wtorek, 28 stycznia 2014

Od Bolt'a - C.D. opowiadania Carli ''Wojna na powitanie''

   Kolejna próba okazania Carli moich uczuć spełzła po niczym. To nie była ani zasługa Carli, ani nawet moja, tylko tych wypłoszów, którzy zaatakowali nas od tak znienacka, przerywając tę - według mnie - magiczną chwilę. Kiedy Carla rozprawiała się z wilkami, starałem się dotrzymać jej kroku i zabiłem jednego z nich, zadając mu kilka ciosów łapą, a następnie dobijając jednym ruchem mojej czerwonej katany. Potem, kiedy już było po wszystkim i kiedy wszystkie wilki nas otaczające były w pełni unicestwione, stanąłem za Carlą, a kiedy tylko obróciła głowę w moją stronę zebrałem się na odwagę, której przez cały czas mi brakowało, na to by powiedzieć to, co powiedziałem.
 - Carla. - Zacząłem. - Nieważne co teraz się stanie, chcę żebyś coś wiedziała.
 - Co? - Zapytała.
 - Bo... ja... ja... ja cię kocham. - Wydusiłem z siebie słowa, które tak długo w sobie tłumiłem. Wiedziałem, że tym razem nic nam nie przeszkodzi, że to był odpowiedni moment by jej to wyznać.

< Carla, dokończ proszę. >

Od Kiby - C.D. opowiadania Patton'a ''Jak tu dołączyłem''

-A jak już jesteśmy w temacie rodziny powiedz coś o swojej rodzinie. Powiedziałem i kontynuowałem. - Albo jak długo jesteś betą!
Nagle wpadłem na jeszcze jeden pomysł.
- i co wiesz o Gustawie ? - na tym pytaniu zakończyłem.
-Spokojnie - powiedział Patton, który ni potrafił odpowiedzieć na trzy pytania naraz.

<Patton>

Od Karen'a - C.D. opowiadania Tancred'a ''Przemiana''

Pokiwałem głową i zamyśliłem się - gdzie on jest?
 - Był tu. - Rzekłem. - Poczekaj, zaraz poszukam. 
 - Ok. -  Odpowiedział.
Na jednej ze skalnych półek zauważyłem lekko zżółkły, matowy papier.
 - Może lepiej będzie, jak ty go przeczytasz. - Powiedziałem podając go Tancred'owi.
Do Cheveyo, Thei i ich rodziny:
Moi drodzy.Nigdy nie chcieliśmy tego zrobić.Prawda jest taka że ktoś z watahy...jakiś szpieg chciał nas zabić.Do zobaczenia!Wrócimy gdy Dziewczyny skończą szkolenie.
Odpiszcie.

Fate, Shen Len, Ever i Heven
 - Niemożliwe... - Powiedział uradowany.
 - Bonus szczęścia. - Uśmiechnąłem się.
 - Dziękuję, Karen! - Rzekł i wybiegł z jaskini radośnie się przy tym śmiejąc.
 - *Ciekawe dokąd pobiegł...* - pomyślałem.

< Tancred, dokąd? >

PS. Ten list nie jest wymyślony. Przesłała mi go właścicielka wilków

Zmiana mocy!

[dotyczy wszystkich prócz Gustawa, Ginewry, Valixy, Arii i Geralt'a z Rivi, ponieważ są oni zaopatrzeni w Skałę Żywiołów, która daje wszystkie moce]
_____________________________________________________
Postanowiłam, że na moce będzie jakiś limit. Limit ten to 15 mocy.
Stanowiska wyższe mają inaczej:

  • beta - max. 19 mocy
  • gamma - max. 18 mocy
  • delta - max. 17 mocy
  • eta - max. 16 mocy
To samo tyczy się ich potomstwa.
_____________________________________________________
Proszę o wysłanie mi mocy waszych wilków, ale bez żadnych rozpisek. UWAGA - każdy wilk ma mieć moc telepatii!
UWAGA 2 - jeśli napiszesz ''związane z żywiołami'' - twój wilk otrzyma 10 losowo wybranych przeze mnie mocy.
_____________________________________________________
Dziękuję za uwagę i miłego dnia.

Od Carli - C.D. opowiadania Bolt'a ''Wojna na powitanie''

Nie myślałam, że to możliwe, ale dosłownie zatonęłam w jego oczach. Znowu się zrumieniłam. Najwyraźniej mój wewnętrzny termo-stan zaczął wariować. Już miałam coś powiedzieć, ale nagle jakiś inny wilk rzucił się na nas i przerwał miłą atmosferę. Z głuchym warkotem skoczyłam do niego i brutalnie zamordowałam, cały czas myśląc o Bolcie. Wilk wkurzył mnie do ostateczności, więc umierał w męczarniach. Przestraszeni wrogowie, który widzieli w moich oczach płonącą furię cofnęli się. Kiedy z głośnym warczeniem skoczyłam do nich- pouciekali. Otrząsnęłam się. Odwróciłam głowę. Okazało się, że Bolt był cały czas tuż za mną.

<Bolt? Nie miałam innego pomysłu XD>

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Od Riven - Nie potrafię...

Siedziałam samotnie nad jeziorem i wpatrywałam sie w chmury.
-Nie umiem Cie zostawić...
Spojrzałam na miecz.
-Nie nawidzę Cię! Dlaczego więc muszę być z tobą połączona? 
Wzięłam broń i chciałam nią uderzyć o drzewo ale..
-Riven nie! Nie wpadaj znowu w furię!.
Spuściłam głowę i starałam się nie patrzeć na miecz.
-Soldier!
Pobiegłam w stronę basiora. Gdy dobiegłam już nie było tak wesoło".
-Soldier... Znaczy... Chciałam Cię o coś spytać.
-Tak?
-Może wiesz co mam zrobić z tym mieczem. Nie da się go zniszczyć. Jestem z nim połączona i nie wiem co robić... Nie potrafię go zostawić...

<Soldier>

Od Tancred'a - C.D. opowiadania Hekate ''Przemiana''

- Na prawdę?! - nie mogłem uwierzyć w swoje szczęście. 
- Jasne. - odparła Hekate i widząc moje zadowolenie uśmiechnęła się.
- Dzięki za otuchę. - rzekłem i skierowałem się do wyjścia.
- Nie ma za co.
Kiedy tylko wyszedłem z pomieszczenia udałem się do jaskni Alf, aby zapytać którąś z nich o treść listu. Gdy dotarłem na miejsce, wszedłem do środka i rozejrzałem się. W najdalszym jej końcu zauważyłem Karena, syna Gustawa i Ginewry. 
- Hej. - przywitałem się. - Twoich rodziców nie ma?
- Nie. 
- To ja może przyjdę później. - rzekłem i zacząłem się wycofywać.
- A o co chodzi? Może będę w stanie Ci pomóc.
- Wątpię, Chodzi o list pozostawiony przez Shen Len i moje córki przed ich odejściem. Podobno znajduje się w waszym mieszkaniu. 

<Karen, dokończ, proszę.>

Od Alestrii - C.D. opowiadania Zack'a ''Uziemieni''

- Dawno przyszliście? - zapytałam.
- I jaki cudem byliście tu przed nami, przecież mieliśmy do przebycia taką samą drogę? - dodał Angeal.
- Przybyliście dosłownie przed paroma minutami, a co waszego późniejszego zjawienia się, to musieliście po prostu iść wolniej od nas.
- Mniejsza z tym., Ważne, iż jesteśmy nareszcie razem. - wtrącił się Daniel. - To jak będzie, pomożecie mi?
- Ja i Angeal bardzo chętnie, ale nie wiem jak Olimpias z Zack'iem. 
- No cóż...co do mnie...to nie mam zamiaru nikogo pozbawiać życia bez potrzeby. - odrzekła moja siostra i znów stała się niewidzialna.

<Zack, co ty na to?>

Od Kazan'a - C.D. opowiadania Jenn ''Ponowne spotkanie''

Kiedy tylko Jenn wyrzekła te słowa odrazu przypomniały mi się losy Cheveyo i Thei sprzed dołączenia do Watahy Krwawego Wzgórza.
- I tak mieliście szczęście, że było was tak dużo. - powiedziałem.
- Ale tamtych było pięć razy więcej! - zwróciła mi uwagę Jenn.
- Tak, ale...
- Ale?
- Thea i Cheveyo... - zacząłem.
- Co z nimi?! - zapytała wyraźnie przestraszona.
- Nic, spokojnie. Chodzi tylko oto, iż kiedy oni byli mali to mój pradziadek często musiał prowadzić wojnę partyzancką z kilkoma watahami naraz.
- Z powodu? - dociekała moja towarzyszka.
- Chęci zdobycia pożywienia i przetrwania, a Thea mu wcale w tym nie pomigała.
- Dlaczego?
- W tamtych czasach nie potrafiła jeszcze zabić żadnego wilka.
- Jak Olimpias.
- Dokładnie. Spostrzegawcza jesteś.

<Jenn, co było dalej?>

Od Ziry - C.D. opowiadania Valixy ''Zabić, tak łatwo to zrobić...''

Przewróciłam oczami, wyrywając jednemu wrogowi łapę, a następnie dusząc go. Moja przyjaciółka z obrzydzeniem patrzyła na tą scenę
- Niektórzy to lubią - mruknęłam
Westchnęła
- A ja niespecjalnie należę do tej grupy... - odparła posyłając kolejny proszek usypiający
- Która powiększa się z dnia na dzień - dokończyłam - niestety
- Niestety? - spytała, patrząc na mnie badawczo. Na chwilę zaprzestała walki
- To, że jestem wredna, nie znaczy, że nie widzę co się dzieje. Jest coraz więcej wilków z wybuchowym i wrednym charakterem. Kiedyś tych postaci było o wiele mniej. A to nie wróży nic dobrego
- Co masz na myśli? - spytała
- Nie ważne.... - przegryzłam właśnie tętnicę jakiemuś basiorowi - Lepiej zacznij się bronić, bo ja nie będę cię wiecznie ochraniać! - dodałam, widząc, że Valixy stała nic nie robiąc i wpatrywała się we mnie z zaciekawieniem, a w okół niej zbierało sie coraz więcej żądnych krwi wilków, podobnych do mnie

(Valixy? sory, że tak długo, ale kompa nie miałam)