piątek, 2 marca 2018

Od Lynn - Ciekawość świata i nie tylko

Stosunkowo szybko wybrałam Fortis Corde, spośród czterech dostępnych Klanów, ze względu na moje wielkie zainteresowanie walką. Zadano mi jedynie kilka pytań, na które z chęcią udzieliłam odpowiedzi. Elias i Avalanche okazali się wspaniałą parą Alf i niemalże od razu powitali mnie radośnie w watasze, dzięki czemu, moje wczesne obawy szybko się ulotniły. Klan okazał się ciepłym miejscem, gdzie raczej większość wilków żyła w dobrej komitywie, a przynajmniej nie dopatrzyłam się wśród innych poważniejszych zgrzytów.
Ciekawska natura od razu kazała mi ruszyć na zwiad terenów. Uwielbiałam poznawać, doświadczać nowych rzeczy. Tereny należące do Walecznego Klanu nie zawiodły mnie, bowiem dopatrzyłam się wielu ciekawych miejsc wartych głębszego poznania. I właśnie w jednym z nich trafiłam na Aleksandra. Od razu zaintrygowała mnie jego osoba — z pozoru niewyróżniający się niczym wilk o szafirowych oczach i charakterystycznie krótkim ogonie. Nie zawsze spotykana u mnie śmiałość pchnęła mnie do przywitania się z nim.
Udało nam się zamienić parę słów, dopóki nie oznajmił, że czas go nagli. Wyczułam, że to tylko wymówka i zrobiło mi się przykro z tego powodu, czego rzecz jasna, nie dałam po sobie znać. Puściłam go jednak, obiecując sobie, że drugim razem nie dam spławić się tak łatwo. 
Do naszego drugiego spotkania doszło szybciej niż się spodziewałam. 
Idąc Szmaragdową Łąką z daleka wypatrzyłam jego sylwetkę. Poruszała się szybko, wręcz z prędkością błyskawicy, goniąc za dużo wolniejszą sarną. Dopadł ją bez wysiłku, a w następnej wgryzł się w delikatną gardziel ofiary. Przełknęłam gwałtownie ślinę, wyobrażając sobie smak krwi, którego nie znosiłam. 
Aleksander zamierzał zabrać się za ucztę, kiedy odwrócił głową i dostrzegł moją osobę. Przez chwilę wachał się, zastanawiał się co ma zrobić. Przywołał mnie do siebie nieznacznym gestem łapy. Ruszyłam w jego kierunku pewnym krokiem, choć intensywna woń karmazynowego płynu podrażniała mój węch.
— Witaj — przywitał się. — Może się przyłączysz? — Spojrzał na sarnę, a potem na mnie.
Na jego kłach widoczna była świeża krew.
— Nie dziękuje — odmówiłam. — Jem jedynie padlinę.
— Rozumiem — powiedział.
Nic więcej, zrobił tylko to. Nie posłał mi krzywego spojrzenia ani nawet się nie zdziwił. Przyjął ten fakt i tyle. Zaskoczyło mnie to tak, że dopiero po dłuższej chwili zauważyłam, że basior nie jest pewien co powinien dalej uczynić.
— Jeśli chcesz możesz wrócić jedzenia — zasugerowałam delikatnie.
— Jesteś pewna, że nie będzie ci to przeszkadzać? — upewnił się, pochylając się nieświadomie nad ofiarą.
— Oczywiście. — Uśmiechnęłam się pewnie. 
Wydawało mi się, że moje towarzystwo wprawiało basiora w lekkie zakłopotanie.
— A tobie nie będzie przeszkadzało, że stoję tak nad tobą, gdy będziesz jadł?

< Aleksander? >

czwartek, 1 marca 2018

Ekhi odchodzi!

Imię: Ekhi
Klan: Luminosum Iter
Stanowisko: Atakujący
Partner/ka: Brak
KontaktHowrse: Norah | email: norahvolf@gmail.com |
Powód odejścia: Decyzja właściciela/zaginięcie
PEŁNY PROFIL

Nikt nie zdążył go poznać. Pojawił się i zniknął. Być może był tutaj jedynie przejazdem, a być może jeszcze kiedyś wróci, by zamieszkać tu na stałe?

L y n n

''Bo żyć godnie to nie znaczy nie upadać.''
podstawowe informacje
Imię: Lynn
Pseudonim: Nie posiada, ale nie będzie miała nic przeciwko.
Klan: Fortis Corde
Przydomek: GoldenLight
Płeć: Samica
Wiek: 24 księżyce
Ranga: ★
Stanowisko: Wojownik
Typ: Wilk Słoneczny
Rasa: Wilk Zmysłów
GłosX [Nagi Yanagi]

***

opis wilka
CharakterOgólnie jest sympatyczną wilczycą, pewną siebie o dobrym poczuciu humoru. Bywa nieśmiała, dąży do porozumienia się bez słów. Łatwo ją zranić, chociaż udaje, że jest inaczej. Wrażliwa na krzywdę innych, stara się pomagać poszkodowanym w swoim zakresie. Potrafi zjednywać sobie inne wilki, ale biada temu kto nadepnie jej na odcisk. Kochają i czuła wilczyca, troszcząca się w równym stopniu zarówno o rodzinę, jak i przyjaciół. Daje czas innym, aby ją poznali, podobnie zresztą sama nie zraża się sytuacjami, które źle świadczą o danej jednostce. Lynn z natury jest ciekawska, ale nie dociekliwa, a także nad wyraz cierpliwa. Wyprowadzenie jej z równowagi jest dużym osiągnięciem, gdyż wadera, nawet w sytuacji zagrożenia życia, potrafi zachować zimną krew. Inteligenta, nie daje sobą manipulować. Nie można jej odmówić także bystrości, ale przez miękkie serce nie raz dostała po nosie od życia. Niezwykle wierna, bowiem jeśli pokocha to na całe życie. Cieszy ją towarzystwo innych, jednak najbardziej preferuje spędzanie czasu w gronie wypróbowanych przyjaciół. Ciężko przeżywa stratę bliższych jej wilków. Myśli o innych, nawet aż za bardzo. Nie ma najmniejszego problemu z towarzystwem płci przeciwnej, nieźle daje sobie radę, a jeśli trzeba potrafi być subtelnie uwodzicielska. Wzbudza szacunek, a także sympatię. Odważna, stawia czoła najgorszym problemom. Niestety Lynn nie wie jak się przemóc, żeby w pełni zaufać komuś bliskiemu. Potrzebuje oparcia i stabilności. Niedoświadczona wilczyca jeszcze uczy się życia.
Sprawność: Serce wojowniczki widać w teorii jak i w praktyce. Posiada obszerną wiedzę na temat walki, wykorzystuje ją doskonale. Włada kilkoma stylami, ale łatwo stwierdzić, że Lynn należy do tych zwinniejszych i szybszych. Pracuje nad wytrzymałością, bowiem siła nie jest jej domeną. Preferuje walkę bezpośrednią. Nie wyrywa się pierwsza do ataku, ale też nie czeka bezczynnie. Może poszczycić się tytułem doskonałej biegaczki. Nie potrafi latać, można powiedzieć, że z pływaniem u niej również kiepsko. 
Aparycja: Delikatnej urody wilczyca o futrze wpadającym w jasną szarość. Posiadaczka głęboko osadzonych, szarych oczu, szczupłej, raczej drobnej postury oraz długich łap. Sierść miękka, puszysta, z wyraźnie widocznymi czarnymi akcentami.
Znaki szczególne: Długi ogon.
Lubi: Umiarkowaną pogodę, szczenięta, dobry sarkazm w wykonaniu innych, a także pomagać innym.
Nie lubi: Fałszerzy, manipulacji.
Inne: Posiada niewyjaśnioną niechęć do krwi, dlatego też sama nie poluje na inne zwierzęta. Najczęściej znajduje padlinę, którą podgrzewa, aby wyprzeć jej smak.
Pochodzenie: Kanada, Ameryka Północna
Historia: Urodziła się w kochającej rodzinie. Nie przeżyła żadnych krwawych wojen czy nie zaznała przykrości. Była po prostu kolejny wilkiem, posiadającym zwyczajną, niczym niewyróżniającą się historię. Decyzję o odejściu z watahy podjęła pod wpływem ciekawości. Lynn pragnęła poznać świat i nawet myślała o powrocie, dopóki nie trafiła na Watahę Krwawego Wzgórza. Postanowiła osiąść w Klanie Fortis Corde, spróbować rozpocząć tu nowe życie. 

***

zdolności magiczne
Żywioł: Ogień, Światło
Żywioł dodatkowy: -
Moce główne: Panowanie nad ogniem, ognisty pocisk, podpalenie, oślepienie, panowanie nad światłem, świetlisty pocisk.
Moce specjalne:
  • Krwawa Uczta - Lynn stara się nie używać tej mocy, a także woli nie poznawać w pełni jej możliwości. Jedyne co trzeba wiedzieć to to, że krew daje jej potęgę.
  • Rezonans Ziem - Lynn wywołuje małe trzesięnie ziemi. Moc ta wydaje jej się mało użyteczna, więc zazwyczaj z niej nie korzysta.
  • Połówka Duszy - Lynn jest w stanie podzielić się swoim sercem, aby uratować kogoś przed śmiercią. Jej życie na stałe zostaje powiązane z danym wilkiem. Wilczyca jest w stanie użyć tej mocy raz, a kiedy ginie wilk, który posiadł Półówkę Duszy, ona także umiera.
Moc dodatkowa: -

***

relacje z innymi
Partner: Lynn nie jest kochliwa. Z pewnością dobierze partnera z głową.
Rodzice: Elyn x Xavier (inna wataha)
Rodzina: Brak.
PotomstwoChciałaby mieć, ale aktualnie nie czuje się gotowa na macierzyństwo.
Najlepszy przyjaciel: Ma nadzieję, że niedługo kogoś takiego znajdzie.
Przyjaciele: Jeszcze poznaje wszystkich.
Wrogowie: Czuje niechęć do Wilków Księżycowych, ale nie można nazwać tego nienawiścią.
Mistrz: Klaudius, wuj.
Uczeń: | Dawny: Brak | Obecny: Brak |
Podopieczny: Nikogo konkretnego jeszcze sobie nie wybrała. 

***

statystyki
Miejsce zamieszkania: Szmaragdowa Łąka - kilkukomorowa jaskinia wydrążona w górze. Grota posiada osobną jaskinię, główne pomieszczenie, a także jedno dodatkowe robiące za coś w rodzaju składziku.
Data dołączenia: 1 marzec 2018
Urodziny: 23 dzień wiosny
Kamienie Mocy: 50.000
LVL: 2 [do lvl up zostało: 100]
EXP: | Ogólnie: 200 | Wykorzystano: 150 | Zostało: 50 |
Umiejętności: | Walka: 120 | Polowanie: 15 | Magia: 10 | Umysł: 5 |
Ekwipunek: Brak
Osiągnięcia: Brak
Stan: Bardzo dobry [100 HP]
Choroby/uczulenia: Nic wiadomego.
Zbroja: Brak
Broń: Brak
Towarzysz: Brak
Kontakt: | Howrse: Norah | email: norahvolf@gmail.com |

Od Clive'a - C.D. Sairy "Śnieżka"


Uśmiechnąłem się w odpowiedzi i, tym razem, to ja pocałowałem ją. Spodziewała się tego, oddała pocałunek z całą pasją. Przyjemnie ciepłe wargi Sairy kontrastowały z ziąbem panującym wokół nas. Tylko kiedy odsunąłem się od nowej partnerki, ona wybuchła radosnym śmiechem. Moje serce wypełniło ciepło, dawna Sai powoli do mnie powracała. 
— Kocham cię — rzuciła mi się na szyję, przez co zachwiałem się. 
— Ja też. Jesteś dla mnie najważniejszą osobą na świecie — oparłem, ściskając ją mocno.
Bałem się, że ta chwila jest psikusem mego umysłu, marzeniem na jawie, a jednak ciepło od niej bijąca było zbyt prawdziwe. Tylko jeden cholerny fakt mógł zniszczyć szczęście, na którego oboje pragnęliśmy i, do któego wytrwale dążyliśmy. Jak mogłem jej powiedzieć, że byłem jak ten który go skrzywdził? Co zrobiłaby Sai, gdyby dowiedziała się, że byłem Wilkiem Księżycowym? 
Pełne wątpliwości serce zaczęło mnie boleć. Ukrywanie tego przed innymi nie było dla mnie problemem, ale przed nią nie mogłem, wręcz nie umiałem mieć tajemnic. Ona potrafiła sforsować wszelkie mury, przebić się przez tą wieloletnią nie do zdarcia warstwę. Wpatrywałem się głęboko w jej lodowe oczy. Nie odwróciłem wzroku i nie miałem takiego zamiaru, pragnąłem, aby zobaczyła jakie targają mną emocje, uczucia. Oczy były zwierciadłem duszy.
— Clive — powiedziała bezgłośnie, choć doskonale zrozumiałem co powiedziała po ułożeniu jej warg. 
Przeszukała spokojnym wzrokiem moją twarz, a potem przytuliła mnie do siebie. Dała mi jasno do zrozumienia, że była przygotowana na wszystko. Przeczuwała, że coś przed nią ukrywałem i akceptowała to. Przymknąłem oczy.
— Cokolwiek chcesz mi powiedzieć, jestem na to przygotowana — powiedziała miękkim jak aksamit głosem. 
Wtuliłem się w jej futro, wdychając uspokajający zapach. Walczyłem z sobą, nie mogłem wiecznie przed tym uciekać. Jeśli pragnąłem w przyszłości prawdziwego związku, powinienem na samym początku powiedzieć jej prawdę. Zbierałem siły, czekając na właściwą chwilę. 
Saira wyczuwając odpowiedni moment, złapała mnie za barki i odsunęła od siebie. Spojrzałem w jej oczy, mówiąc to co chciałem jej przekazać, pragnąłem zobaczyć jej reakcję. Cholernie się bałem, a jednak jej spokojne oczy działały na mnie zachęcająco. 
— Jestem Księżycowym Wilkiem. 
Coś, do czego nie mogłem przyznać się od wielu miesięcy, wreszcie przeszło mi przez gardło.

< Saira? >

poniedziałek, 26 lutego 2018

Od Fallen'a - C.D. Avalanche "Dziwne zdarzenie"


Avalanche zawsze miała talent do wtykania nosa w nie swoje sprawy. Oczywiście, że Cecidisti Stellae maczało łapska w tym masowym zniknięciu wilków, no któż by się spodziewał, gratuluję jej z całego serca niesamowitej mądrości. Savior i moje siostry nie są takimi debilami jak ona i siedzą cicho, choć z ich szeregów zniknęło więcej wilków, a od niej jedynie jedna waderka, i od razu może robić sobie z tego aferę i włazić na tereny mojego Klanu. Co to to nie.
 - Avcia, wracaj lepiej do domu, dziecko - Wymruczałem leniwie, jednak dałem po sobie znać, że jestem wyraźnie poirytowany zaistniałą sytuacją i zarzutami, jakie skierowała w moją stronę. - Boli mnie, siostrzyczko, że tak mnie oceniasz.
 - Kto inny mógł się przyczynić do zniknięcia tak wielkiej liczby wilków? Wśród nich były szczenięta, Fallen - Ciągnęła nadal, na co jedynie wywróciłem oczami. - O nie, bez takich mi tu. To poważna sprawa. Jeśli to nie ty, może coś nam zagraża?
 - Na razie to zagraża tobie - Warknąłem. - Wynoś się stąd i zostaw mnie w końcu w spokoju.
 - Najpierw ty zostaw nas... Wygnańcu - Odpowiedź mej siostry sprawiła, że coś we mnie pękło i zaczęło się coś, czego nie byłem w stanie do końca kontrolować. Ogarnęła mnie czysta wściekłość, istna furia. Chęć mordu przejęła wszystko.
 - To nie moja wina, że tak się stało! - Wrzasnąłem. Oddech. Opanowanie. Kwiat lotosu.
 - Masz na myśli zniknięcie wilków, czy fakt, że zostałeś naznaczony? Zresztą, co to za różnica, w obu sytuacjach kłamiesz! Nic nie dzieje się bez powodu, więc twoje wygnanie również!
 - Zamknij się - Wycedziłem przez zęby. - Albo ja to zrobię.
 - Nie boję się ciebie, Fallen - Odparła, wlepiając we mnie wzrok. W jej ślepiach zawsze było coś, co respektowałem. Jakby trzymała w sobie ogień, którego nikt nie zgasi, jeśli wybuchnie. - Już nie.
Rozejrzałem się. Staliśmy na środku pustkowia, a w pobliżu nie wyczuwałem nikogo, nawet Silent Fear ze swoim wścibskim nochalem był jakoś wyjątkowo daleko. Nie chciałem póki co wszczynać żadnych konfliktów miedzy mną, a siostrą, ale musiałem też ukrywać to, co naprawdę stało się z wilkami. 
 - W porządku - Mruknąłem. - Idź sobie. Nie wiem o czym mówisz i nie mam nic wspólnego ze zniknięciem tych wilków. Nie wiem, dlaczego dzieje się tak, jak się dzieje i czemu mój Klan jako jedyny nie został dotknięty. To wszystko, co mam do powiedzenia w tej sprawie. Dziękuję za miłe odwiedziny, siostrzyczko.
 - Fall, poczekaj - Powiedziała, jednak nie miałem ochoty dłużej się bawić. Odleciałem na pewną odległość, tak, by nie mogła mnie dojrzeć i patrzyłem, jak wraca na swoje tereny. Zastanawiałem się, co przyniesie kolejny dzień, los... Mimo mojej natury, mój Klan mnie interesował. Obchodziło mnie to, co się tutaj dzieje i dlaczego. Nie wiedziałem, dlaczego te wilki zginęły, ale wiedziałem kto za tym stał. I zastanawiałem się, co z tym fantem zrobić...

< Endless? Althena? >

niedziela, 25 lutego 2018

Od Avalanche - Dziwne zdarzenie

Coś złego wisiało w powietrzu i zauważał to już chyba każdy na terenie całej Watahy, nie tylko Klanu Fortis Corde. Szczególnie zaczęło zastanawiać mnie masowe zniknięcie tak wielu wilków, wprawdzie jedynie Kate pochodziła z mojego klany, jednak co z resztą? Dlaczego tyle istnień nagle wyparowało z terenów i dlaczego jedynie Cecidisti Stellae nie zostało tym dotknięte.
 - Nie idź sama - Błagał mnie mój partner, Elias, kiedy zdecydowałam się, by pójść z tym wszystkim do Fallen'a. Bardzo się o mnie martwił i nie chciałam, by to robił, gdzie z drugiej strony bardzo się cieszyłam, iż ktoś przejmuje się moim losem.
 - Elias, to mój brat - Odpowiedziałam. - Muszę to załatwić sama.
 - Ale on nie będzie sam - Skwitował z dużą pewnością w głosie. - Ma Althenę.
 - Jego partnerka nie zawsze z nim jest. Dzięki zleceniu dla Pattona wiem kiedy się rozstają. Muszę złapać Fallen'a w porze jego patrolu. Z pewnością szybko mnie zauważy.
 - W razie czego postaraj się ze mną skontaktować. Uważaj na siebie, proszę.
 - Jasne - Mruknęłam w odpowiedzi, ucałowałam mojego partnera w czoło i ruszyłam na tereny Klanu mojego brata. Fakt faktem, mogłam się wcześniej skontaktować z resztą mojego rodzeństwa, ale nigdy nie mieszali się bardzo poważnie w nasze sprawy i w zasadzie nie mieli też takiej więzi, jaka wytworzyła się między mną, a tym gnojem. Nasze spory zawsze załatwialiśmy bez udziału osób trzecich, łącznie z naszym rodzeństwem i rodzicami. I ta sprawa nie była wyjątkiem.
Dotarcie na teren Cecidisti Stellae nie stanowiło żadnego problemy, bo Klan ten zwyczajnie sam w sobie nie ma za dobrej linii obrony, ze względu na niską liczbę członków. Najlepszych stróżów granic stanowiły skrzydlate wilki, które były tylko dwa. Miałam nadzieję, że Withered Rose akurat dzisiaj się nie pojawi, nie miałam ochoty użerać się z pionkami mojego brata.
Zawsze był bardzo nierozważny i działający pod wpływem impulsu, a jednocześnie tak zimny. Od razu wyczułam, albo raczej usłyszałam jego obecność - trzepot skrzydeł był bardzo głośny. Kiedy tylko mnie zauważył, wyraźnie przyspieszył, co spowodowało ten dźwięk.
 - A kogo my tu mamy? - Pojawił się z zaskoczenia, lądując tuż przede mną. - Dawno się nie widzieliśmy, siostrzyczko.
 - Ta - Mruknęłam jedynie. W rozmowach z Fallen'em starałam się używać jak najmniej słów. Po co się niepotrzebnie produkować, skoro do tego bezmózga i tak większość rzeczy nie dociera?
 - Co cię sprowadza na tereny tego wspaniałego Klanu?
 - Ty - Warknęłam. - Mamy do pogadania, braciszku.
 - A w jakiej to sprawie się do mnie zwracasz? 
 - Masz coś wspólnego z tym zniknięciem wilków z innych Klanów?
 - Nie rozumiem o czym mówisz - Zaśmiał się pogardliwie. - Nie widzę, by reszta naszego rodzeństwa miała jakiś problem, bo zjawiłaś się tutaj jedynie ty. Poza tym, skąd wnioski, że miałbym mieć z tym cokolwiek wspólnego. Zwyczajnie mnie oczerniasz, Avalanche, a ja bardzo tego nie lubię. Poproszę o konkretne dowody, w dupie mam twoje domysły i przemyślenia.
 - Tylko twój Klan nie został tym dotknięty, z pozostałych zniknęło kilka wilków. Może Silent Fear wymknął ci się w nocy spod kontroli? Albo inny twój pioneczek?
 - Nie nazywaj pionkami członków Cecidisti Stellae, jasne? 
 - Dopóki mam jakiś powód, będę ich tak nazywać. A teraz słucham, co masz do powiedzenia w tej kwestii?

< Fallen? >

niedziela, 21 stycznia 2018

Wesołego jajka

Myślę, że nie jesteś zaskoczona tym postem, ale mam nadzieję, że zrobi ci się miło czytając go ^^ Może troszeczkę późno, tak wyszło no :<

A więc dzisiaj są twoje urodzinki <3
Powiem szczerze Then, twoje przybycie do WKW otworzyło tutaj zupełnie nowy rozdział i myślę, że każdy jest ci za to bardzo wdzięczny. Jesteś niezwykle utalentowaną osobą, tworzysz rzeczy nietuzinkowe i piękne.
I przede wszystkim życzę ci, abyś robiła to nadal, abyś spełniała siebie i swoje marzenia, abyś się doceniała i nie słuchała tego, co inni myślą :3 Nawet jeżeli coś ci nie wyjdzie, nie poddawaj się!
A, oczywiście dużo Wiosny!
Mam nadzieję, że kolejny roczek zleci ci naprawdę przyjemnie, w zdrowiu i szczęściu, czyli tym, co jest w życiu najważniejszy
No i życzymy ci wszyscy Wiosny
Z takich bardziej osobistych życzeń to na pewno wincyj plastikowych i żywicznych koników! <3
Wspominałam już o Wiośnie? XD
Oby wszystkie twoje marzenia się spełniły, i oby pojawiły się następne, bo czymże jest życie bez marzeń? ^^

Tak wiem jestem kijowa w pisaniu życzeń nie krzyczcie ._.

Także no, jeszcze raz, wszystkiego najlepszego Then <3
Co do piosenki to nie wiem za bardzo czego słuchasz, więc tego no XD Nie bij

***

ALE!
Dzisiaj swoje urki obchodzi jeszcze Kosmitek!
Kosmitku, dawno nie pisałyśmy, w sumie podobnie jak z Then ;-;
Życzę ci, żebyś troszkę w siebie uwierzyła, żebyś też siebie doceniła, bo podobnie jak Denyś, świetnie piszesz i rysujesz, realizuj to <3
Zdrowia, szczęścia i spełnienia marzeń ^^

~ KJK aka Najgorszy Składacz Życzeń wraz z całym WKW

poniedziałek, 15 stycznia 2018

Od Sairy - C.D. Clive'a "Śnieżka"


- I z całego serca chciałabym, aby już zawsze tak było. - szepnęłam po dłużej chwili, przybliżając się jeszcze bardziej do niego, w wyniku czego prawie dotknęłam nosem jego pyska.
- Przecież mogę Cię codziennie odwiedzać. - zapewnił mnie z tajemniczym uśmiechem, który podpowiadał mi, że nie wyraził tymi słowami wszystkiego, co zamierzał, więc zdecydowałam się w kolejnej swojej wypowiedzi postąpić o krok dalej i wreszcie wyjawić mu swoje, już dawno skrywane głęboko na dnie duszy, emocje względem niego. Pozostawało mieć tylko nadzieję, ze on je odwzajemnia, a przynajmniej nie będzie się z nich wyśmiewał. 
Wzięłam, więc głęboki oddech i, zaglądając mu głęboko w oczy, oświadczyłam, starając się za wszelką cenę ukryć przed nim targające mną nerwy:
- Ale dla mnie przecież chodzi zupełnie o coś innego... Otóż uważam, że wystarczająco dużo Tobie zawdzięczam, by móc Ci zaproponować...wspólne kroczenie przez resztę naszych dni. 
To powiedziawszy,odsunęłam się od niego nieznacznie i spuściłam oczy, czekając z bijącym niczym wielki membranofon sercem na jego odpowiedź. Każda sekunda oczekiwania na nią dłużyła mi się niczym godzina, a kiedy wreszcie ją usłyszałam, długo nie mogłam w nią uwierzyć, bowiem ten wspaniały, opiekuńczy samiec, który z racji wieku mógłby być moim ojcem, zgodził się wieść swoje dalsze życie u boku kogoś tak pospolitego i młodego jak ja i, ty samym, wychować mą córkę jak własną, na co niewiele basiorów na jego miejscu by się zdecydowało. 
Kiedy wreszcie udało mi się otrząsnąć z pierwszego szoku, skoczyłam na niego z całą siłą, w wyniku czego oboje wylądowaliśmy na podłodze mojej jaskini, i pocałowałam. 
- Kiedy zamierasz powiedzieć o tym swojej rodzinie? - spytał Clive, gdy tylko udało mu się spode mnie uwolnić.
- Jestem na to gotowa nawet w tej chwili. - zapewniłam go, tryskając radością.

<Clive? Przepraszam, że musiałeś tak długo czekać.>

Od Samsawell'a - C.D. Gisei "Dzieje po żałobie albo poszukiwanie siostrzenicy i szwagra"

- Ojcze, jesteś tu?! - usłyszałem krzyk Sairy dochodzący prawdopodobnie od drzwi, do których aktualnie stałem odwrócony plecami, gdyż byłem niemal całkowicie pochłonięty czyszczeniem mojego ulubionego, srebrnego, wysadzanego szmaragdami miecza. Kiedy jednak dobiegł on moich uszu, natychmiast schowałem go z powrotem do pochwy, a szmatkę, której używałem do tej czynności, odłożyłem na stół, po czym, obróciwszy się w jej stronę, odparłem:
- Owszem, możesz wejść.
Niemal w tej samej chwili okazało się, ze nie jest sama. Obok niej stała bowiem, ze wzrokiem wbitym w ziemię, różnobarwna wadera, która z pewnością nie pochodziła z naszego Klanu. 
- Spotkałam ją niedaleko naszej granicy z Viridi Agmen. - wyjaśniła tytułem wyjaśnienia moja córka.
- Mogę spytać co Cię tutaj sprowadza? - zwróciłem się do nieznajomej.
Ta w odpowiedzi rzuciła mi niepewne spojrzenie i oświadczyła:
- Na tereny należące do mojego Szczepu przybył niedawno mocno umięśniony, szaro-brązowy basior, podający się za Wong Kar Wai'a, Twojego szwagra. Twierdzi, że przybył z Chin, aby Was odnaleźć. 
- A gdzie on teraz jest? - rzuciłem, nawet nie próbując ukrywać przed nią targających mną emocji. 
- Czeka na Was niedaleko krańca ziem należących do mojego Odłamu.
- W takim razie prowadź do niego jak najszybciej, w końcu nie powinien na nas zbyt długo czekać. Po drodze wyjaśnisz mi także czemu sam do nas nie wstąpił.
- Ależ tu praktycznie nie ma nic do wyjaśniania. - zaśmiała się, wyraźnie odzyskując pewność siebie.- Po prostu tutejszy klimat jest dla niego zdecydowanie za chłodny. 
- Rozumiem. - potwierdziłem, starając się przewidzieć przebieg spotkania z wilkiem, którego ostatnio widziałem kilka lat wcześniej. Intrygowało mnie również jakie wrażenie wywrze na nim Saira. 

Niestety jako że postanowiłam usunąć moją Gisei, trzeba zacząć nową serię opowiadań z tym motywem lub porzucić pomysł.

sobota, 6 stycznia 2018

Czystka, szczeniaki, informacje

Miałam się odezwać na początku nowego roku, a tymczasem uciekł nam już tydzień. Krótko, prosto i na temat, bo mój czas ponownie jest ograniczony.

A więc witam Was w nowym roku. Nie mam żadnych postanowień, również nie wymagam od siebie żadnych cudów, jeżeli chodzi o WKW. Od razu mogę powiedzieć, że pierwsze sześć miesięcy na pewno nie będą okresem świetności watahy. Pierwszy rok liceum łatwy nie jest.

1. Czystka - tak jak pisałam na początku, usuwamy nieaktywne wilki. Wilki, których właściciele już za bardzo na bloga nie zaglądają. Nie dostałam od nich żadnej wiadomości. Do większości z Was pisałam, by się dopytać, ale do części nie, bo zastanawiałam się, czy w ogóle jest sens.
Z WKW odchodzą zatem:

Fortis Corde: Kate
Viridi Agmen: Esmé (odeszła już wcześniej, ale nie zrobiłam o tym posta); Gisei; Kristin
Luminosum Iter: Aaron; Nadrix; Wendigo
Cecidisti Stellae zostaje w tym samym składzie.

Na pewno ktoś wysyłał mi jakieś profile, których nie zdążyłam dodać. Jeżeli ktoś wysłał wilka i nie widzi go w WKW, a chce, aby się tu znajdował, musi go wysłać jeszcze raz.

2. Szczeniaki - czyli coś, co przekładamy i przekładamy. Wypadałoby się za to w końcu wziąć, nie sądzicie? Wszystkie szczeniaki mają czas do końca stycznia, by ogarnąć zadania. Jeżeli 31.01 jakiś szczeniak nie będzie mieć zaliczonych co najmniej sześciu zadań, zostanie usunięty.

3. Administracja - już wiem, że Zecor i Then nadal chcą pełnić swoje obowiązki jako administratorowie. Będzie nas trójka i w takim składzie zostaniemy, ewentualnie kilka osób dodamy jako osoby do pomocy, ale niższej rangi. Jak wiecie - tyle, ile jest adminów, tyle jest klanów, a zatem można się spodziewać... paru sporych zmian. Na część wpadłam sama i jeszcze nie zostały omówione, a część przedyskutowaliśmy.
Zauważyliście zapewne, że ani Szymek, ani Alexis nie usunęli jeszcze swych wilków - a zatem możecie się spodziewać chwilowo jeszcze całkiem dużej ilości akcji, może jakichś wojen, ale nie chciałabym za wiele zdradzać.

4. Opowiadania - jest sporo opowiadań do dokończenia, a kilka mam do wrzucenia, ale ogólnie zalecane jest rozpoczęcie nowych wątków. Jeżeli nikt, kto bierze udział w jakiejś serii nie ma nic przeciwko jej kontynuowaniu, ja również nie mam. Ale prosiłabym, by wszystkie serie pisane w starym roku zostały zamknięte w obrębie najbliższych dwóch tygodni, bo niekoniecznie będą się zgadzać z późniejszą fabułą.

To na tyle, szczęśliwego nowego roku ^^