończył.
- A my jesteśmy mięsożercami, więc... - niepewnie postawiłam krok na kamieniu z lwem. 
Nie zapadł się, więc tak, teoria się sprawdziła, idziemy po mięsożercach. Patton szedł za mną, a ja stawiałam powoli kroki. Stanęłam przed Runem i zaczęłam je podziwiać. Widziałam w nim swoje odbicie. Zobaczyłam tam mnie i... i jeszcze kogoś, był on całkowicie czarny, jakby był zmieniony w cień. Powoli, drżącymi łapami je uniosłam. Mały filar również z kamienia, na którym leżało wcześniej Runo, się zapadł i wszystkie kamienie z mięsożercami i roślinożercami się zapadły. Patton prawie ostatkami sił otworzył most z pnącz, a ja po nich zaczęłam przechodzić. Trzymałam w torbie Złote Runo i starałam się go nie wyrzucić przypadkowo. Zaczęliśmy biec, ponieważ piramida i katakumby zaczęły się zawalać. Nagle Patton upadł. Zaczął spadać na niego ogromny filar.
- Nie! - wydarłam się i skoczyłam do niego, odpychając go tym samym. Moją przednią lewą łapę przydusił filar. Szybko ją wyciągnęłam. Zaczęła obficie krwawić. Zaczęłam wylizywać ją, ale krwotok nie ustawał. Patton podszedł do mnie i obejrzał moją łapę.
- Wszystko będzie dobrze... Dziękuję za uratowanie mi życia... kolejny raz... - uśmiechnął się lekko. - Ale teraz,  lepiej już chodźmy. Wyszliśmy, a gdy znów byliśmy w mojej jaskini, ściana zamknęła się. Na zawsze, gdyż kamień zmienił się na normalny i kiedy go naciskałam łapą, nie działał. Wyjęłam z torby Złote Runo i zaczęłam się mu przyglądać. Razem z Pattonem otworzyliśmy ciężkie, całe ze złota wieko i naszym oczom ukazało się... Serce całe ze złota, wokół ozdobione znaczeniami z czystego srebra. Był to drogocenny podarunek. Postanowiłam oddać go mojemu tymczasowemu współlokatorowi.
- Lonely Rain, serce jest twoje. Ty odkryłaś szyfr, ty je zdobyłaś, ty uratowałaś mi życie... - usłyszałam tylko. 
Uśmiechnęłam się szeroko do wilka, który odwzajemnił uśmiech.

<Patton? Wena może nie poziom maximum, ale może być, nieeee? x3 >

Wskrzeszam WKW

No, porobiło się.
Przez miesiąc nie było praktycznie żadnych postów, generalnie wszystko przestało być jak trzeba. Nie, nie mam żadnych problemów, nie zabiłam się, nic z tych rzeczy. Nie byłam po prostu pewna, czy ciągnięcie tego dalej ma sens. Tyle pracy czekałoby mnie, by stworzyć projekt, którym chciałam się z wami podzielić. Przerwałam już kilka sporych projektów, bo uznałam, że niepotrzebnie urozmaicam coś, w czym już i tak idzie się pogubić. 
Powysyłaliście mi kilka opowiadań, niestety ocalały tylko 2, które wrzucę za chwilę na stronkę. Nie wiem, czy którekolwiek z was będzie chciało jeszcze należeć do naszej społeczności. Nie kłóćmy się, przerwy są coraz częściej i są coraz dłuższe. Z jednej strony nie chcę tego wszystkiego ciągnąć, chciałabym w końcu skoncentrować się na życiu realnym, a nie na ciągłej zabawie w magiczne wilki. 
Eksperyment o nazwie ''Miesiąc bez WKW'' został zakończony. Wyniki eksperymentu są niejednoznaczne. Z jednej strony czułam się wolna, mogłam się bardziej poświęcić innym pasjom, ale z drugiej strony tak bardzo miałam ochotę tutaj wrócić...
Szymon miał pomysł, by zrestartować naszego bloga, zacząć wszystko od początku. Pomysł z jednej strony fajny, jednak wyrzucanie tak zajebistych wilków z tego bloga byłoby grzechem. 
Do połowy czerwca posty będą pojawiać się w kratkę, bo muszę ogarnąć kilka rzeczy związanych ze stroną. Ludzie, napiszcie do mnie, jeśli chcecie zostać. W czerwcu nieaktywne wilki zostaną pousuwane. Dzisiaj pojawią się oprócz tego posta jeszcze trzy: dwa opowiadania + lista autorów, którzy zgodzili się na kopiowanie obrazków z ich stron. Mogę wam powiedzieć tyle: WKW wróci, i to z pierdolnięciem. 
Rok temu przeżyliście zmianę fabuły, jednak ona nie wypaliła. Nie było ani jednej wojny i ogólnie nic się nie działo. Dlaczego? Fabuła była zbyt zależna od administratorów i zbyt zagmatwana, jednocześnie tak pełna tajemnic. Wiem, że zmienianie wam światów jest nudne i uciążliwe, ale muszę znaleźć miejsce i świat, który zainspiruje was do pisania i którego fabuła oraz prawa będzie dla was jasna. Chciałabym, abyście mi z tym pomogli. Jakieś pomysły, porady, cokolwiek? Piszcie!
Część z was powie: znowu zacznie pisać, a po max dwóch miesiącach będzie kolejna przerwa. Oczywiście, na pewno macie rację. Za chwilę 3 klasa gimnazjum, kurde no. Młodsi nie zrozumieją, a starsi powiedzą, że oni jakoś umieli to pogodzić. Ale ja nie umiem. Nie obiecuję, że posty będą się pojawiać codziennie, bo to praktycznie niemożliwe. Przede wszystkim, postawmy sobie jasny warunek. Jeżeli będziecie pisać bez większych błędów, będę szybciej wstawiać posty. Opowiadania, które wymagają poprawy, zawsze długo czekają, bo nie chce mi się ich poprawiać. Skoro chcecie często posty, piszcie lepiej. To ja poprawiam wasze opowiadania, ale powinniście je analizować i na ich podstawie pisać coraz lepsze.

Dziękuję bardzo za uwagę, mam nadzieję, że uda się coś jeszcze wycisnąć z WKW.

niedziela, 24 kwietnia 2016

Zmiany w WKW - Aktualizacja

W tym poście będą zapisywane zmiany, jakie zostają dokonane przez adminów, aby każdy mógł być na bieżąco w kwestii aktualizacji, spowodowanej między innymi prawami autorskimi.

Zmiany z 12 kwietnia.

1. Opowiadania o dotarciu - od tej pory wilk nie musi od razu pisać opowiadania o dotarciu, jednak za każde dwa dni od momentu dołączenia (kiedy opowiadania wciąż nie otrzymano), dostaje jedno upomnienie. Oznacza to, że wilk musi w ciągu 6 dni od dołączenia napisać opowiadanie o dotarciu, chyba że właściciel zgłosi nieobecność lub zmniejszoną aktywność, która podwaja jego czas (wówczas jest to 12 dni). - ta zmiana nie została oficjalnie wdrożona, ale należy się już do niej stosować.

2. Nieobecności i zmniejszona aktywność - od dzisiaj można zgłaszać nie tylko nieobecność, ale również zmniejszoną aktywność, która sprawia, że możemy pisać opowiadania co dwa miesiące, aczkolwiek trzeba podać powód (powodem może być również brak natchnienia) podczas jej zgłaszania. Wszelkie informacje o zmniejszonej aktywności lub nieobecności będą pisane w zakładce poświęconej spisowi właścicieli. - ta zmiana nie została oficjalnie wdrożona, ale należy się już do niej stosować.

3. Gody - usuwamy gody, dzięki czemu wadery znów mogą zachodzić w ciążę niezależnie od dnia i miesiąca. Nie działało to zbyt korzystnie na liczbę członków i absolutnie się nie opłacało, z tego względu wycofaliśmy opcję godów. - ta zmiana nie została oficjalnie wdrożona, ale należy się już do niej stosować.

środa, 20 kwietnia 2016

Od Silence'a - Witaj, jestem Sil / cz. 4


Szybko rozejrzałem się po pokoju, w pierwszej kolejności kierując swój wzrok w opisywany kąt pokoju. Był pusty, zresztą jak całe pomieszczenie. Zmrużyłem oczy, po raz kolejny czując powiew na plecach. 
"Miesiąc pierwszy, 2004 Luty 17 dnia. 
Ciągle tam jest, kilka razy na dzień przemieszcza się w moim kierunku, wciąż pozostając w mroku. Boję się, nie wiem, czy może mi zagrozić. Chciałem do niego podejść, zacząć rozmawiać. Każda próba komunikacji z nową istotą kończyła się potężnym krwotokiem z nosa. Jednak godzinę temu stało się coś dziwnego. Po raz kolejny chciałem do niego podejść. W ułamku sekundy zakręciło mi się w głowie, co zmusiło mnie do upadku na kolana. 
- Jeszcze nie teraz.... więź jest za słaba. Poczekaj jeszcze dwa dni.... 
On mówił! Mówił, co gorsza... brzmiał bardzo podobnie do mnie. Ale może pora, abym opowiedział coś o sobie. Jestem Omegą, omegą która zakochała się w Gammie, a raczej w córce obecnie panującej pary. Próbowałem zdobyć ich zaufanie, odwiedzałem moją wybrankę gdy była przeziębiona, polowałem za całą czwórkę, pomagałem im w jaskini. Można powiedzieć, że byłem ich służącym przez ponad rok. Po dwunastu miesiącach dostałem informację od jej ojca, abym natychmiast przybył do ich jaskini. Byliśmy sami... zaprosił mnie do salonu. Po "przesłuchaniu", które trwało dobrą godzinę oznajmił mi, że jeśli Bikari zostanie moją partnerką, to automatycznie przestaje być członkiem ich rodziny, przez co traci również prawa do wszystkich swoich rzeczy. Musiałem jej to przekazać... W chwili, gdy powtórzyłem jej słowa ojca spodziewając się ciosu w pysk, dostałem najwspanialszy pocałunek w moim życiu. Powiedziała, że majątek nie da jej szczęścia... Jaki byłem wtedy głupi! Samica, która była przyzwyczajona do pewnego standardu życia, spadła o kilka poziomów niżej. To właśnie zaowocowało chorobą, która dopadła ją miesiące temu. Każdy pieniążek przeznaczałem na leki, jednak jej układ odpornościowy był cholernie osłabiony. Za to, co teraz robię będę w stanie wysłać ją na specjalistyczną terapię. To na pewno pomoże... na pewno... 
- Valkie, trzeci tester Tulpy"
- Więc taki był twój cel... - Wydusiłem z siebie, patrząc na białą, półkolistą formę leżącą na starej pryczy. 

C.D.N.

wtorek, 19 kwietnia 2016

Od Silence'a - Witaj, jestem Sil / cz. 3


Kolejna kartka opadła przyprawiając mnie o wyraźne dreszcze. Dotarło do mnie, że w owej jaskini musi być jeszcze jedno wyjście. Nie interesowało mnie to za bardzo, wpierw chciałem dokończyć znaleziony dziennik. 
"Miesiąc Pierwszy, 2004 Luty, 16 dnia. 
Dzisiejszego ranka obudził mnie prawie cały personel, który akurat kończył unieruchamiać moje łapy. Zapytałem o co chodzi - odpowiedzieli, że to tylko środki bezpieczeństwa. Zostałem napojony kolejną porcją paskudnego naparu, a po chwili z mojej żyły pobrano kilka próbówek krwi do "analizy".
- Czym jest to, co badacie? - Zapytałem. - Czy jest to jakiś wirus?
- Tulpa? - Odpowiedzieli pytaniem na pytanie. 
- Tak... ta cała Tulpa. Co to jest? 
- Powiedzmy, że można nazwać go wirusem. Zresztą niedługo sam się przekonasz. 
Jego słowa trochę mnie rozluźniły. Jeśli była to choroba to musieli mieć na nią lekarstwo. Kątem oka zauważyłem, że podczas mojego snu jeden z "Żołnierzy Bieli" umieścił coś na kształt kuli z czarnego kryształu. Powiedzieli mi, że jest to moc nazywana trzecią źrenicą. Nie wiedziałem po co im to, dopóki nie obiegłem wzrokiem całego pomieszczenia. W najdalszym rogu i zarazem najciemniejszym miejscu stał on. Widziałem tylko jego oczy i uśmiech. 
- Kto to jest? - Zapytałem kiwając łbem w stronę kąta. 
- Niby kto? - Odpowiedział naukowiec. 
- No... nie wiem! Ktoś tam stał.... 
Miny każdego wilka w pomieszczeniu przypominały coś na wzór... panicznego strachu. 
- O-On już go widział.... - Wydusiła z siebie piękna samica zabezpieczając fiolki. Wszyscy wyszli w pośpiechu, jednak jeden z lekarzy zatrzymał się w wyjściu. 
-Tu zaczyna się twoja praca, masz przeżyć. Po miesiącu otworzymy te drzwi... i lepiej żebyś nas nie atakował.
Szkoda, że przez ponad dwie godziny musiałem uwalniać się z dobrze związanych mocowań. Co gorsza.... gdy tylko odwracałem wzrok, on pojawiał się o krok bliżej mnie. 
- Valkie, trzeci tester Tulpy"
Już miałem przekręcać na następną stronę, gdy uświadomiłem sobie jedną rzecz. Jaskinia nie musiała mieś drugiego wyjścia... Coś mogło stać... za moimi plecami... a ja nie potrafiłem tego wyczuć.

C.D.N.

Od Silence'a - Witaj, jestem Sil / cz. 2

Poprzednie opowiadanie

Przekręciłem kartkę, pierwszym, co rzuciło mi się w oczy, był charakter pisma, który w zupełności nie przypominał tego wcześniejszego. Przy górnej krawędzi kartki widniał napis: 
"Miesiąc pierwszy, Luty 2004, dnia 15"
Trochę niżej rozpoczynał się tekst: 
"Dziś zostałem przydzielony do jaskini badawczej Nr 6. Mam nadzieję, że same badania nie będą trwać długo. Wilk, który proponował mi tą "posadę" obiecywał, że nie zajmie to więcej, niż miesiąc. Ogólnie jestem dobrej myśli... kazali mi wypić jakiś napar i błyskawicznie położyć się spać. Coś jednak mi nie pasuje. Na całym korytarzu stały samce, ubrane na biało z dziwnymi, błękitnymi ostrzami. Ich kostiumy nie wyglądały jak zbroje, a biorąc pod uwagę, iż widziałem, jak jeden z nich rozciął ów materiał o kawałek szkła, na którym się oparł, wnioskuję, że nie są to zbroje normalnych wojowników. Z czym mogą zatem walczyć, co takiego mają chronić? Już pierwszego dnia mam wielkie obawy, i nawet kwestia zarobienia potrzebnych mi funduszy nie zadowala mnie w pełni. Zastanawiam się, czy tego nie zakończyć. 
- Valkie, trzeci tester Tulpy"
Ostatnie dwa zdania były podkreślone, a cienka czerwona linia prowadziła do małych literek zapisanych na boku kartki. Warto wspomnieć, iż owe litery były prawie identyczne, jak te z pierwszej strony: 
"Jeszcze możesz się wycofać..." 
Ignorując to odwróciłem stronę i dalej zagłębiłem się w lekturze. 

C.D.N.

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Od Silence'a - Witaj, jestem Sil / cz. 1

UWAGA! TEKST ZAWIERA WULGARYZMY! CZYTASZ NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ!

Cała jaskinia pogrążona była w głębokiej czerni. Przez niedokładnie zasłonięte okna wpadały kolejne promyczki słońca skutecznie oświetlając podłogę pełną pustych butelek. Obserwowałem tereny porośnięte trawą w ciepłym, zielonym kolorze... co chwilę unosząc kieliszek do ust. Wieczny syndrom dnia następnego ciągle dawał mi się we znaki. W przerwach pomiędzy myślami nad samobójstwem, a obserwacją parek radosnych wilków "badałem" metalową kończynę. Przed oczami wciąż miałem scenę wybuchu... lejący się kwas, zakrwawiony stół operacyjny... 
- Silence! - Głos dochodzący zza drzwi przerwał powrót potwornej przeszłości. 
Nie odpowiedziałem, nie chciałem odpowiadać... a może po prostu nie mogłem. Może czegoś się bałem...
- Silence! - Tym razem krzyk z zewnątrz powtórzył się doprawiony uderzeniami o drewnianą, ruchomą ścianę. Nie doczekałem się trzeciej próby wejścia po dobroci. W ułamku sekundy zawiasy zostały wyłamane, a drzwi z dębowych desek runęły na ziemię wpuszczając do środka silne światło.
- Czego chcesz, Patton? - Zapytałem z obojętnością w głosie.
- Może w końcu wyszedłbyś na dwór?
- Po co...?
- Nie wiem, po coś! Może po to, żeby nie gnić wiecznie w jednym miejscu. 
- Już nawet nie mam gdzie tkwić... straciłem nawet najgorsze koszmary. Moje życie to jebana pustka...
- Skończ pierdolić i chodź. Musisz się ruszyć. Zobacz jak wyglądasz...
- Jak wilk, który nie ma już nic do roboty na tym świecie. 
- Mam dość, jako Beta Watahy Krwawego Wzgórza nakazuję ci wywlec się z tej jaskini! Może pójdziesz na zwiad...? 
- Dobrze, ale mam prośbę... - Wyszeptałem. 
- Jaką? 
- Powiedz mi jakie watahy są do nas wrogo nastawione. 
- To twoja prośba? Do niedawna jeszcze to pamiętałeś...
Smętnym spojrzeniem przeciągnąłem po pustych butelkach. Samiec westchnął ciężko, po czym zaczął wymieniać:
- Wataha Samotnej Skały, Walecznych Wulkanów i Górskiego Potoku.
W moich oczach pojawił się błysk. Patton na pewno to widział, musiał widzieć! 
- Dziękuję ci! Dzięki! - Krzyknąłem wybiegając z jaskini. - *Wytnę ich... wybiję tylu ilu zdołam! Będę zdychał powoli, tracąc krew... zabierając ze sobą kolejne istnienia! Podam każdą pozycję strategiczną, ale życia starczy mi tylko na jedną...*
Najbliżej była wataha Walecznych Wulkanów... Bez namysłu przedarłem się przez granicę. Łapą, która posiadała palce pochwyciłem tomahawk i nieustannie brnąłem w głąb nieznanego mi lądu. Trzydzieści minut.... godzina... półtorej... Brak patroli!? Brak śladów egzystencji?! Co to kurwa ma być?! 
W pewnej chwili moje zmęczone oczy przykuł dziwnie rosnący bluszcz. Wyglądał jakby ktoś chciał aby rósł właśnie w tamtym miejscu, zwłaszcza, że w pobliżu nie rosły rośliny tego typu. Zacząłem skradać się do przysłoniętej jaskini. Jak grom wpadłem do wnętrza, przeżywając spory zawód, a zarazem dostając dawkę zaniepokojenia.... Każda ściana, całą podłoga, a nawet sufit pokryte były śladami pazurów, krwi, ognia i szczęk. Jama nie była głęboka. Za to jej długość była dość imponująca. Zacząłem zagłębiać się w czeluści piekła... zresztą po raz kolejny. Pierwsze odosobnione pomieszczenie z drzwiami zrobionymi z wielkiego, okrągłego głazu. Z racji, iż był od odsłonięty, bez zbytniego problemu wszedłem do środka. Na wejściu powitał mnie odór zgnilizny i nieprzyjemny widok. Tysiące, jak nie setki pentagramów, odwróconych krzyży i pięcioramiennych gwiazd widniało na ścianach... napisane prawdopodobnie krwią. Przemieszczając się po owym pomieszczeniu natknąłem się na coś. Mały piedestał, na którym leżał dziennik, pióro i kałamarz. Mogę powiedzieć, że ostatnim płynem jaki się w nim znajdował, nie był czarny atrament. Tamta ciecz prawie na pewno miała czerwony kolor. Otworzyłem książkę na pierwszej stronie, na wstępie powitał mnie napis: 
''Witaj, wiedz, że jeśli to przeczytasz, będziemy do siebie bardzo podobni. Nie mogę powiedzieć Tobie dlaczego, jeszcze nie...''

C. D. N.

Od Hunter'a - C.D. Rock ''Jak tu dotarłem?''


Wadera rozpoczęła oprowadzać mnie po terenach. Żadne z nas nie próbowało zacząć rozmowy. Nie przeszkadzało mi to, wręcz przeciwnie, bardzo mi pasowało. Tylko ona czasami odzywała się, żeby coś wyjaśnić. Wtem z jej ust padło zdanie:
- A skąd tak w ogóle się tu wziąłeś, albo raczej, w jakim celu? Wiem, że wiele wilków po prostu znajduję tą watahę i dołącza, ale... - westchnąłem dając jej do zrozumienia, że rozumiem o co jej chodzi.
- Jest tu ktoś ważny. Dla mnie. - odrzekłem krótko wciąż patrząc się w dal.
- Ważny w sensie, wade...
- Nie! - zawarczałem. - Po prostu ktoś kto ma u mnie długi, jasne?
- Kto? - zapytała z zaciekawieniem.
- A czemu miałbym ci powiedzieć? - odrzekłem z przekąsem.
- Wiesz, nie możesz tak po prostu zabić innego wilka, prawda?
- Zdaję sobie z tego sprawę. Mogę za to zrobić coś co sprawi, że będzie bardzo, bardzo cierpiał. - uśmiechnąłem się sam do siebie.
- Raczej nikt nie przyjmie tego dobrze. Z resztą, co ci takie...
- Książkę piszesz? Wiesz już wystarczająco dużo. - ponownie jej przerwałem, zamilkła.
Maszerowaliśmy w kojącej ciszy, pośród młodej trawy. Wiosna zdecydowanie się przebudziła. Dziwne było to, że nagle, bez żadnej zapowiedzi, jakby cały śnieg stopniał w przeciągu pięciu minut. Wtem Rock zatrzymała się i tupnęła lekko łapą, żeby zwrócić moją uwagę.
- W tej jaskini mieszkasz. Zamieszkujemy ją też ja i mój partner. - rzekła wchodząc do groty. Poszedłem w jej ślady. Ułożyłem się gdzieś w rogu. Coś jeszcze powiedziała, po czym opuściła pieczarę. O dziwo, bardzo szybko zmorzył mnie sen.
Obudziłem się w nocy. Czułem się okropnie. W mojej głowie rozbrzmiewała burza głosów. Zdawałem sobie sprawę, że od zawsze było coś ze mną nie tak, ale raczej rzadko zdarzały się podobne sytuacje. Wyszedłem zaczerpnąć świeżego powietrza. Szepty nie ustawały, a wręcz przeciwnie, nasilały się. Najpierw starałem się ignorować ich błagania, by pójść w głąb lasu, jednak z minuty na minutę stawały się coraz bardziej nieznośne. W końcu nie wiedząc co ze sobą zrobić, zacząłem podążać według ich wskazówek. Szeptanie przeobraziło się w krzyczenie, a wraz z nim moje truchtanie w sprint. Nagle, bez zapowiedzi ucichły. Stanąłem, by się rozejrzeć, gdzie właściwie dobiegłem. Kilka metrów dalej znajdował się jakiś wilk. Przymrużyłem oczy, lecz przez panujący mrok nie mogłem wiele dostrzec. Zmaterializowałem się obok wilczura. Był to basior w żółtej bluzie.
- Coś mi świta... - mruknąłem niesłyszalnie. 
No jasne! Jak mogłem zapomnieć, to przecież ten, którego szukałem. Wyszczerzyłem się pod nosem. Najpierw trochę go pogonię, a później się zobaczy. Nie chcę go zabijać, a przynajmniej jeszcze nie teraz. Może uda mi się doprowadzić go do samobójstwa, byłbym wtedy mniej zagrożony niż zabijając go sam. Bez chwili zwłoki przybrałem postać Wendigo. Zacząłem iść w stronę celu zawracając jednocześnie jego uwagę. Gdy mnie zobaczył, począł gwałtownie się wycofywać. Rozpocząłem gonitwę. Basior biegł dość szybko, jednak jak można się domyśleć z łatwością go dogoniłem. Gdy byłem już bardzo blisko, w mgnieniu oka otoczył mnie oślepiający dym o nieznośnym zapachu. Na chwilę zwolniłem, wiedząc, że i tak go dogonię. Wraz z szybkim rozwianiem się zasłony dymnej, ruszyłem w dalszą pogoń. Wilk znajdował się jeszcze w moim polu widzenia. Po niedługo trwającym biegu, wyskoczyłem przed niego torując mu drogę. Bezskutecznie próbował mnie ominąć. Szybkim ruchem chwyciłem go zębami za kark, następnie z impetem rzucając nim o sporą skałę. Chciał wstać, lecz przygniotłem go do ziemi.
- Nie ma ucieczki! - krzyknąłem mocniej naciskając na jego klatkę piersiową. Splunął mi w pysk krwią. Już chyba domyślił się, że naprawdę nie jestem potworem, którego miałem aktualnie ciało. - Nie dasz za wygraną? - nagle jego kość nie wytrzymując nacisku pękła, a on wydał z siebie ogłuszający dźwięk. Na chwilę zakręciło mi się w głowię. Te kilka sekund wystarczyło mej ofierze, by przeturlać się spod mojej łapy. Jęczał przy tym z bólu, jednak wciąż starał się co sił uciec. Ponownie stanąłem przed nim. Ranny niespodziewanie skoczył na mnie, chwytając się zębami mojego karku. Niekontrolowanie zmieniłem się znów w wilka. Uderzyłem go z całej siły w brzuch, przez co ponownie leżał w połowie obezwładniony na ziemi. Podszedłem doń uśmiechając się szyderczo, gdy ten podejmował próby podniesienia się. Zanurzyłem pazury w jego policzku.
- Kim ty do jasnej jesteś?! - wysapał starając się mnie od niego odepchnąć.
- Kimś kto z chęcią pomoże ci się przeprawić na tamten świat.
- To zdążyłem zauważyć. - warknął, w końcu, po wielu próbach podnosząc się. Mieliśmy już znów pogrążyć się w wirze walki, lecz przeszkodziło nam wołanie.
- Ej! Co wy tam wyrabiacie?!

<Ktoś chętny do dokończenia?>