Cały czas patrzyłem się rozmarzony na waderę. Wydawała mi się idealna.Czyżbym się zakochał? Ja, który przyrzekałem sobie, że w moim sercu to uczucie nigdy nie zagości? Najwidoczniej nie da się temu w żaden sposób zapobiec. Trudno. Stało się i nic nie mogło już tego odwrócić. Zastanawiałem się tylko jak przekażę to mojej siostrze i siostrzenicy.
- Podoba Ci się? - Zapytałem.
- Tu jest pięknie. Chociaż bardzo gorąco.
- Masz rację. Może lepiej pójdziemy nad Wodospad Życia i tam się ochłodzimy?
<Alba>
niedziela, 13 października 2013
Od Valixy - C.D. opowiadania Carli ''Co się dzieje?''
Początkowo się trochę zdziwiłam , ale przypomniałam sobie że to Zira . Zira , jak Zira popisać się musi Na mojej twarzy rozgościł uśmiech na tą myśl
- Możesz ze mną iść ale ...
- Zawsze jakieś musi być ale ?- przerwała i niechętnie ruszyła łapą w piasku .
- ... ale możesz mnie tylko odprowadzić . Nie możesz wejść - w tej chwili Anmery , mój smok usiadł mi na grzbiecie - Ty też nie możesz . - Anmery spuściła głowę i usiadła na poblirzszym drzewie .
-Więc idziemy ...
- Nie , nie ! Czekaj ! Ogień mnie wciągnie i wyląduje przed komnatą . A ty musisz się teleportować w inne miejsce .
- Ok - powiedziała .
- Dobrze , to spotykamy się tu jutro . Ja teraz muszę znaleźć opiekuna .
- To idź , na razie . - I poszła . Szłam przez gęstwiny aż w końcu dotarłam do Carli .
- Carla ?
- O cześc . - odpowiedziała .
- witaj . Mogła byś się zając moim smokiem na czas mie ... ,mojej wycieczki ?-prawie bym się wygadała.
< Carla ?>
- Możesz ze mną iść ale ...
- Zawsze jakieś musi być ale ?- przerwała i niechętnie ruszyła łapą w piasku .
- ... ale możesz mnie tylko odprowadzić . Nie możesz wejść - w tej chwili Anmery , mój smok usiadł mi na grzbiecie - Ty też nie możesz . - Anmery spuściła głowę i usiadła na poblirzszym drzewie .
-Więc idziemy ...
- Nie , nie ! Czekaj ! Ogień mnie wciągnie i wyląduje przed komnatą . A ty musisz się teleportować w inne miejsce .
- Ok - powiedziała .
- Dobrze , to spotykamy się tu jutro . Ja teraz muszę znaleźć opiekuna .
- To idź , na razie . - I poszła . Szłam przez gęstwiny aż w końcu dotarłam do Carli .
- Carla ?
- O cześc . - odpowiedziała .
- witaj . Mogła byś się zając moim smokiem na czas mie ... ,mojej wycieczki ?-prawie bym się wygadała.
< Carla ?>
sobota, 12 października 2013
Od Joseph'a, Petera, Harry'ego i Lyx'a - Jak znaleźliśmy swoje smoki?
Był to dzień niebywale gorący. Angelika poszła na cały dzień nad jezioro, ale Harry nie chciał. Arina zaproponowała Lyx'owi kilkudniową wyprawę w tropiki, on jednak nie przyjął zaproszenia, ponieważ jako młody alfa musi być na stanowisku. Żona jego udała się tam sama. Joseph, młody podrostek, który żadnej nie wpadł w oko, nudził się strasznie. Natomiast Peter dostał burę od Amy, bo od czasu jej porwania, stał się nadopiekuńczy. Czterech samotnych basiorów, za zbiegiem okoliczności, spotkali się nad rzeką Condos.
- Witajcie. - Rzekł Peter.
- Hej. - Odpowiedział Joseph. Do rozmowy dołączyła się pozostała dwójka.
- Ale nudy... - Westchnął Harry.
- Zgadzam się. - Dodał Lyx.
- A gdzie są wasze partnerki? - Spytał w końcu Joseph.
- Ja dostałem burę od mojej córki i żony, bo podobno stałem się nadopiekuńczy. - Powiedział Peter.
- Tak? A Angelika poszła nad jezioro z resztą ekipy [Wild, Amy, Glimmer]. Mi się nie chciało.
- Arina wybrała się w tropiki. Ja nie mogę opuszczać watahy i rodziców, zatem zostałem.
- Macie panowie ciężkie życie ze swymi wybrankami. Ja tam wolę być singlem.
- Ta, akurat. Po prostu żadna cię nie chce.
- Ehh... - Westchnął Joe.
- Chodźcie, przejdziemy się. - Zaproponował Lyx.
- Ok. - Powiedziała reszta. Lyx prowadził. Nagle potknął się o coś i padł na ziemię.
- Ha ha, ciamajda. - Zaśmiał się Joe. On również o coś się potknął. Harry i Peter po czterech metrach również leżeli na ziemi.
- Co to jest? - Spytał Lyx. Okazało się, że wszyscy z wyjątkiem niego, potknęli się o jajo smoka piasku. Przyczyną jego wypadku było jajo smoka wojny.
Jajo Petera:

Jajo Harry'ego:

Jajo Joseph'a:

Jajo Lyx'a:

- Panowie, weźmy je ze sobą. - Zaproponował Harry.
- Zgoda. Ja swojego smoka nazwę Three. - Rzekł Peter.
- To ja swojego Day's. - Odrzekł Harry.
- Wiem do czego zmierzacie. Mój będzie się nazywał Grace. - Dodał Joseph. Three Day's Grace to taki zespół, a tych trzech braci [chodzi o smoki!] wspólnie tworzyło tą właśnie nazwę. Smok Lyx'a był z zupełnie innej beczki, zatem nazwał go Altair, co w ogóle nie ma nic wspólnego z Three Day's Grace.
- Witajcie. - Rzekł Peter.
- Hej. - Odpowiedział Joseph. Do rozmowy dołączyła się pozostała dwójka.
- Ale nudy... - Westchnął Harry.
- Zgadzam się. - Dodał Lyx.
- A gdzie są wasze partnerki? - Spytał w końcu Joseph.
- Ja dostałem burę od mojej córki i żony, bo podobno stałem się nadopiekuńczy. - Powiedział Peter.
- Tak? A Angelika poszła nad jezioro z resztą ekipy [Wild, Amy, Glimmer]. Mi się nie chciało.
- Arina wybrała się w tropiki. Ja nie mogę opuszczać watahy i rodziców, zatem zostałem.
- Macie panowie ciężkie życie ze swymi wybrankami. Ja tam wolę być singlem.
- Ta, akurat. Po prostu żadna cię nie chce.
- Ehh... - Westchnął Joe.
- Chodźcie, przejdziemy się. - Zaproponował Lyx.
- Ok. - Powiedziała reszta. Lyx prowadził. Nagle potknął się o coś i padł na ziemię.
- Ha ha, ciamajda. - Zaśmiał się Joe. On również o coś się potknął. Harry i Peter po czterech metrach również leżeli na ziemi.
- Co to jest? - Spytał Lyx. Okazało się, że wszyscy z wyjątkiem niego, potknęli się o jajo smoka piasku. Przyczyną jego wypadku było jajo smoka wojny.
Jajo Petera:

Jajo Harry'ego:

Jajo Joseph'a:

Jajo Lyx'a:

- Panowie, weźmy je ze sobą. - Zaproponował Harry.
- Zgoda. Ja swojego smoka nazwę Three. - Rzekł Peter.
- To ja swojego Day's. - Odrzekł Harry.
- Wiem do czego zmierzacie. Mój będzie się nazywał Grace. - Dodał Joseph. Three Day's Grace to taki zespół, a tych trzech braci [chodzi o smoki!] wspólnie tworzyło tą właśnie nazwę. Smok Lyx'a był z zupełnie innej beczki, zatem nazwał go Altair, co w ogóle nie ma nic wspólnego z Three Day's Grace.
Od Alby C.D. opowiadania Cheveyo ''Druga ewolucja Iana i coś jeszcze''
- Jasne, że tak. - Powiedziałam - Tylko o której godzinie?
- A może teraz - powiedział Cheveyo
-Dobra - powiedziałam. I szliśmy razem, ptaki śpiewały, a z oddali słychać było szum wody. - Pięknie ptaki śpiewają, nie?
- Tak - powiedział Cheveyo.
- I piękny szum wody - powiedziałam
- Równie piękny jak te ptaki - powiedział Cheveyo. Doszliśmy do Pustkowia Rozmyśleń było tam gorąco lecz pięknie.
<Cheveyo >
- A może teraz - powiedział Cheveyo
-Dobra - powiedziałam. I szliśmy razem, ptaki śpiewały, a z oddali słychać było szum wody. - Pięknie ptaki śpiewają, nie?
- Tak - powiedział Cheveyo.
- I piękny szum wody - powiedziałam
- Równie piękny jak te ptaki - powiedział Cheveyo. Doszliśmy do Pustkowia Rozmyśleń było tam gorąco lecz pięknie.
<Cheveyo >
Od Ziry - C.D. opowiadania Valixy ''Co się dzieje?''
- Obejdzie się. Spokojnie. Może po prostu muszę się zmusić żeby np pobiegać, poćwiczyć ze smokiem i wtedy wróce prawdziwa ja
- Całkiem możliwe...
- No, a teraz mi powiedz, czy pójść z tobą do tego Hadesa? - to imię powiedziałam tak lekceważąco, spokojnie i niechętnie że Valixy się naprawde zdziwiła
(Valixy?)
- Całkiem możliwe...
- No, a teraz mi powiedz, czy pójść z tobą do tego Hadesa? - to imię powiedziałam tak lekceważąco, spokojnie i niechętnie że Valixy się naprawde zdziwiła
(Valixy?)
Od Ziry - Kolejna ewolucja Sang'a
Ziewnęłam. Przez całą noc Sang ryczał przed jaskinią jak oszalały. Dzisiaj postanowiłam dać mu nauczke. Nie będzie mnie budził w środku nocy tylko dlatego że zachciało mu sie ryczeć. Wyszłam. Smoka nie było przed jaskinią. Nawoływałam go groźnym tonem, ale on się nie pojawiał
- Zwiał - powiedziałam do siebie a nastepnie krzyknęłam - Tchórz!
Zadziałało. Przyleciał, ale w większej postaci.
- Przysięgam że jeżeli jeszcze raz będziesz tak hałasował w nocy poczujesz co to znaczy walka z duchami. - zmrużyłam oczy - Odkryłeś już twoją moc?
- Tak - odparł. Głos miał już grubszy i bardziej dostojny. - Wojenny Szał. Polega na... - zamarł. Ja również. Usłyszałam szelest w krzakach. Naprężyłam mięśnie, bo wyczułam zapach królika. Niezwykle duży okaz wyskoczył zza krzaka. Skoczyłam na niego równocześnie z Sang'iem. Jednak byłam szybsza i go porwałam. Sang wpadł w szał i po chwili leżałam na ziemi, a obok mnie Sang zajadał ze smakiem królika.
- To jest ten twój Wojenny Szał? Dekoncentrujesz przeciwników i korzystasz z chwili?
- Nie. Przywołuje ich najgorsze wspomnienia i je "stwarzam" w realnym świecie. Na ciebie to nie podziałało bo jesteś moim opiekunem
- To ma sens - uśmiechnęłam sie do siebie. - Wiesz co? Moim zdaniem powinniśmy zacząć razem ćwiczyć. Razem będziemy niepokonani. Musimy tylko sie zgrać.
- Hmmmmm masz racje. To by było naprawde świetne uczucie być jednym z najpotęzniejszych w watasze.
Pokręciłam głową
- Teraz jesteśmy jednymi z najpotężniejszych. Jeżeli będziemy niepokonani
- O tak. Już czuje smak wygranej - rozmarzył się Sang
Uśmiechnęliśmy sie do siebie
- Zwiał - powiedziałam do siebie a nastepnie krzyknęłam - Tchórz!
Zadziałało. Przyleciał, ale w większej postaci.
- Przysięgam że jeżeli jeszcze raz będziesz tak hałasował w nocy poczujesz co to znaczy walka z duchami. - zmrużyłam oczy - Odkryłeś już twoją moc?
- Tak - odparł. Głos miał już grubszy i bardziej dostojny. - Wojenny Szał. Polega na... - zamarł. Ja również. Usłyszałam szelest w krzakach. Naprężyłam mięśnie, bo wyczułam zapach królika. Niezwykle duży okaz wyskoczył zza krzaka. Skoczyłam na niego równocześnie z Sang'iem. Jednak byłam szybsza i go porwałam. Sang wpadł w szał i po chwili leżałam na ziemi, a obok mnie Sang zajadał ze smakiem królika.
- To jest ten twój Wojenny Szał? Dekoncentrujesz przeciwników i korzystasz z chwili?
- Nie. Przywołuje ich najgorsze wspomnienia i je "stwarzam" w realnym świecie. Na ciebie to nie podziałało bo jesteś moim opiekunem
- To ma sens - uśmiechnęłam sie do siebie. - Wiesz co? Moim zdaniem powinniśmy zacząć razem ćwiczyć. Razem będziemy niepokonani. Musimy tylko sie zgrać.
- Hmmmmm masz racje. To by było naprawde świetne uczucie być jednym z najpotęzniejszych w watasze.
Pokręciłam głową
- Teraz jesteśmy jednymi z najpotężniejszych. Jeżeli będziemy niepokonani
- O tak. Już czuje smak wygranej - rozmarzył się Sang
Uśmiechnęliśmy sie do siebie
Od Elion - Pierwsza ewolucja mojego smoka
Izaak był w jajku .kręciłam nim i rozmawiałam . W końcu skorupka wydała dźwięk .
- Izaak ! To ty ?
- Tak , ja . Zaraz się wydostanę .
- Naprawdę ?
- Tak zebrusiu - powiedział ,
Czekając lekko ziewnęłam . Jajko zaczęło się tulać aż w końcu runęło o ścianie . Skorupa pękła , a ja zobaczyłam smoka .
- Więc tak wyglądasz ...
- A ty tak .. - uniósł głowę .
- Szybko zaprezentuj coś mi . Postaraj się odkryć moc .
Izaak usiadł i popatrzył na sarnę . Zabił ją wzrokiem
- Umiesz zabijać wzrokiem . jesteś prze !
Resztę dnia uczyłam go posługiwać się ciałem
- Izaak ! To ty ?
- Tak , ja . Zaraz się wydostanę .
- Naprawdę ?
- Tak zebrusiu - powiedział ,
Czekając lekko ziewnęłam . Jajko zaczęło się tulać aż w końcu runęło o ścianie . Skorupa pękła , a ja zobaczyłam smoka .
- Więc tak wyglądasz ...
- A ty tak .. - uniósł głowę .
- Szybko zaprezentuj coś mi . Postaraj się odkryć moc .
Izaak usiadł i popatrzył na sarnę . Zabił ją wzrokiem
- Umiesz zabijać wzrokiem . jesteś prze !
Resztę dnia uczyłam go posługiwać się ciałem
Od Valixy - Druga ewolucja mojego smoka
Anmery dzisiaj była dzisiaj w złym humorze .Powinna już chyba niedługo przeżyć trzecią ewolucję a nie miała drugiej . Próbowałam ją pocieszyć , ale nic nie działało .
-Anmery , przestań . Czytałam , że u smoków dusz , mogą być opóźnienia w ewolucjach . Jeszcze trochę poczekaj .
- Dobrze , dobrze . - uniosła się w powietrze i otoczył ją purpurowy dym .Stała się większa i masywniejsza .
- Widzisz ? Trzeba trochę poczekać . Opłacało się . - powiedziałam i chwyciłam lekko smoczycę .
- Może miałaś rację .
- A teraz odkryjmy twoją nową moc . - Polecieliśmy do mojej jaskini . - dawaj . - Rzuciłam w nią kuropatwą . Smok stworzył portal . - Anmery ! Możesz się teleportować i przenosić wszystko .
Trenowaliśmy i wyostrzyliśmy tą moc tak mocno , że mogła otworzyć aż 50 portali .
-Anmery , przestań . Czytałam , że u smoków dusz , mogą być opóźnienia w ewolucjach . Jeszcze trochę poczekaj .
- Dobrze , dobrze . - uniosła się w powietrze i otoczył ją purpurowy dym .Stała się większa i masywniejsza .
- Widzisz ? Trzeba trochę poczekać . Opłacało się . - powiedziałam i chwyciłam lekko smoczycę .
- Może miałaś rację .
- A teraz odkryjmy twoją nową moc . - Polecieliśmy do mojej jaskini . - dawaj . - Rzuciłam w nią kuropatwą . Smok stworzył portal . - Anmery ! Możesz się teleportować i przenosić wszystko .
Trenowaliśmy i wyostrzyliśmy tą moc tak mocno , że mogła otworzyć aż 50 portali .
Od Naxy - C.D. opowiadania Wild'a ''Spotkanie siostry"
Przełknęłam ślinę . Czułam , że brat kompletnie nie wie co miał powiedzieć .
- Kiedy wyszłam poza tereny watahy , dokładnie tam gdzie jest ziemia , skały i trawska .Byłam na tym ogromnym Baobabie , kojarzysz ?
- Tak .
-Polowałam na nim na sępy , kiedy gałązka się złamała . Prawie wylądowała bym na ziemi ale War ... Jak to powiedzieć ... Spadłam na lście w których odpoczywał . Przeprosiłam , i miałam już iść , ale mnie zatrzymał . Rozmawialiśmy i poznawaliśmy się . W końcu , coraz częściej spotykaliśmy się . W końcu zmieniłam postać .
- Więc jak wyglądasz ?
- Tak . - rzekłam i zmieniłam się .

- Tak naprawdę wyglądam. Tylko piję sok , który sprawia że zachowuje dawną postać . Ale za niedługo pokażę się .- i znowu zmieniłam postać, na znaną.- Potem on wyznał mi miłość . Jesteśmy parą od miesiąca , jak już mówiłam .
< Wild?Proszę>
- Kiedy wyszłam poza tereny watahy , dokładnie tam gdzie jest ziemia , skały i trawska .Byłam na tym ogromnym Baobabie , kojarzysz ?
- Tak .
-Polowałam na nim na sępy , kiedy gałązka się złamała . Prawie wylądowała bym na ziemi ale War ... Jak to powiedzieć ... Spadłam na lście w których odpoczywał . Przeprosiłam , i miałam już iść , ale mnie zatrzymał . Rozmawialiśmy i poznawaliśmy się . W końcu , coraz częściej spotykaliśmy się . W końcu zmieniłam postać .
- Więc jak wyglądasz ?
- Tak . - rzekłam i zmieniłam się .

- Tak naprawdę wyglądam. Tylko piję sok , który sprawia że zachowuje dawną postać . Ale za niedługo pokażę się .- i znowu zmieniłam postać, na znaną.- Potem on wyznał mi miłość . Jesteśmy parą od miesiąca , jak już mówiłam .
< Wild?Proszę>
Od Kiiyuko - Druga ewolucja mojej smoczycy
Dzisiejszego dnia postanowiłam poćwiczyć z Saphirą jej nową moc. Na początku dałam jej kilka przedmiotów. Każdy z nich, niezależnie od wielkosci po chwili było pięknym diamentem. Nagle... moja smoczyca, zaczęła lsnić. Każda cząstka jej ciała błyszczała, jakby sama wydzielała swiatło. Saphira, zaczęła się unosić, a czarny jak smoła dym owinął ją tak, że wyglądała, jak wielkie jajko. Gdy wkońcu wróciła na ziemię wyglądała tak:

- Ty mnie coraz częsciej zaskakujesz ! - Powiedziałam.
- Wiem, i bardzo mnie to cieszy - Odwzajemniła usmiech.
- Ty to masz szczęscie - Oznajmiłam.
- A własnie ze nie - Posmutniała.
- Ale dlaczego ?? - Spytałam zaniepokojona.
- Bo... bardzo chciałabym spiewac, a nie mam takiego głosu jak ty. - Spusciła wzrok.
- A skąd wiesz ? Może to jest twoja nowa moc ? - Spytałam. Wtedy smoczyc aotworzyła paszczę i wydobyła parę dźwięków. - Saphi... ty masz krystalicznie czysty głos !!!! Może umiesz cos jeszcze ?- Spytałam. Samica zaspiewała kilka bardzo wysokich dźwięków i tym rozwaliła rzeczy wokół nas na małe kawałeczki.
- Saphira, a więc twoja njowa moc, to spiewanie ultradźwięków. - Oznajmiłam.
- I krystalicznie czysty głos - Dodała.
- Nie - zaprzeczyłam. - Ten głos to twój talent a nie moc. Gdybys wczesniej spróbiowała spiewać pewnie miałabys tak samo czysty głos jak teraz - Zasmiałam się i razem z moją smoczyca wróciłysmy do jaskini.

- Ty mnie coraz częsciej zaskakujesz ! - Powiedziałam.
- Wiem, i bardzo mnie to cieszy - Odwzajemniła usmiech.
- Ty to masz szczęscie - Oznajmiłam.
- A własnie ze nie - Posmutniała.
- Ale dlaczego ?? - Spytałam zaniepokojona.
- Bo... bardzo chciałabym spiewac, a nie mam takiego głosu jak ty. - Spusciła wzrok.
- A skąd wiesz ? Może to jest twoja nowa moc ? - Spytałam. Wtedy smoczyc aotworzyła paszczę i wydobyła parę dźwięków. - Saphi... ty masz krystalicznie czysty głos !!!! Może umiesz cos jeszcze ?- Spytałam. Samica zaspiewała kilka bardzo wysokich dźwięków i tym rozwaliła rzeczy wokół nas na małe kawałeczki.
- Saphira, a więc twoja njowa moc, to spiewanie ultradźwięków. - Oznajmiłam.
- I krystalicznie czysty głos - Dodała.
- Nie - zaprzeczyłam. - Ten głos to twój talent a nie moc. Gdybys wczesniej spróbiowała spiewać pewnie miałabys tak samo czysty głos jak teraz - Zasmiałam się i razem z moją smoczyca wróciłysmy do jaskini.
Subskrybuj:
Posty (Atom)