niedziela, 2 lutego 2014

Od Ysabeau - C.D. opowiadania Ginewry ''Nowy szczeniak''

Kiedy Ginewra wyszła, zwróciłam się do Aleksandra::
- Co myślisz o wycieczce mającej na celu poznanie terenów?
Wilczek milczał przez chwilę, po czym odparł:
- OK.
Po tej krótkiej wymianie zdań wyszliśmy z jaskini i skierowaliśmy się w stronę Wiecznie Zimowego Szczytu. Chciałam pokazać małemu konie. 
Kiedy dotarliśmy na miejsce, nakazałam:
- Teraz musisz być bardzo cicho.
- Ale dlaczego?
W tej samej chwili zauważyłam niedaleko nas jednego z wierzchowców.
- Popatrz tam. - szepnęłam i wskazałam na zwierzę.
- Cudowne. Co to jest?
- Koń. 
- A czy na nie można polować? - padło kolejne pytanie.
- Nie ma mowy. 
Nagle tuż za naszymi plecami usłyszałam odgłos łamanych gałązek i zobaczyłam Bandita. Szczeniak, gdy go ujrzał, schował się pomiędzy moje łapy.
- Hej. - przywitałam się.

<Bandit, co było dalej?>

Strony gotowe!

Gotowe są już pierwsze strony. Są to:

  • Walki
  • Bannery
  • Opowiadania i Spis Wilków
  • Wycie Wilków - Czat
  • Questy - Zadania do wykonania
Piszcie opowiadania i czekajcie na ukończenie budowy innych stron!

Od Kim - Marzenie stało się rzeczywistością

   Weszłam w podskokach do jaskini Ginewry. Cieszyłam się, że moje największe marzenie w końcu się spełni. Spokojnie położyłam się we wskazanym przez Ginewrę miejscu, a ta położyła na mnie swoją łapę.
 - Marzysz o córce, prawda? - Spytała uśmiechnięta.
 - Bardzo. - Rzekłam.
 - Będziesz ją miała. A prócz tego jeszcze synka.
 - Dwójkę?! - Spytałam uradowana.
 - Nie. - Odpowiedziała. - Trójkę.
 - Co?! A ten trzeci, kto to będzie?
 - Nie umiem stwierdzić... - Powiedziała zabierając łapę.
 - Idę powiedzieć Macklemore'owi! - Krzyknęłam, podziękowałam jej i wybiegłam z jaskini. Wpadłam właśnie na niego.

< Macklemore, dokończysz? >

Od Yuki - Druga ciąża i problem...

   Kiedy dowiedziałam się, że zostanę mamą po raz drugi natychmiast powiedziałam o tym Fury'emu. On kazał mi iść na badania do Ginewry, ja natomiast przewróciłam oczami i westchnęłam. Telepatycznie kazałam matce zarezerwować miejsce dla mnie. Zrobiła to z przyjemnością. 
   Kiedy wyszła w podskokach, ja niepewnie przekroczyłam wejście.
 - Śmiało, wejdź Yuka. - Powiedziała spokojnie nasza alfa. 
 - Wiesz po co tu przybyłam. - Stwierdziłam.
 - Owszem. Połóż się. - Rzekła. Wykonałam jej polecenie, a po chwili poczułam na sobie łapę wadery. 
 - Musiałaś zajść w tę ciążę niedawno. - Oznajmiła.
 - Dlaczego? - Spytałam zaniepokojona tonem wadery.
 - Nie mogę nic wyczytać. Ale spokojnie, szczenię bądź szczenięta na pewno są zdrowe. Na razie jest za wcześnie na jakąkolwiek diagnozę. Przyjdź jutro lub za dwa dni. 
 - Dobrze, będę na pewno. - Zapewniłam i ruszyłam w stronę powrotną, a po drodze spotkałam mojego partnera.

< Fury, co tam u ciebie? >

Od Inaris - Druga ciąża, tym razem samczyk!

   Czekałam w kolejce do jaskini Ginewry jako pierwsza. Kiedy wadera wracała z jaskimi Ys, przeraziła się na widok 4 wader stojących przed jaskinią. Jednakże ze spokojem przekroczyła jej próg i zawołała pierwszą waderę - mnie.
 - Co cię tu sprowadza? - Spytała.
 - No jak to co? Stwierdziłaś u mnie ciążę. - Uśmiechnęłam się.
 - Ach, racja. Mam tyle rannych pacjentów, że nie ogarniam. Sorki.
 - Nic nie szkodzi.
 - Ok, to połóż się. - Wskazała legowisko z liści. To było niesłychane! Dotknęła mnie lekko i już wszystko wiedziała!
 - Yuka po przemianach jest podobna do ciebie, nie? - Zapytała.
 - Tak, jest taka jak ja. - Odrzekłam. 
 - On będzie podobny do ojca, ale zielony.
 - To będzie samczyk? - Spytałam z przejęciem.
 - Tak. Rozwija się prawidłowo. 
 - Skąd ty to wszystko wiesz? - Zapytałam z zaciekawieniem.
 - Wiesz... te moce. - Westchnęła i poprosiła kolejną waderę.
Ja natomiast wróciłam do Lipis'a. Ponieważ to ja wymyśliłam imię dla córki, uznałam, że ojciec wymyśli imię dla syna. Powiedział, że było już dwóch Max'ów. Jeden biały, odszedł tak szybko jak przybył [był z rodziną, postojem, potem w trójkę odeszli], drugi czarny, który jak wiemy, odszedł, zostawiając Ayoko. Uznał, że do trzech razy sztuka i że naszego syna nazwiemy Max'em, a imię to było takie ładne, że musiałam się zgodzić!

sobota, 1 lutego 2014

Temat...

Wymyśliłam temat. 
Przez cały miesiąc możemy pisać o imprezie karnawałowej, która odbywa się na Plaży Dnia i Nocy. Prócz tego wilki powinny zajmować się swoją pracą, co uświadomiła nam Ginewra.

Piszcie opowiadania, bo chciałabym dogonić watahę, która ma na luty już 30 postów!

Od Ginewry - C.D. opowiadania Aleksandra ''Nowy szczeniak''

 - Tak. - Zapewniałam opiekuńczą matkę. - Ale...
 - Co z nim?! - Spytała strasznie podenerwowana Ysabeau.
 - Zauważyłam wyjątkową wrażliwość końcówki ogona. To może być jego słaby punkt. 
   Wilczyca odetchnęła z ulgą.
 - Już się bałam, że to coś poważnego... - Westchnęła.
 - Nie. Wilczek z pewnością będzie dobry w walce oraz w lataniu. Ma silne skrzydła i bardzo ostre kły. - Stwierdziłam. - Dobrze, teraz już was zostawię. 
   Wyszłam z jaskini i udałam się do wader w ciąży, które czekały na badania wstępne.

< Ysabeau lub Aleksander, dokończcie jeżeli macie ochotę, wenę i czas >

Od Zack'a - C.D. opowiadania Olimpias ''Moje rany''

   Nie wytrzymałem. Aby pocieszyć wilczycę, objąłem ją spokojnie łapą i przymrużyłem oczy.
 - Wiem, że nie chciałaś. - Powiedziałem.
 - Ale to już i tak niczego nie zmieni. - Rzekła zapłakana.
 - Pochowaliśmy go. Jako jednego z nielicznych wrogów. 
 - A co z resztą poległych?
 - Wataha Apokalipsy wzięła ich do siebie. 
 - Aha. - Odpowiedziała. Dopiero wtedy spostrzegła, że znajduje się w moich kojących objęciach.

< Olimpias, co się wydarzyło potem? >

Od Toboe - Moja przeszłość

 - Mamo! - Zawołałam po raz kolejny i próbując jeszcze do niej podejść, przewróciłam się na wilgotną ziemię. Łapy wciąż były zbyt słabe, abym mogła chodzić. 
   Przez trzy dni i trzy noce wyłam rozpaczliwie, nawołując rodziców, którzy, jak się później okazało, opuścili mnie bez pożegnania. Nie chcieli mnie.
   Wtedy, moje wołanie usłyszał jakiś wilk i rzucił się do biegu. Był biały, wielki i łagodny. Wychował mnie na dobrą podróżniczkę. Kiedy dorosłam, pożegnałam się z nim i opuściłem Yellowstone, ruszając na tereny tej watahy. Ale skąd miałam wiedzieć, że na nie wchodzę?
   Drogę zagrodził mi jakiś wilk w pozycji obronnej. Usłyszałam warczenie.

< Kto chętny dokończyć? >

Od Blue - Moja droga

   Zasnęłam ufnie u boku swej matki, a obudziłam się już w stalowej klatce, wieziona w starym, angielskim aucie. Rozejrzałam się, ale niestety wszędzie były tylko stalowe pręty, przecinające się prostopadle.
   Tak było przez rok - chodzenie na smyczy, jak pies, wykonywanie komend, pilnowanie hrabstwa. Miałam dość. Gdy mój pan prowadził mnie spokojnie przez miasto, z dwójką swych służących, ugryzłam go nagle w nogę, a on puścił smycz. Popędziłam w panice na ulicę - sługa mnie gonił, drugi pomagał wstać memu właścicielowi. 
   Wzięłam rozpęd i wskoczyłam do ciężarówki, a sługa za mną. Jednakże on, jako że wilkiem nie był, zsunął się z auta i upadł na bruk. Nic go nie przejechało. 
   Mój pan wiedział, że tak się kiedyś stanie, właściwie był dla mnie dobry, ale zew wolności był zbyt silny. Pomachał mi na pożegnanie i od tego czasu widziałam go jedynie w swoich wspomnieniach.
   Nie życzę sobie pytań na temat dalszych moich losów.Powiedzmy po prostu, że z Anglii trafiłam na tereny Amerykańskie. Było mi trochę ciepło, ale w końcu przyzwyczaiłam się do klimatu.
   Właśnie wtedy moją drogę zagrodził wilk. Obcy.

< Kto zechce dokończyć? >