Luxio był świetnym wojownikiem. Płynne ruchy, szybkie i precyzyjne w sekundę powaliłyby wroga. Mimo iż był młodszy, był doświadczony.
-Może teraz postrzelamy z łuku?-zaproponowałem. Luxio kiwnął łbem. Uśmiechnąłem się chytrze. Nikomu o tym nie mówiłem, ale świetnie władałem łukiem.
Sięgnąłem łapą po kołczan ze strzałami. Przewiesiłem go sobie przez grzbiet. Luxio podał mi łuk.
Łuk oparłem o ramię. Wycelowałem strzałą w tarczę. Napiąłem cięciwę. Wkrótce strzała z głośnym świstem trafiła w sam środek tarczy. Luxio zagwizdał z podziwem.
-Nieźle.-powiedział.
-Dzięki, twoja kolej.-powiedziałem.
Podałem mu łuk i strzałę Luxio również trafił w środek, ale był bliżej 9, niż 10. Poklepałem go po plecach.
-Świetnie.-powiedziałem. Luxio pokłonił się. Grzywka opadła mu na pysk. Wyglądało to śmiesznie.
-Dziękuje.-powiedział z aktorskim akcentem. Oboje zaczęliśmy się śmiać.
< Luxio? Może walka na pięści xD Twój wybór :) >
piątek, 2 maja 2014
Od Selene - C.D. opowiadania Hill'a ''Młody niezwykły wilk''
Kiedyś moja mama opowiadała mi, jak dostała od taty niebieską apaszkę. Tata podarował ją mamie, zanim zostali parą. To też mógł być znak.
-Dziękuje.-wyjąkałam. Dotknęłam łapą mojego naszyjnika. Pięknie błyszczał w promieniach słońca. Spojrzałam w górę, zachmurzenie minęło.
Poczułam ciepło. Przypomniałam sobie, że leżę obok Hill'a. Zarumieniłam się i spuściłam wzrok. Ponadto słońce zaczęło mnie ogrzewać. Poczułam zapach Hill'a. Pachniał lasem, łąką, rzeką...
-Idziesz na spacer?-zapytał po chwili Hill. Wyrwałam się z transu. -Pokaże ci moje ulubione miejsce....
-Ale... moi rodzice będą się martwić.-powiedziałam, a tak naprawdę chciałam się wymigać. Nie miałam zamiaru przysparzać Hill'owi nowych obowiązków. Nie chciałam go fatygować.
-Spokojnie, odprowadzę cię do domu; mówiłem ci to już wcześniej.-mruknął.
Wkrótce, gdzieś poszliśmy. Nie miałam pojęcia gdzie, gdyż Hill zasłonił mi oczy łapami...
< Hill? >
-Dziękuje.-wyjąkałam. Dotknęłam łapą mojego naszyjnika. Pięknie błyszczał w promieniach słońca. Spojrzałam w górę, zachmurzenie minęło.
Poczułam ciepło. Przypomniałam sobie, że leżę obok Hill'a. Zarumieniłam się i spuściłam wzrok. Ponadto słońce zaczęło mnie ogrzewać. Poczułam zapach Hill'a. Pachniał lasem, łąką, rzeką...
-Idziesz na spacer?-zapytał po chwili Hill. Wyrwałam się z transu. -Pokaże ci moje ulubione miejsce....
-Ale... moi rodzice będą się martwić.-powiedziałam, a tak naprawdę chciałam się wymigać. Nie miałam zamiaru przysparzać Hill'owi nowych obowiązków. Nie chciałam go fatygować.
-Spokojnie, odprowadzę cię do domu; mówiłem ci to już wcześniej.-mruknął.
Wkrótce, gdzieś poszliśmy. Nie miałam pojęcia gdzie, gdyż Hill zasłonił mi oczy łapami...
< Hill? >
czwartek, 1 maja 2014
Zagrożenia...
Porody Kate i Daenerys opóźniają się, ale zwyczajnie nie mam czasu, sorry. Wszyscy mają czas do 3 maja z napisaniem opowiadań, dzięki którym nie wylecą z watahy. Jest haczyk - jeżeli napiszą w maju, muszą napisać dwa opowiadania lub jedno, mające 25 linijek, bez robienia Enter co zdanie lub po każdym przecinku. Niektórzy [jeżeli mam pomysł], dostaną ode mnie opowiadanie do dokończenia, żeby nie trzeba było wymyślać tematów, jeżeli ktoś nie ma pomysłu.
Zagrożone wilki [w sumie 8]
piwonia [1 wilk] - Kick, Neon, Diego, Sky, Signal, Carla, Sonea, Mond
Roxanax [4 wilki] - Nasari, Riven, Selake Ratte, Marry Ratte
Luna552 [0 wilków] - Catnees
Pti [0 wilków] - Roshan, Siraj, Siraju, Sheere, Hamlet, Ty, Emily
RainbowDragon1 [2 wilki] - Kaigy, Honor
maka1313 [1 wilk] - Kori
Legenda
wilki skreślone [wilk] - właściciele zdecydowali się je usunąć [należy napisać mi poprzez komentarz, lub na howrse]
wilki zaznaczone na czerwono [wilk] - napisały opowiadanie i nie zostaną usunięte
wilki podkreślone [wilk] - mają opowiadanie do dokończenia
wilki podkreślone [wilk] - mają opowiadanie do dokończenia
Od Kyi - C.D. opowiadania Midsummer Night'a ''Propozycja''
Popatrzyłam mu głęboko w jego duże, niebieskie, świecące się oczy. Uśmiechnęłam się, a mój pysk zrobił się cały czerwony. Zrobiłam mały krok i wbiłam wzrok w ziemię. Po chwili podniosłam go i pocałowałam basiora.
- Mam uważać to za tak? - Spytał, kiedy na chwilę przerwaliśmy.
- Owszem. - Odpowiedziałam i znów go pocałowałam. - Kocham cię.
- Pójdziemy powiedzieć to alfom? - Zapytał.
- Rano. Nie zawracajmy im teraz głowy.
Usiedliśmy. Przytuliłam się do mojego partnera. Po chwili pojawiły się pierwsze obawy.
- Kya, a co z Thunder'em? - Spytał.
- Bardzo cię polubił. I przed naszym wyjściem, pytał się, czy Midsummer Night zostanie jego tatą. - Rzekłam.
- A co odpowiedziałaś? - Zapytał z uśmiechem.
- Że nie wiem. Ale miałam nadzieję, że tak się stanie.
Wilk zwrócił ku mnie głowę i uśmiechnął się.
- Chodźmy już spać. - Rzekłam, a Midsummer Night położył się, a ja obok niego. Otulił mnie kocykiem i pocałował na dobranoc w czoło. Poczułam jak świetliki siadają mi na nosie, ale nie przejmowałam się tym. Ta noc była przepiękna...
< Midsummer Night? Co było rano? >
- Mam uważać to za tak? - Spytał, kiedy na chwilę przerwaliśmy.
- Owszem. - Odpowiedziałam i znów go pocałowałam. - Kocham cię.
- Pójdziemy powiedzieć to alfom? - Zapytał.
- Rano. Nie zawracajmy im teraz głowy.
Usiedliśmy. Przytuliłam się do mojego partnera. Po chwili pojawiły się pierwsze obawy.
- Kya, a co z Thunder'em? - Spytał.
- Bardzo cię polubił. I przed naszym wyjściem, pytał się, czy Midsummer Night zostanie jego tatą. - Rzekłam.
- A co odpowiedziałaś? - Zapytał z uśmiechem.
- Że nie wiem. Ale miałam nadzieję, że tak się stanie.
Wilk zwrócił ku mnie głowę i uśmiechnął się.
- Chodźmy już spać. - Rzekłam, a Midsummer Night położył się, a ja obok niego. Otulił mnie kocykiem i pocałował na dobranoc w czoło. Poczułam jak świetliki siadają mi na nosie, ale nie przejmowałam się tym. Ta noc była przepiękna...
< Midsummer Night? Co było rano? >
Od Daenerys - C.D. opowiadania Rad'a ''Nowa wataha''
Cofnęłam się o krok.
- No tak, bo jestem... - Rzekłam. - Mimo, że jestem samotna, udało mi się to.
- Gratuluję. Wiesz już coś o szczeniakach? - Odparł.
- O szczeniaku. - Poprawiłam.
- Sorry, o szczeniaku.
- Będzie to biała wadera, bez skrzydeł. Ale będzie miała moc wyczarowywania sobie skrzydeł. - Powiedziałam.
- Jak ją nazwiesz?
- Scarlett.
- Jaka będzie z charakteru?
- Taka jak ja.
- Czyli?
- Eee... Sam sobie odpowiedz na to pytanie. - Uśmiechnęłam się.
< Red? >
- No tak, bo jestem... - Rzekłam. - Mimo, że jestem samotna, udało mi się to.
- Gratuluję. Wiesz już coś o szczeniakach? - Odparł.
- O szczeniaku. - Poprawiłam.
- Sorry, o szczeniaku.
- Będzie to biała wadera, bez skrzydeł. Ale będzie miała moc wyczarowywania sobie skrzydeł. - Powiedziałam.
- Jak ją nazwiesz?
- Scarlett.
- Jaka będzie z charakteru?
- Taka jak ja.
- Czyli?
- Eee... Sam sobie odpowiedz na to pytanie. - Uśmiechnęłam się.
< Red? >
Od Rusty'ego - Dryfujące Kamienie
Wstałem dziś dość późno. Słońce było już prawie na środku nieba.
- Zaspałem! - Zawołałem, zrywając się na równe łapy. Miałem mały, chłodny magazyn pod ziemią, gdzie moje jedzenie się nie psuło. Podgryzłem trochę królika i pobiegłem do Jez. Siedziała przed jaskinią i wyczekiwała mnie. Wyhamowałem tuż przed jej pyszczkiem.
- Dzień dobry. - Powiedziała.
- Witaj. - Odparłem i lekko pocałowałem ją w policzek. - Spóźniłem się...
- Wybaczę ci... - Rzekła. - Tym razem.
- To się więcej nie powtórzy. - Uśmiechnąłem się.
Już po chwili byliśmy poza granicami watahy, gdzie postanowiliśmy poszukać czegoś nowego. Rozdzieliliśmy się i już po sześciu metrach wędrówki na zachód, zawołałem:
- Jez! Chodź!
Po chwili zjawiła się wadera. Jej oczom ukazał się piękny widok.
- Nazwiemy to miejsce... Dryfującymi Kamieniami. - Rzekła.
- Zgadzam się. Chodźmy sprawdzić, co jest tam dalej, za krzewami.
< Jez? Jakieś pomysły? :3 >
- Zaspałem! - Zawołałem, zrywając się na równe łapy. Miałem mały, chłodny magazyn pod ziemią, gdzie moje jedzenie się nie psuło. Podgryzłem trochę królika i pobiegłem do Jez. Siedziała przed jaskinią i wyczekiwała mnie. Wyhamowałem tuż przed jej pyszczkiem.
- Dzień dobry. - Powiedziała.
- Witaj. - Odparłem i lekko pocałowałem ją w policzek. - Spóźniłem się...
- Wybaczę ci... - Rzekła. - Tym razem.
- To się więcej nie powtórzy. - Uśmiechnąłem się.
Już po chwili byliśmy poza granicami watahy, gdzie postanowiliśmy poszukać czegoś nowego. Rozdzieliliśmy się i już po sześciu metrach wędrówki na zachód, zawołałem:
- Jez! Chodź!
Po chwili zjawiła się wadera. Jej oczom ukazał się piękny widok.

- Zgadzam się. Chodźmy sprawdzić, co jest tam dalej, za krzewami.
< Jez? Jakieś pomysły? :3 >
Od Inaris - Mglisty Potok
Napięłam wszystkie swoje mięśnie, zamknęłam oczy, wciągnęłam powietrze, zacisnęłam zęby i w końcu skoczyłam w stronę nic nie podejrzewającego jelenia wirgińskiego, spokojnie skubiącego trawę i wdychającego swoim czarnym nosem świeże, leśne powietrze.
Biegłam za nim już dobre pół godziny, gdyż byłam na prawdę głodna i musiałam coś zjeść. Kosztowało mnie to wiele energii. W końcu, kiedy byłam już poza granicami naszej pięknej watahy, potknęłam się o własne łapy i wywaliłam jak długa na soczysto-zielonej, wiosennej, młodej trawie.
- Ach! - Zakrzyknęłam. Słyszałam kroki oddalającego się jelenia. Nagle... stanął. Zaciekawiona, pozbierałam się i ujrzałam piękny widok:
- Wow... - Wyszeptałam. - Nazwę to miejsce... Mglistym Potokiem.
Jeleń, który widoczny był za mgłą parsknął potakująco. Westchnęłam i zawróciłam, oszczędzając mój potencjalny posiłek. Wiele wilków byłoby oburzonych, ale postanowiłam mu odpuścić, ponieważ to dzięki niemu odkryłam to miejsce...
- Gustaw! - Zawołałam, wbiegając do jaskini alf.
- Co się stało, Inaris? - Zapytał.
- Odnalazłam nowe miejsce!
Pokazałam mu moje odkrycie i zaproponowałam nazwę. Uśmiechnął się i rzekł:
- Dzięki tobie , tereny watahy znów się powiększyły.
Biegłam za nim już dobre pół godziny, gdyż byłam na prawdę głodna i musiałam coś zjeść. Kosztowało mnie to wiele energii. W końcu, kiedy byłam już poza granicami naszej pięknej watahy, potknęłam się o własne łapy i wywaliłam jak długa na soczysto-zielonej, wiosennej, młodej trawie.
- Ach! - Zakrzyknęłam. Słyszałam kroki oddalającego się jelenia. Nagle... stanął. Zaciekawiona, pozbierałam się i ujrzałam piękny widok:

Jeleń, który widoczny był za mgłą parsknął potakująco. Westchnęłam i zawróciłam, oszczędzając mój potencjalny posiłek. Wiele wilków byłoby oburzonych, ale postanowiłam mu odpuścić, ponieważ to dzięki niemu odkryłam to miejsce...
- Gustaw! - Zawołałam, wbiegając do jaskini alf.
- Co się stało, Inaris? - Zapytał.
- Odnalazłam nowe miejsce!
Pokazałam mu moje odkrycie i zaproponowałam nazwę. Uśmiechnął się i rzekł:
- Dzięki tobie , tereny watahy znów się powiększyły.
Od Gustawa - Mój stary znajomy
Przemierzałem tereny watahy, będąc bardzo niespokojny i ruchliwy. Czekałem na powrót części watahy z tajnej akcji, której wynik tylko oni znali. Usłyszałem szelest i kroki. Tak! Ktoś stawiał łapy na trawie za krzewami.
- Kto tam? - Spytałem z nadzieją. Myślałem, że to któryś wilk, wracający z Ataku na Ludzi. Niestety, myliłem się i z zarośli wyskoczył pies.
Był mieszańcem Border Collie, najmądrzejszej rasy na świecie. Kojarzyłem go skądś...
- Gustaw! - Szczeknął radośnie.
- Robin? - Spytałem, lekko przekrzywiając głowę.
- Stary, jak miło cię widzieć!
- Nie wierzę, że to jesteś ty! Tyle lat!
- Jestem tylko przejazdem, ale coś ciekawego widziałem.
- Mianowicie?
- Czarna wadera z zielonymi znaczeniami i grzywką, podążała w tą stronę. A wraz z nią bułany koń fiordzki o czerwonych oczach.
- I co w związku z tym?
- Niewiele. Jestem pewien, że będą chcieli dołączyć do watahy.
- To świetnie.
- I tyle. Żegnaj, przyjacielu.
- Obyśmy się jeszcze zobaczyli! - Krzyknąłem na koniec.
- Kto tam? - Spytałem z nadzieją. Myślałem, że to któryś wilk, wracający z Ataku na Ludzi. Niestety, myliłem się i z zarośli wyskoczył pies.

- Gustaw! - Szczeknął radośnie.
- Robin? - Spytałem, lekko przekrzywiając głowę.
- Stary, jak miło cię widzieć!
- Nie wierzę, że to jesteś ty! Tyle lat!
- Jestem tylko przejazdem, ale coś ciekawego widziałem.
- Mianowicie?
- Czarna wadera z zielonymi znaczeniami i grzywką, podążała w tą stronę. A wraz z nią bułany koń fiordzki o czerwonych oczach.
- I co w związku z tym?
- Niewiele. Jestem pewien, że będą chcieli dołączyć do watahy.
- To świetnie.
- I tyle. Żegnaj, przyjacielu.
- Obyśmy się jeszcze zobaczyli! - Krzyknąłem na koniec.
Koniec Ataku na Ludzi!
Wilki, które biały udział w tajnej operacji, wróciły do watahy.
Było mało opowiadań, ale jakieś były.
Przysyłajcie propozycje na nowe tematy!
Któryś z pewnością zostanie wybrany...
Ale nic z demonami, wojną... Jakiś luźny, wyciszający.
Tylko takie będą akceptowane.
Piszcie wilki!
Od Kate - C.D. opowiadania Humphrey'a ''Imiona''
- Dobrze. Jeden wilk musi się nazywać Sugar! - Powiedział Humphrey. Nie byłam zachwycona takim imieniem dla mojego szczeniaka...
- To znaczy cukier, nie? To przecież głupie i zupełnie nie trafne imię. - Mówiłam.
- Tak? A jakie ty masz pomysły? - Zapytał.
- Jednego nazwiemy Loran.
- Nie pytałaś mnie o zgodę. Jeden Sugar, drugi Loran. I wszyscy szczęśliwi.
- Ale... - Chciałam zaprotestować, lecz Huphrey był szybszy.
- Żadnych ''ale''!
- No dobrze... - Przewróciłam oczami. - A dla wadery kto wymyśli?
- Try. Taki ja mam pomysł. A ty?
- Desert. - Odpowiedziałam.
- Czyli spróbuj i pustynia? Taa... Super pomysły.
- Ale jakby połączyć je w jeden.
- Des...Tra... Destra! - Zakrzyknęliśmy wspólnie.
Właśnie w taki sposób wymyśliliśmy naszemu potomstwu imiona.
- To znaczy cukier, nie? To przecież głupie i zupełnie nie trafne imię. - Mówiłam.
- Tak? A jakie ty masz pomysły? - Zapytał.
- Jednego nazwiemy Loran.
- Nie pytałaś mnie o zgodę. Jeden Sugar, drugi Loran. I wszyscy szczęśliwi.
- Ale... - Chciałam zaprotestować, lecz Huphrey był szybszy.
- Żadnych ''ale''!
- No dobrze... - Przewróciłam oczami. - A dla wadery kto wymyśli?
- Try. Taki ja mam pomysł. A ty?
- Desert. - Odpowiedziałam.
- Czyli spróbuj i pustynia? Taa... Super pomysły.
- Ale jakby połączyć je w jeden.
- Des...Tra... Destra! - Zakrzyknęliśmy wspólnie.
Właśnie w taki sposób wymyśliliśmy naszemu potomstwu imiona.
Subskrybuj:
Posty (Atom)