poniedziałek, 4 lipca 2016

Od Castiel'a - C.D. Flash'a ''Deszcz meteorytów''


Dokładnie się rozglądałem, próbując odgadnąć, kogo nie ma. Na szczęście cała moja rodzina znajdowała się tuż obok mnie, więc nie musiałem się martwić. Buried, Raven Di Angelo, Vixan i Tay, tych czterech basiorów nie widziałem wśród nas. Rozejrzałem się za Celty. Odetchnąłem z ulgą, kiedy zobaczyłem ją wśród innych wilczyc.
 - Kogo nie ma? - Zapytał zniecierpliwiony Flash.
 - Buried, Raven'a Di Angelo, Tay'a i Vixan'a. - Wyrecytował Patton, beta watahy.
 - Trudno. Idziemy bez nich. - Westchnął alfa. Ta decyzja niewątpliwie nie przyszła mu zbyt łatwo, no ale cóż... życie to sztuka wyboru. Mógł poświęcić całą watahę i szukać tych czterech basiorów, lub ocalić trzydziestkę wilków, nie ingerując w ich decyzję. Nie wiadomo, czy w ogóle byśmy ich przekonali do zmiany świata, skoro byli tak ''zbuntowani''. Jak dla mnie ich zachowanie było idiotyczne i samolubne, jednak nie miałem na nie wpływu. Żałowałem, że nie mogę im powiedzieć, co o nich myślę.
Rozpoczęliśmy wędrówkę, która już od początku nie była bezpieczna. Flash zrobił zaledwie kilka kroków, gdy tuż przed nim rąbnął meteoryt.
 - Zaczęło się... - Mruknęła matka, wymieniając z ojcem zatroskane spojrzenia.
 - Nie martw się, mamo. - Rzekła opiekuńczo Grace, na co Gaster Phoenix jedynie westchnął. Ja postanowiłem się nie odzywać, jeszcze palnąłbym coś głupiego, co tylko pogorszyłoby sytuację.
 - Zewrzeć szyk, idziemy dalej! - Rozkazała Star. Nudziło mi się, tylko łażenie i unikanie co chwila spadających meteorytów. Potruchtałem w stronę przywódców, po czym zacząłem przysłuchiwać się rozmowie Flash'a z Patton'em.
 - To niebezpieczne, trzeba zastosować jakieś środki ostrożności. - Rzekł Patton. Zawsze go lubiłem, był rozważny i myślał trzeźwo. Nadawałby się na alfę, nie obrażając Flash'a, który również był dobrym przywódcą.
 - Niby jakie? - Spytał szary wilk, unosząc jedną brew.
 - Mam parę swoich sposobów. - Uśmiechnął się Patton, obrzucając alfę tajemniczym spojrzeniem.
 - No to pokaż, nie przeciągaj struny... - Rzekł poirytowany Flash, nie wytrzymując napięcia. Patton stworzył wokół watahy pole siłowe, które odbijało meteoryty. Niestety, tylko ja to zauważyłem, dlatego gdy meteoryt zaczął lecieć prosto na nas, wilki wpadły w panikę. Ich miny po odbiciu się nacierającej skały były bezcenne. Miałem ochotę paść na ziemię i śmiać się jak głupi, jednak aktualna sytuacja wymagała raczej powagi.  - Patton, jesteś genialny.
 - Powiedziałbym, że wiem, ale moja skromność na to nie pozwala.
Flash jedynie zaśmiał się na odpowiedź Patton'a. Postanowiłem pójść pogadać z Celty.
 - Jak tam? - Zapytałem, kiedy byłem dostatecznie blisko niej.
 - Daję radę. - Odparła. - Co myślisz o tej nowej?
 - Rachel? Nie wiem. Cieszę się, że do nas dołączyła. Im nas więcej, tym lepiej. O to przecież chodzi w stadzie: by było duże i chroniło siebie nawzajem. Nowe wilki z pewnością nam się przydadzą.
 - Masz bardzo optymistyczne podejście. - Westchnęła.
 - Nie przyzwyczajaj się. - Mruknąłem, powracając do normalnego tonu. - Trochę bezsensowne jest to, że niewiele mówi. Chociaż, może to i lepiej? Nie lubię bardzo rozgadanych wilczyc.
 - Rozumiem. - Odparła. - Mam dziwne wrażenie, że najbliższe dni przyniosą jakieś nieszczęście. 
 - Tak sądzisz? - Spytałem, unosząc jedną brew. - Nie byłbym tego taki pewien. - Rzekłem, a po chwili namysłu dodałem: - Masz rację, mam zbyt optymistyczne podejście.
 - Albo po prostu próbujesz się oszukać, w rzeczywistości zdając sobie sprawę z realności zagrożenia. 
 - Zabiję cię. - Powiedziałem, wlepiając w nią lodowaty wzrok.
 - Dlaczego?
 - Za dużo o mnie wiesz i zbyt dobrze mnie znasz. - Odparłem, uśmiechając się.
 - Gdybyś nie był taki rozgadany, może by tak nie było. - Odpowiedziała, na co ja jedynie uśmiechnąłem się. Postanowiłem ruszyć dalej, w poszukiwaniu kolejnych rozmówców.

< Kto teraz? >

Od Flash'a - Deszcz meteorytów

- Jak to: Ziemia Wojny zostanie zniszczona?! - Wrzasnąłem na Rock, która przyniosła mi takie wieści po tym, jak wysłałem ją do alf Watahy Podniebnej Krainy.
 - Deszcz meteorytów ma nie pozostawić po niej ani śladu. Dlatego Wataha Podniebnej Krainy unicestwiła wszystkich strażników i otworzyła portale. Musimy uciekać. - Odpowiedziała spokojnie wilczyca.
 - Nie ma innej rady? - Dopytywałem się, nie chcąc opuszczać miejsca, od którego zaczęła się moja egzystencja i z którym mam tyle wspomnień.
 - Niestety nie, Flash. Musimy uciekać. Dowiedziałam się, że najbliższy portal znajduje się na południe stąd, podróż zajmie nam niecałą godzinę, jeśli będziemy truchtać. - Zdała mi dokładny raport. - Nie wiem niestety dokąd nas on przeniesie.
 - Ech... - Westchnąłem ciężko. Nie chciałem pozostawiać tego świata, jednak bezpieczeństwo mojej rodziny i przyjaciół, czyli mojej watahy, było dla mnie najważniejsze. Postanowiłem więc, że ruszamy za kilka minut. - Dziękuję ci, możesz ruszać do rodziny. Spakujcie się i czekajcie przed moją jaskinią, spotykamy się tutaj za 20 minut. - Nakazałem waderze, po czym to samo przekazałem innym wilkom przez telepatię. Na całe szczęście moja rodzina słuchała opowieści Rock razem ze mną, więc zaczęli zabierać niezbędne rzeczy już w trakcie rozmowy. Nie chciałem opuszczać tego miejsca. Kilka wilków również nie chciało i nie stawiły się na zbiórce podczas sprawdzania obecności.
 - Nie ma wszystkich. - Zauważyła Star, szepcząc mi do ucha. - Co teraz?
 - Ugh... Ktoś wie gdzie jest reszta?! - Zapytałem zgromadzone wilki.
 - Chcieli zostać, i zostają. Dlatego nie stawili się na zbiórce. - Rzekła Lost In Dreams, zazwyczaj niezwykle cicha. - Część z nich dołączyła do nowej watahy, wilków, które zbuntowały się przeciwko alfom i nie chcą opuszczać Ziemi Wojny; inni po prostu zwiali.
 - Dziękuję za wytłumaczenie. - Westchnąłem niechętnie.
 - Zostawimy ich? - Pytanie padające z ust mego syna, zmusiło mnie do podjęcia trudnej decyzji.
 - Taka była ich wola. - Oznajmiłem. - Daję im jeszcze trzy minuty. Jeśli nie przybędą, ruszamy bez nich.

< Ktoś poprowadzi akcję dalej? >

sobota, 2 lipca 2016

Od Rachel - Zwycięstwo, czyli historia o dotarciu

- Nie... Nie mogę. Nie teraz. Dasz... radę. Pospiesz się. Wiem, że... ci się uda. Musi...- szeptałam do siebie zdyszana, nadal biegnąc. Zaraz. Co ja robię? Próbuję uciec przed losem?
- Rachel, zatrzymaj się! - usłyszałam za sobą głos basiora.
- Zostaw mnie! - krzyknęłam bezsilnie, podczas gdy łapy uginały się pod ciężarem mego ciała. 
- Przestań uciekać, przed tym się nie uchronisz! - do mych uszu dobiegały coraz to bardziej tłumione odgłosy. Udało się. Biegłam dalej, wiedząc że nie mogę patrzeć w tył, bo mnie dogoni. Po kilku minutach biegu po prostu musiałam się obrócić, przez co runęłam na ziemię jak długa. Obraz przed oczami powoli się rozmazywał, a ja traciłam nad sobą panowanie. 
Obudziłam się na nieznajomych terenach, odczuwając przyjemny chłód w okolicy łap. Rozejrzałam się po terenie. Leżałam w wodzie, która powoli nabierała barwy czerwieni od krwi spływającej po moim długim futrze. Spojrzałam po sobie i ruszyłam w kierunku północy. Ceniłam sobie swobodę ruchu z dala od czyjegokolwiek pola widzenia. Gdy tylko dostrzegałam jakieś wilki w oddali szybko wskakiwałam na najbliższe drzewo. Nie mam zamiaru z nikim rozmawiać, jeszcze nie czas...

Rachel - profil wilczycy


Loneliness by LostSoulOfMemory
Imię: Rachel (czyt. rakel)
Płeć: Samica
Wiek: 4 lata
Hierarchia: Omega
Kierunek: Jastrząb
Stanowisko: Szpieg Powietrzny
Typ: Skrzydlaty
Rasa: Wilk Galaktyczny
Głos: Rachel Platten
***
Cechy charakteru: W zależności od nastroju, może być miła lub złośliwa
Cechy fizyczneSprytna i zwinna, nie potrafi pływać, za to świetnie się wspina
Znak szczególny: Długie futro podobne do lisiego
Słaby punktKark
Boi się: Zwariować
Waga: 30 kilogramów
Wzrost: 75 centymetrów
Najlepsi przyjacieleBrak
Pochodzenie: Ziemia Wojny [Wataha Samotnej Skały]
Lubi: Szpiegować; błękit; wodę
Nie lubi: Wspominać; swojej historii; bycia
***
Żywioł: [2/3] Czas, Elektryczność
Moce: [7/20] Przywoływanie wspomnień, podróże w czasie, przewidywanie przeszłości, zmiana przeznaczenia, wywoływanie pola magnetycznego i kontrola nad burzą, telepatia
Partner/ka: Brak
RodziceBrak
Potomstwo: Brak
Inna rodzina: Brak
***
Data dołączenia: 2 lipiec 2016
Data urodzenia: 30 czerwiec
Upomnienia: 0/3
Krwawe Pioruny: 1.300.000
★★★★★★★★
Zdobyte osiągnięcia: Brak
Poziom: 18
PD: | Ogólnie: 1800 | Wykorzystano: 800 | Zostało: 1000
Umiejętności: | Walka: 250 | Instynkt: 0 | Umysł: 0 | Polowanie: 550 |
Opowiadania
Jaskinia: numer 38
Ekwipunek: Brak
Torba| 0 Wilcze Jagody | 0 Czarna Krew | 0 Łza Wilczycy | 0 Niezapominajka | 0 Rumianek | 0 Liść | 0 Czaszka | 0 Czarna Perła | 0 Kość | 0 Chmiel | 0 Popiół | 0 Księżycowy Pył | 
Bronie: Brak
Zbroja: Brak
Smok: Brak
Towarzysz: Brak
HistoriaNarodziny w Watasze Samotnej Skały, ucieczka, dotarcie tu. Bardziej szczegółowa wersja kiedy indziej.
Inne zdjęcia: | Inne |
Kontakt z właścicielem wilka: | Howrse: marysia505 |

Ostatnia aktualizacja: 12.11.2016

sobota, 11 czerwca 2016

Od Lonely Rain - Z pamiętnika szarej myszki / cz. 1

Wstałam w rankiem zupełnie zaspana z okropnym bólem głowy. Zerknęłam na gwieździste niebo. Z niego wywnioskowałam, że musi być około trzecia rano. Spojrzałam na śpiącego Patton'a. Nie miałam nic do roboty, więc po prostu wyszłam na dwór. Świeciło słońce, zdziwiłam się, że tak wcześnie. Wybrałam się na pobliską łąkę. Zielona trawa skrzyła się w promieniach słońca. Przewróciłam się na grzbiet i zaczęłam turlać się w tę i z powrotem. Ostatecznie położyłam się na grzbiecie i wciągnęłam powoli powietrze. Świat był piękny. Mimo mych przeżyć nadal cieszę się z życia. Zauważyłam wielkiego, pięknego motyla. Przykuł moją uwagę od razu. Jego całe niebieskie skrzydełka poruszały się tak delikatnie... Przysiadł na moim nosie. Zachichotałam, zamykając oczy, po czym znów je otworzyłam. Motylek dalej siedział na moim nosie. Powoli wstałam, a on zaczął latać obok mnie. Poszłam polować. Przyczaiłam się w wielkiej trawie na sarnę. Zaczęłam się do niej skradać. Skoczyłam na nią, łapiąc za kark, po czym odskakując jak na rodeo. Dalej się jej trzymałam, aż w końcu zwierzę upadło. Sarna jeszcze żyła, a ja podeszłam do jej głowy i przytuliłam.
- Przepraszam. - wyszeptałam.
Ona w końcu przestała oddychać, a ja zaczęłam ją ciągnąć do jaskini. Była szósta godzina. Patton już nie spał. Pomógł mi wnieść sarnę i przekroił ją na kilka kawałków. Resztę zaniosłam do spiżarni, zostawiając nam dwa takie kawałki. Zjedliśmy je, aż nagle zauważyłam, że motyl siedzi obok mnie. Zaczęłam machać w jego stronę łapami, zupełnie jak szczeniak, a Patton uśmiechnął się lekko przekręcając głowę. Przestałam. Motylek zapewne chciał tu zostać. Razem z Pattonem rozmawialiśmy o różnych rzeczach, a potem razem słuchaliśmy MP3 - Patton'a i mojej na zmianę. Nie wiadomo kiedy, zrobił się wieczór. Jako, iż Patton czuł się o wiele lepiej, pomógł mi zasunąć wejście do jaskini kamieniem, a ja wdrapałam się tam, gdzie jest dziura w dachu i zasunęłam ją folią. Położyłam się na swoim posłaniu, a Patton uczynił to samo. Potem poszliśmy spać, ale żadne z nas nie mogła zasnąć. Zaproponowałam wilczurowi, czy kiedyś, razem z Makką moglibyśmy zrobić sobie mini obóz, gdy przez kilka dni Makka "będzie miała wolne". Odparł, że on by mógł, a Makkę trzeba spytać. Kiwnęłam głową, spojrzałam na motylka, który siedział obok mego posłania, ziewnęłam i poszłam spać.

C.D.N.

sobota, 4 czerwca 2016

Od Silence'a - Witaj, jestem Sil / cz. 7

UWAGA! TEKST ZAWIERA WULGARYZMY! CZYTASZ NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ!

Poprzednie opowiadanie

Widząc czerwony kolor przebijający przez warstwę papieru, szybko odwróciłem kartkę. 

"Data: Dwa tygodnie od wyjścia z ośrodka
Po moim ostatnim wpisie straciłem przytomność na dobre dwanaście godzin. Po tym czasie obudziłem się. Byłem osłabiony, a żyły na moich nadgarstkach były wyraźnie rozprute. Resztką sił rozerwałem jakiś kombinezon, robiąc z niego opatrunki uciskowe. Wór wypełniony walutą wlekłem do wyjścia chyba dobrą godzinę, ale udało mi się. Wróciłem z jaskini. W naszej wiosce każdy, kto mnie widział dziwił się, ze wyszedłem z tego cało. Oczywiście pierwszym miejscem, do którego się udałem, była moja jaskinia. Widok partnerki, jej zapach, głos, ciepło i odczuwalne bicie serca, a na końcu długi pocałunek sprawiły, że na chwilę zapomniałem o całym koszmarze, jaki przeszedłem. Aktualną notatkę pisze podczas leczenia. Moja partnerka bardzo szybko zakończyła swoją terapię, co lepsze... wiem, że będę miał syna! Nie wierzyłem, że wydostałem się z tamtego piekła. Podsłuchałem, jak lekarze mówili między sobą, że wróciłem z miejsca egzekucji. Do owych kabin trafiały wszystkie wilki, które w jakikolwiek sposób sprzeciwiły się władzy. Tym razem jednak do rozpoczęcia testów potrzebowali jeszcze jednej osoby. Cały dziennik przepiszę, a oryginał wrzucę do środka. Może komuś się przyda. 
- Valkie, Trzeci i ostatni żywy tester Tulpy. "

Spojrzałem w stronę wyjścia. Stał tam. Biały basior o niebieskich oczach delikatnie załamując światło. 
- Wiesz, co teraz się stanie prawda? - Zapytał z uśmiechem. 
- Wiem. - odpowiedziałem przechodząc obok niego, co wywołało  jego wyraźną wściekłość. - Więź jest za słaba. 
Wyszedłem z jaskini i powoli wróciłem na swoje tereny. Tereny, na których prawie od wejścia witał mnie wkurwiony głos Pattona. Jak dobrze być w domu...

niedziela, 29 maja 2016

Prawa autorskie v2

Na początku, co to właściwie są prawa autorskie?
Prawo autorskie, zbiór norm prawnych, których przedmiotem jest zapewnienie ochrony twórczości naukowej, literackiej i artystycznej. W znaczeniu podmiotowym to uprawnienia majątkowe i osobiste autora do stworzonego przezeń dzieła. Prawa osobiste twórcy nigdy nie wygasają i nie mogą zostać przeniesione na inne osoby, natomiast prawa majątkowe są zbywalne i dziedziczne lecz wygasają z upływem określonego czasu. Prawo autorskie zabrania dokonywania bez zgody autora skrótów, przeróbek, przekładów itp., strzeże przed plagiatem.


Zdjęcia w istocie są bardzo ważną rzeczą w każdej Watasze, jednak często występują z tym problemy. Autorzy z deviantArt i innych stron niekoniecznie chcą, aby ich prace były używane bez ich zgody. Dlatego Administracja stworzyła szeroką listę autorów, od których można brać prace bez najmniejszych obaw. Oczywiście, jest to pewne ograniczenie, jednak przynajmniej postępujemy w zgodzie z prawem. 
Jeśli znasz jakiegoś autora, którego tutaj nie ma, poproś któregoś z administratorów, aby wysłał do niego prośbę o zgodę.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Autorzy, którzy zgodzili się na wykorzystywanie wszystkich prac:
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

  1. Purrchinyan - zgoda
  2. Skailla - zgoda
  3. SheltieWolf - zgoda
  4. Shiinrai - zgoda
  5. NekoPunkWolf - zgoda
  6. KayFedewa - zgoda
  7. Federschuppe - zgoda
  8. Kyasarinn - zgoda
  9. Safiru - zgoda
  10. DeadRussianSoul - zgoda
  11. Vilue - zgoda
  12. Plaguedog - zgoda
  13. Hainekami - zgoda
  14. SodaButtles - zgoda
  15. Jetera - zgoda
  16. RoleplaySupport - zgoda

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Autorzy, którzy zgodzili się na wykorzystywanie części prac:
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

  1. Autlaw - zgoda na wszystko z TEGO folderu
  2. OneMinuteSketch - zgoda na wszystko z TEGO folderu
  3. azzai - zgoda na wszystko z TEGO i TEGO folderu
  4. Grypwolf - zgoda na wszystko z TEGO folderu
  5. Zu-Nasr - zgoda na wszystkie prace, poza artami dla innych
  6. LiaBorderCollie - zgoda na wszystkie prace, poza artami dla innych
  7. Mara-Elle - zgoda na wszystkie prace, na których jest przedstawiona randomowa postać
  8. silvermoonfox - zgoda na wszystkie prace, poza artami dla innych
  9. hecatehell - zgoda na wszystkie prace, poza artami dla innych
  10. Lhuin - zgoda na wszystkie prace, poza artami dla innych
  11. Eredhys - zgoda na wszystko z TEGO folderu
  12. Oha - zgoda na wszystko, poza jej postacią o imieniu Oha
  13. MarieRock - zgoda na wszystkie prace, na których jest przedstawiona randomowa postać
  14. The-F0X - zgoda na wszystkie prace, poza artami dla innych
  15. Kainaa - zgoda na wszystkie prace, poza artami dla innych
  16. flowerewolf - zgoda na wszystko z TEGO i TEGO folderu
  17. runmare - zgoda na wszystkie prace, poza artami dla innych

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Autorzy, którzy nie zgodzili się na wykorzystywanie prac:
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

  1. ShadeDreams - brak zgody
  2. kalambo - brak zgody
  3. Rott-Rott - brak zgody
  4. AgentWhiteHawk - brak zgody
  5. Maviete - brak zgody
  6. Diivon - brak zgody
  7. Keprion - brak zgody
  8. dNiseb - brak zgody
  9. xKoday - brak zgody
  10. Snow-Body - brak zgody
  11. MykalaBlue - brak zgody
  12. ImagineCorgis - brak zgody
  13. Maysacha - brak zgody 
  14. Agalenawolf - brak zgody 
  15. Riskikoi - brak zgody 
  16. Aviaku - brak zgody 
  17. IISky - brak zgody
  18. MischievousRaven - brak zgody
  19. t1sk1jukka - brak zgody
  20. AuldBlue - brak zgody
  21. lycangel - brak zgody
  22. STAFREE - brak zgody
  23. Saiccu - brak zgody
  24. Rinermai - brak zgody
  25. arucarrd - brak zgody
  26. HauRin - brak zgody
  27. Akirow - brak zgody
  28. Favetoni - brak zgody
  29. LordMarlon - brak zgody
  30. DolphyDolphiana - brak zgody
  31. WindWol1f - brak zgody
  32. Yujami - brak zgody
  33. norochan - brak zgody
  34. 1skylight1 - brak zgody 
  35. s-alvatore - brak zgody 
  36. Nimitsuu - brak zgody 
  37. Rae-77 - brak zgody
  38. TIFFASHY - brak zgody
  39. Sinasni - brak zgody
  40. MajinBanzai - brak zgody

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Autorzy, którzy nie odpowiedzieli na wiadomość:
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

  1. WhiteSpiritWolf
  2. 2078
  3. Seppyo
  4. HeliacWolf
  5. NuNuTelIa
  6. evana
  7. vulpix3337
  8. Chazar
  9. kimba16
  10. Dajhira-Jo
  11. diaszoom
  12. Capukat
  13. Freeska
  14. SCaDOS
  15. ArthasElric
  16. ElectricalFlame
  17. lauraacan
  18. yuumei
  19. akreon
  20. Lerynn
  21. Daesiy
  22. Riskikoi
  23. H-e-l-y
  24. waltwoor
  25. Zahkiin
  26. HailSpirit
  27. WolFFunny
  28. impalae
  29. x-RainFlame-x
  30. Vao-Ra
  31. Hioshiru
  32. Sazamuri
  33. NorthSheltie
  34. ShirubaHoshi
  35. MaeyWox
  36. Tazihound
  37. Novawuff
  38. vulpix3337
  39. Chazar
  40. kimba16
  41. Dajhira-Jo
  42. diaszoom
  43. Capukat
  44. Freeska
  45. SCaDOS
  46. Valhalrion
  47. akeli
  48. Starcanis
  49. HailDawn
  50. Jester-Back
  51. Daexmos
  52. Ivory-Chaos

Od Silence'a - Witaj, jestem Sil / cz. 6

Niestety, część 5 zaginęła... Bardzo cię przepraszam, Zecor. Gdybym tyle nie zwlekała, dałoby się ją uratować.


Po raz kolejny szybko ogarnąłem wzrokiem całe pomieszczenie. Tym razem jednak coś było inaczej... czułem coś. Coś było tu razem ze mną. Biały kontur mignął mi w lewym kąciku oka. Co to było... błękitne oczy, średniej wielkości postura... Po cichu liczyłem, że coś co wyraźnie skupiło na mnie całą swoją uwagę, zainteresuje się resztą... czyli życiem, które wciąż posiadałem. 
"Dzień.... nie wiem, Miesiąc... nie wiem.... 
On tu jest, jest tu cały czas. Bawi się mną, pokazuje mi ważne sceny z mojego życia, przybiera postać mojej partnerki. Wykrzykuje, że jestem nieudacznikiem, idiotą... Nie pamiętam kiedy ostatni raz jadłem. Tracę panowanie nad łapami. Czuję jakby ciemność pokrywała cały mój umysł. Światło bijące z korytarza zaczyna zanikać. Wczoraj słyszałem krzyki i dziwne charczenie. Z tego co się dowiedziałem "Aniołowie" zabili piątą Tulpę oraz jej właściciela. Nie chcę aby to samo stało się ze mną. "

"Dzień następny, Miesiąc nieistotny!
Weszli do mojej celi. Dwa potężne basiory z błękitnymi ostrzami. Poprosili abym się podniósł. Zrobiłem to, nakazali abym podszedł bliżej. W tej chwili wszystko się zaczęło. Oba basiory padły martwe z wielkimi dziurami po lewej stronie klatek piersiowych. Światła w korytarzy zgasły a wszystkie drzwi otworzyły się. 
- Chodź, przeprowadzę cię... - Usłyszałem syk czegoś, co już nie przypominało wilka. Pęknięty na dwie części łeb bezwładnie zwisał z nadciętej szyi, chude, wodniste ciało wydawało z siebie nieprzyjemny plask za każdym razem, gdy przesuwało się chociaż o metr. Przy każdym oddechu jego płuca charczały wylewając z siebie falę gęstego, czarnego dymu, który prawie od razu przeciekał przez rzadkie, lecz wciąż ostre zęby. - Jeśli pójdziesz sam, nie przeżyjesz. 
Pozwoliłem mu się opleść i trzymając kurczowo pamiętnik szedłem przed siebie. Widziałem naukowców porozrywanych w strzępy, kilka potworów z błękitnymi ostrzami i ich ciałach. Przełknąłem głośno ślinę, widząc jak żołądek oraz kawałki jelit wilka, który przygotowywał mnie do tej próby lądują w przeźroczystym wnętrzu zwierzęcia zajmującego trzy czwarte korytarza. Widząc mnie, rzucił się w naszą stronę... wtedy po raz pierwszy widziałem śmierć Tulpy. Patrzyłem jak jego ciało powoli się rozpada prawie jak pod wpływem kwasu. 
- Notuj, będziesz miał co tu zostawić. - Wyszeptał ruszając dalej. - Dałeś mi siłę o jakiej nawet nie śniłem. W przeszłości padłeś po drugim dniu... Za to muszę ci się jakoś zrewanżować. 
Dotarliśmy do miejsca, gdzie przechowywano walutę oraz uzbrojenie. Złapałem tyle ile mogłem unieść kierując się do wyjścia... wtedy poczułem z czym mam problem. Wielka macka wystawała ze środka mojego brzucha przeszywając mnie bólem. 
- Ominąłem wszystkie organy, ale potrzebuję krwi... ty masz jej sporo. Proszę, podziel się..."

C.D.N.

Od Lonely Rain - C.D. Patton'a ''Gwiezdna podróż, czyli jak tu dotarłam?''


Uśmiechnęłam się do Patton'a. Może nasza piosenka nie była ideałem świata, lecz mnie się podobała. Napisałam nawet jej tekst w jakimś notesie.
- Super. - wypowiedziałam pół szeptem wpatrując się w pustą ścianę. Coś przykuło mą uwagę. Odłożyłam gitarę i podeszłam do ściany. Dotknęłam łapą jednego kamienia, który miał obrócone kolory i... ściana z łoskotem osunęła się na dół. Gwałtownie się obróciłam i spojrzałam pytająco na wilczura siedzącego obok. Ten tylko wzruszył ramionami i z trudem wstał. Powoli ruszyliśmy w ciemny tunel oświetlony pochodniami. Rozglądaliśmy się, aż wkrótce dotarliśmy nad jakieś jezioro. Od razu zauważyłam w nim coś błyszczącego. Wybiłam się z brzegu i wskoczyłam do wody, po czym wyciągnęłam z niej medalion z wygrawerowanym łbem wilka. Obracałam go w łapach uważnie mu się przyglądając. Wybiegłam na brzeg pokazując go Patton'owi. Ten przejął go w swe łapy i również zaczął oglądać.
- A tam... Co tam jest? - przymrużył oczy wlepiając wzrok w coś, czego nie byłam w stanie dostrzec. 
- Gdzie? - zaczęłam się rozglądać, po czym również zauważyłam odcisk łapy w ścianie. 
Przeszliśmy na około jeziora i popatrzyłam jeszcze raz na medalion. Założyłam go, jednocześnie wkładając w otwór w ścianie. Następna ściana opadła, ukazując kolejny tunel. Czego ja nie wiedziałam o mojej własnej jaskini? Zapewne sporo. Patton szedł na przedzie. Prawie nie było widać, że w środku pewnie jego organizm cierpi, przeżywa katusze, on zachowywał kamienną twarz, jakby to takich akcji był przyzwyczajony. W moich oczach natomiast co chwila błyszczały iskierki tajemnicy, chęci przygody. Patton dostrzegł schody. Poszliśmy nimi i dotarliśmy do katakumb. Skoro byliśmy w katakumbach, musiała być tu... piramida? Nie... Zaczęliśmy się rozglądać, aż zauważyliśmy schody w górę.
- Piramida? - zapytałam na wpół siebie, na wpół Patton'a.
- Bynajmniej. - odparł tylko i poszliśmy schodami. 
Fakt, nie myliliśmy się. Były to piramidy. Przed nami, dosyć daleko znajdowało się tajemnicze - tak podpisane - Złote Runo. Była to złota kula z wygrawerowanym lwem. Na podłodze z kamieni również widniały wygrawerowane zwierzęta. Była tam mysz, lew, tygrys, lampart... Już chciałam po nich przejść, gdy to Patton złapał mnie za ramię. 
- Czekaj. To szyfr. - wyszeptał. - Hm...
Nagle zabłysła mi tuż nad głową żarówka.
- Spójrz - wiesz, co łączy lwa, tygrysa i tak dalej? To mięsożercy! A żyrafę mysz i inne? - rzekłam.
- Są roślinożercami... - dokończył.
- A my jesteśmy mięsożercami, więc... - niepewnie postawiłam krok na kamieniu z lwem. 
Nie zapadł się, więc tak, teoria się sprawdziła, idziemy po mięsożercach. Patton szedł za mną, a ja stawiałam powoli kroki. Stanęłam przed Runem i zaczęłam je podziwiać. Widziałam w nim swoje odbicie. Zobaczyłam tam mnie i... i jeszcze kogoś, był on całkowicie czarny, jakby był zmieniony w cień. Powoli, drżącymi łapami je uniosłam. Mały filar również z kamienia, na którym leżało wcześniej Runo, się zapadł i wszystkie kamienie z mięsożercami i roślinożercami się zapadły. Patton prawie ostatkami sił otworzył most z pnącz, a ja po nich zaczęłam przechodzić. Trzymałam w torbie Złote Runo i starałam się go nie wyrzucić przypadkowo. Zaczęliśmy biec, ponieważ piramida i katakumby zaczęły się zawalać. Nagle Patton upadł. Zaczął spadać na niego ogromny filar.
- Nie! - wydarłam się i skoczyłam do niego, odpychając go tym samym. Moją przednią lewą łapę przydusił filar. Szybko ją wyciągnęłam. Zaczęła obficie krwawić. Zaczęłam wylizywać ją, ale krwotok nie ustawał. Patton podszedł do mnie i obejrzał moją łapę.
- Wszystko będzie dobrze... Dziękuję za uratowanie mi życia... kolejny raz... - uśmiechnął się lekko. - Ale teraz,  lepiej już chodźmy. Wyszliśmy, a gdy znów byliśmy w mojej jaskini, ściana zamknęła się. Na zawsze, gdyż kamień zmienił się na normalny i kiedy go naciskałam łapą, nie działał. Wyjęłam z torby Złote Runo i zaczęłam się mu przyglądać. Razem z Pattonem otworzyliśmy ciężkie, całe ze złota wieko i naszym oczom ukazało się... Serce całe ze złota, wokół ozdobione znaczeniami z czystego srebra. Był to drogocenny podarunek. Postanowiłam oddać go mojemu tymczasowemu współlokatorowi.
- Lonely Rain, serce jest twoje. Ty odkryłaś szyfr, ty je zdobyłaś, ty uratowałaś mi życie... - usłyszałam tylko. 
Uśmiechnęłam się szeroko do wilka, który odwzajemnił uśmiech.

<Patton? Wena może nie poziom maximum, ale może być, nieeee? x3 >

Wskrzeszam WKW

No, porobiło się.
Przez miesiąc nie było praktycznie żadnych postów, generalnie wszystko przestało być jak trzeba. Nie, nie mam żadnych problemów, nie zabiłam się, nic z tych rzeczy. Nie byłam po prostu pewna, czy ciągnięcie tego dalej ma sens. Tyle pracy czekałoby mnie, by stworzyć projekt, którym chciałam się z wami podzielić. Przerwałam już kilka sporych projektów, bo uznałam, że niepotrzebnie urozmaicam coś, w czym już i tak idzie się pogubić. 
Powysyłaliście mi kilka opowiadań, niestety ocalały tylko 2, które wrzucę za chwilę na stronkę. Nie wiem, czy którekolwiek z was będzie chciało jeszcze należeć do naszej społeczności. Nie kłóćmy się, przerwy są coraz częściej i są coraz dłuższe. Z jednej strony nie chcę tego wszystkiego ciągnąć, chciałabym w końcu skoncentrować się na życiu realnym, a nie na ciągłej zabawie w magiczne wilki. 
Eksperyment o nazwie ''Miesiąc bez WKW'' został zakończony. Wyniki eksperymentu są niejednoznaczne. Z jednej strony czułam się wolna, mogłam się bardziej poświęcić innym pasjom, ale z drugiej strony tak bardzo miałam ochotę tutaj wrócić...
Szymon miał pomysł, by zrestartować naszego bloga, zacząć wszystko od początku. Pomysł z jednej strony fajny, jednak wyrzucanie tak zajebistych wilków z tego bloga byłoby grzechem. 
Do połowy czerwca posty będą pojawiać się w kratkę, bo muszę ogarnąć kilka rzeczy związanych ze stroną. Ludzie, napiszcie do mnie, jeśli chcecie zostać. W czerwcu nieaktywne wilki zostaną pousuwane. Dzisiaj pojawią się oprócz tego posta jeszcze trzy: dwa opowiadania + lista autorów, którzy zgodzili się na kopiowanie obrazków z ich stron. Mogę wam powiedzieć tyle: WKW wróci, i to z pierdolnięciem. 
Rok temu przeżyliście zmianę fabuły, jednak ona nie wypaliła. Nie było ani jednej wojny i ogólnie nic się nie działo. Dlaczego? Fabuła była zbyt zależna od administratorów i zbyt zagmatwana, jednocześnie tak pełna tajemnic. Wiem, że zmienianie wam światów jest nudne i uciążliwe, ale muszę znaleźć miejsce i świat, który zainspiruje was do pisania i którego fabuła oraz prawa będzie dla was jasna. Chciałabym, abyście mi z tym pomogli. Jakieś pomysły, porady, cokolwiek? Piszcie!
Część z was powie: znowu zacznie pisać, a po max dwóch miesiącach będzie kolejna przerwa. Oczywiście, na pewno macie rację. Za chwilę 3 klasa gimnazjum, kurde no. Młodsi nie zrozumieją, a starsi powiedzą, że oni jakoś umieli to pogodzić. Ale ja nie umiem. Nie obiecuję, że posty będą się pojawiać codziennie, bo to praktycznie niemożliwe. Przede wszystkim, postawmy sobie jasny warunek. Jeżeli będziecie pisać bez większych błędów, będę szybciej wstawiać posty. Opowiadania, które wymagają poprawy, zawsze długo czekają, bo nie chce mi się ich poprawiać. Skoro chcecie często posty, piszcie lepiej. To ja poprawiam wasze opowiadania, ale powinniście je analizować i na ich podstawie pisać coraz lepsze.

Dziękuję bardzo za uwagę, mam nadzieję, że uda się coś jeszcze wycisnąć z WKW.