Carla była moją pierwszą miłością. Cieszyłem się ze szczęścia Kim, ale nie liczyłem, że i ja trafię na kogoś takiego, z kim będzie mi się dobrze rozmawiało. Wadera, którą poznałem będąc na wojnie, miała niesamowity charakter. Była waleczna i widać, że to kochała, ale przy tym samym miała też tą delikatniejszą stronę.
Kiedy mnie pocałowała, zesztywniałem, ale coś kazało mi znaleźć w sobie odwagę.
- Chciałbym - odezwałem się. - żebyś była moją partnerką na całe życie.
Chciałem poznać jej dzieci, czuć, że ktoś mnie docenia, chciałbym mieć kogoś bliskiego z kim mogę się podzielić każdym sekretem i każdą myślą, kogoś z kim czas płynąłby miło... Nie wiem, może za wcześnie na taką wypowiedź z mojej strony, ale...
< Carla, jak zareagowałaś? Tylko mi nie mów, że znowu zesztywniałaś XD >
wtorek, 28 stycznia 2014
Od Olimpias - C.D. opowiadania Zack'a ''Uziemieni''
- Ale wtedy będę współwinna ich śmierci! -nie dawałam się przekonać. - Tego także nie chcę, to tak jakbym sama zabijała!
- Gorzej. - wtrącił się Daniel. - Okażesz się tchórzem.
Rzuciłam mu wściekłe spojrzenie, ale on nie mógł tego widzieć, a Alestria wytworzyła ogromną, wodną kulę i za całej siły posłała w jego stronę. Po chwili basior był bardzo mokry.
- Niech to oduczy Cię raz na zawsze szydzenia z młodszych! - krzyknęła.
- A kiedy Ty nauczysz się nad sobą panować? Dama nie powinna się dać ponosić nerwom. - usłyszeliśmy nagle głos tuż za nami. Wszyscy podskoczyliśmy, bo nawet nie wiedzieliśmy kiedy jego właściciel do nas podszedł. Odwróciliśmy się i ujrzeliśmy Roshan'a.
- Co Ty tutaj robisz? - zapytałam.
- Obchodzę tereny w poszukiwaniu wrogów. - odparł. - Słyszałem, iż zmierzacie na Słoneczne Pole Słoneczników. Mogę lecieć z wami?
- Po co? - dociekała moja siostra.
- Mogę się przydać i zapobiec wielu podobnym sytuacjom jak ta sprzed chwili.
<Daniel, Angeal czy Zack, który z panów zechce kontynuować?>
- Gorzej. - wtrącił się Daniel. - Okażesz się tchórzem.
Rzuciłam mu wściekłe spojrzenie, ale on nie mógł tego widzieć, a Alestria wytworzyła ogromną, wodną kulę i za całej siły posłała w jego stronę. Po chwili basior był bardzo mokry.
- Niech to oduczy Cię raz na zawsze szydzenia z młodszych! - krzyknęła.
- A kiedy Ty nauczysz się nad sobą panować? Dama nie powinna się dać ponosić nerwom. - usłyszeliśmy nagle głos tuż za nami. Wszyscy podskoczyliśmy, bo nawet nie wiedzieliśmy kiedy jego właściciel do nas podszedł. Odwróciliśmy się i ujrzeliśmy Roshan'a.
- Co Ty tutaj robisz? - zapytałam.
- Obchodzę tereny w poszukiwaniu wrogów. - odparł. - Słyszałem, iż zmierzacie na Słoneczne Pole Słoneczników. Mogę lecieć z wami?
- Po co? - dociekała moja siostra.
- Mogę się przydać i zapobiec wielu podobnym sytuacjom jak ta sprzed chwili.
<Daniel, Angeal czy Zack, który z panów zechce kontynuować?>
Od Riven - C.D. opowiadania Soldier'a ''Nie potrafię...''
Przemienić się. Zmienić się w zupełnie inną osobę... Porzucić miecz i nigdy go już nie zobaczyć. To możliwe... Tylko po przemianie...
- Ja... - nie wiedziałam czy się zgadzać czy nie...
Spędziłam prawie całe życie walcząc, myśląc o planach wojennych. Teraz to wszystko zniknie!
-Ach...
W końcu powiedziałam.
-Faktycznie... Nie ma innego sposobu... Dziękuję...-powiedziałam smutno kładąc się na ramieniu Soldiera.
Riven! To młody alfa!
-Oh! Ja...-zabrałam głowę i patrzyłam się w Soldiera przestraszona.-Ja... Ja nie chciałam...-i zaczęłam biec w drugą stronę zdołowana.
<Soldier>
- Ja... - nie wiedziałam czy się zgadzać czy nie...
Spędziłam prawie całe życie walcząc, myśląc o planach wojennych. Teraz to wszystko zniknie!
-Ach...
W końcu powiedziałam.
-Faktycznie... Nie ma innego sposobu... Dziękuję...-powiedziałam smutno kładąc się na ramieniu Soldiera.
Riven! To młody alfa!
-Oh! Ja...-zabrałam głowę i patrzyłam się w Soldiera przestraszona.-Ja... Ja nie chciałam...-i zaczęłam biec w drugą stronę zdołowana.
<Soldier>
Od Patton'a - C.D. opowiadania Kiby ''Jak tu dołączyłem''
Zacząłem zatem mu o wszystkim opowiadać.
- Moja rodzina składa się z brata, George'a, który jest moim przeciwieństwem, żony, Makki, najukochańszej na świecie, gromadki dzieci - najstarsza jest Kiiyuko, Cheetah jest szybka i zdeterminowana, Zuko jest niesamowity i wielki duszą, Moon to wspaniały przyjaciel i dobry wojownik, Hidatsa, spokojna i dobra w walce, Birdy zna się na ptakach najlepiej z watahy i Daniel, który jest zły i wredny.
- To tak jak ja. - Przerwał Kiba, a ja zignorowałem jego zdanie.
- Prócz tego mam też szwagierkę, Sycylię, która jest cudowną wilczycą, pełną charyzmy, dobrego humoru i chęci do walki. Ma też dwójkę dzieci - zawsze pomocną Selenę i Harry'ego. Betą jestem od pierwszego dnia istnienia tej watahy.
- A co wiesz o Gustawie? - Spytał. - Ma jakieś słabe punkty?
- Nie dzielę się takimi informacjami, koleżko. - Powiedziałem szczerząc lekko kły.
- A co mogę wiedzieć?
- Gustaw jest zamknięty w sobie, bardzo tajemniczy, niezwykle zahartowany, mądry i waleczny, zawsze zachowuje zimną krew, ale kiedy nerwy mu puszczą jest nie do opanowania.
< Kiba? Jak chcesz, to dokończ >
- Moja rodzina składa się z brata, George'a, który jest moim przeciwieństwem, żony, Makki, najukochańszej na świecie, gromadki dzieci - najstarsza jest Kiiyuko, Cheetah jest szybka i zdeterminowana, Zuko jest niesamowity i wielki duszą, Moon to wspaniały przyjaciel i dobry wojownik, Hidatsa, spokojna i dobra w walce, Birdy zna się na ptakach najlepiej z watahy i Daniel, który jest zły i wredny.
- To tak jak ja. - Przerwał Kiba, a ja zignorowałem jego zdanie.
- Prócz tego mam też szwagierkę, Sycylię, która jest cudowną wilczycą, pełną charyzmy, dobrego humoru i chęci do walki. Ma też dwójkę dzieci - zawsze pomocną Selenę i Harry'ego. Betą jestem od pierwszego dnia istnienia tej watahy.
- A co wiesz o Gustawie? - Spytał. - Ma jakieś słabe punkty?
- Nie dzielę się takimi informacjami, koleżko. - Powiedziałem szczerząc lekko kły.
- A co mogę wiedzieć?
- Gustaw jest zamknięty w sobie, bardzo tajemniczy, niezwykle zahartowany, mądry i waleczny, zawsze zachowuje zimną krew, ale kiedy nerwy mu puszczą jest nie do opanowania.
< Kiba? Jak chcesz, to dokończ >
Od Kazan'a - C.D. opowiadania Jenn ''Ponowne spotkanie''
- ''No cóż...musimy jakoś zawiadomić kogoś władającego żywiołem wody lub innymi mocami, które mogą się w tym wypadku przydać.'' - przesłałem odpowiedź.
- ''Czyli?'' - Dociekała Jenn.
Pomyślałem chwilę i odparłem:
- "Ian'a, Alestrię, Far'a, Geralt'a z Rivi, Lipsa, Mo, Zack'a, Cassidy, Hidatsę, Valixy, Daenerys, Elion, Inaris, Jez, Sophie oraz Zirę". - wymieniłem. - ''Możesz się tym zająć?"
<Jenn, co odpowiedziałaś?>
- ''Czyli?'' - Dociekała Jenn.
Pomyślałem chwilę i odparłem:
- "Ian'a, Alestrię, Far'a, Geralt'a z Rivi, Lipsa, Mo, Zack'a, Cassidy, Hidatsę, Valixy, Daenerys, Elion, Inaris, Jez, Sophie oraz Zirę". - wymieniłem. - ''Możesz się tym zająć?"
<Jenn, co odpowiedziałaś?>
Od Tancred'a - C.D. opowiadania Karen'a ''Przemiana''
Postanowiłem podzielić się tą radosną nowiną z moimi synami. Najpierw poleciałem jak najszybciej w stronę Wodospadu Życia, gdzie ostatnio widziałem Iana. Kiedy dotarłem na miejsce wypatrzyłem go prawie odrazu - walczył zanurzony do połowy łap w wodzie z jakimś śnieżnobiałym, zwinnym i najwidoczniej znakomitym w pojedynkach basiorem. Jako, że chciałem przekazać mu ważną dla nas obojgu nowinę, strzeliłem w jego stronę z jednej z zatrutych strzał, które, jak już w wcześniej wspomniałem, miałem w kołczanie na plecach. Po paru sekundach przeciwnik Iana padł martwy. Gdy basior mnie zauważył, powiedział:
- Hej, tato. Dzięki za pomoc.
- Nie ma za co.- odrzekłem.
- Co Cię tu sprowadza?
- Muszę Ci coś ważnego powiedzieć . otóż Shen Len, Ever, Heven i twoja ukochana Fate przed swoim odejściem zostawiły list w jaskini Alf informujący, iż one tutaj wrócą.
- To w takim razie dlaczego odeszły?
- Musiały, ktoś zagrażał ich życiu - wyjaśniłem.
- A ja nawet nie zdawałem sobie z tego sprawy!
- Nie tylko Ty...
- A Kazan już o tym wie?
- Nie jeszcze, nie. Właśnie mam zamiar do niego lecieć, aby mu o tym powiedzieć. Chcesz ze mną?
- Nie, zostanę tutaj.
- Jak chcesz. - odparłem i wzbiłem się w powietrze, Już za chwilę leciałem do jego brata.
- Hej, tato. Dzięki za pomoc.
- Nie ma za co.- odrzekłem.
- Co Cię tu sprowadza?
- Muszę Ci coś ważnego powiedzieć . otóż Shen Len, Ever, Heven i twoja ukochana Fate przed swoim odejściem zostawiły list w jaskini Alf informujący, iż one tutaj wrócą.
- To w takim razie dlaczego odeszły?
- Musiały, ktoś zagrażał ich życiu - wyjaśniłem.
- A ja nawet nie zdawałem sobie z tego sprawy!
- Nie tylko Ty...
- A Kazan już o tym wie?
- Nie jeszcze, nie. Właśnie mam zamiar do niego lecieć, aby mu o tym powiedzieć. Chcesz ze mną?
- Nie, zostanę tutaj.
- Jak chcesz. - odparłem i wzbiłem się w powietrze, Już za chwilę leciałem do jego brata.
Od Zack'a - C.D. opowiadania Alestrii ''Uziemieni''
- Jeśli o mnie chodzi. - Zacząłem. - To chcę dotrzymywać kroku Olimpias. Chętnie wam pomogę, ale będę też pomagał niej. - Powiedziałem.
- No dobrze, to idziemy? - Spytał Daniel wyraźnie podekscytowany.
- A dokąd? - Dociekał Angeal.
- Może Słoneczne Pole Słoneczników? - Zaproponował.
- Może być. - Rzekła Alestria. Ona, Angeal i Daniel szli przodem, ja i Olimpias kilka metrów za nimi.
- Nie będę nikogo zabijać. - Powiedziała.
- I nie ma takiej potrzeby. - Rzekłem. - Mam już plan.
- Jaki?
- Będąc niewidzialną, schowasz się w krzakach i będziesz wabić inne wilki swoim głosem. Ja będę skryty, niedaleko, za drzewem. Kiedy wilki będą dostatecznie blisko twej kryjówki, wyskoczę na nie.
< Olimpias, co wydarzyło się później? >
- No dobrze, to idziemy? - Spytał Daniel wyraźnie podekscytowany.
- A dokąd? - Dociekał Angeal.
- Może Słoneczne Pole Słoneczników? - Zaproponował.
- Może być. - Rzekła Alestria. Ona, Angeal i Daniel szli przodem, ja i Olimpias kilka metrów za nimi.
- Nie będę nikogo zabijać. - Powiedziała.
- I nie ma takiej potrzeby. - Rzekłem. - Mam już plan.
- Jaki?
- Będąc niewidzialną, schowasz się w krzakach i będziesz wabić inne wilki swoim głosem. Ja będę skryty, niedaleko, za drzewem. Kiedy wilki będą dostatecznie blisko twej kryjówki, wyskoczę na nie.
< Olimpias, co wydarzyło się później? >
Od Soldier'a - C.D. opowiadania Riven ''Nie potrafię...''
Zastanowiłem się chwilę trochę odrywając się przez to od świata. Riven popatrzyła na mnie ponaglająco, a ja potrząsnąłem energicznie łbem, wyrywając się z zadumy.
- Istnieje pewien sposób. - Oznajmiłem patrząc na nią wzrokiem ''napięta atmosfera, ciąg dalszy nastąpi po przerwie''.
- Jaki? - Spytała nie wytrzymując ciszy.
- Musisz się przemienić. Ja też byłem połączony ze skrzydłami, choć wcale ich nie lubiłem. Doznałem przemiany i się udało. - Powiedziałem, przypominając sobie stare czasy, czyli sprzed kilku dni. Na zakończenie postanowiłem dołożyć jeszcze jedno zdanie, które przekreślało każdą inną możliwość. - Nie ma innego sposobu.
- Na prawdę? - Zapytała samica lekko spuszczając łeb.
- Niestety. - Odpowiedziałem, niezbyt przejęty małym smutkiem wadery.
< Riven, co się wydarzyło później? >
- Istnieje pewien sposób. - Oznajmiłem patrząc na nią wzrokiem ''napięta atmosfera, ciąg dalszy nastąpi po przerwie''.
- Jaki? - Spytała nie wytrzymując ciszy.
- Musisz się przemienić. Ja też byłem połączony ze skrzydłami, choć wcale ich nie lubiłem. Doznałem przemiany i się udało. - Powiedziałem, przypominając sobie stare czasy, czyli sprzed kilku dni. Na zakończenie postanowiłem dołożyć jeszcze jedno zdanie, które przekreślało każdą inną możliwość. - Nie ma innego sposobu.
- Na prawdę? - Zapytała samica lekko spuszczając łeb.
- Niestety. - Odpowiedziałem, niezbyt przejęty małym smutkiem wadery.
< Riven, co się wydarzyło później? >
Od Jenn - C.D. opowiadania Kazan'a ''Ponowne spotkanie''
- A tam zaraz spostrzegawcza. - Zarumieniłam się, nie lubiąc komplementów kierowanych bezpośrednio do mojej osoby. Kazan chyba to wyczuł.
- Zatem gdzie udamy się teraz? - Zapytał, zmieniając temat.
- Może... moment! - Zakrzyknęłam nagle. - A Słoneczna Polana?!
- Tam chyba... O nie! Tam nikt nie walczy, bo Mike został zabity!
- I pomyślałam o tym dopiero teraz... Kazan, biegniemy! - Krzyknęłam i rzuciłam się w stronę polany. Kazan, jako że nie szarżował na lądzie, wzbił się w powietrze.
- Nie jest dobrze... - Powiedział. - Wszędzie pełno dymu.
Faktycznie, kiedy byliśmy bliżej łąki, zaczęłam się krztusić gęstym dymem, podobnie jak mój partner, który wciąż szybował. Zniżył lot, aby nie wpaść w drzewo.
- Już blisko! - Krzyknęłam. Bardzo się martwiłam o naszą polanę.
Dotarliśmy w końcu na miejsce. Wyhamowałam, robiąc tym samym małą wyrwę w ziemi. Polana była podpalona przez wrogie wilki.
- Jenn! - Zawołał Kazan. - Przynieś wodę!
- Racja! - Krzyknęłam i pobiegłam do rzeki.
- *Ale jak nabrać wodę z rzeki?* - Pomyślałam, nie mając przy sobie naczynia, a przecież nie miałam mocy panowania nad wodą. Wysłałam telepatyczną wiadomość do Kazan'a, by mi w jakiś sposób pomógł.
< Kazan, dokończ w wolnej chwili. >
- Zatem gdzie udamy się teraz? - Zapytał, zmieniając temat.
- Może... moment! - Zakrzyknęłam nagle. - A Słoneczna Polana?!
- Tam chyba... O nie! Tam nikt nie walczy, bo Mike został zabity!
- I pomyślałam o tym dopiero teraz... Kazan, biegniemy! - Krzyknęłam i rzuciłam się w stronę polany. Kazan, jako że nie szarżował na lądzie, wzbił się w powietrze.
- Nie jest dobrze... - Powiedział. - Wszędzie pełno dymu.
Faktycznie, kiedy byliśmy bliżej łąki, zaczęłam się krztusić gęstym dymem, podobnie jak mój partner, który wciąż szybował. Zniżył lot, aby nie wpaść w drzewo.
- Już blisko! - Krzyknęłam. Bardzo się martwiłam o naszą polanę.
Dotarliśmy w końcu na miejsce. Wyhamowałam, robiąc tym samym małą wyrwę w ziemi. Polana była podpalona przez wrogie wilki.
- Jenn! - Zawołał Kazan. - Przynieś wodę!
- Racja! - Krzyknęłam i pobiegłam do rzeki.
- *Ale jak nabrać wodę z rzeki?* - Pomyślałam, nie mając przy sobie naczynia, a przecież nie miałam mocy panowania nad wodą. Wysłałam telepatyczną wiadomość do Kazan'a, by mi w jakiś sposób pomógł.
< Kazan, dokończ w wolnej chwili. >
Od Carli - C.D. opowiadania Bolt'a ''Wojna na powitanie''
Zaskoczyło mnie to wyznanie. Znaczy, wiedziałam, że czuje coś do mnie i miałam głęboką nadzieję, że kiedyś mi to wyzna. Nie spodziewałam się jednak, że to "kiedyś" nastąpi z minutę po tym, jak zbiję jakiegoś wroga. Rumieniec wpełzł mi na pysk i nie dał się już przepędzić z policzków.
-Bolt, ja...- nie wiedziałam, co powiedzieć... Kocham cię? To za mało. Brakło mi słów. Zobaczyłam, jednak, że wilk lekko zwiesił głowę, jakby pomyślał, że go odrzucam. W końcu dałam upust swoim emocjom i pocałowałam go. Zaskoczony wilk zesztywniał, ale po sekundzie rozluźnił się.
<Bolt?Tym razem, ja zesztywniałam XD>
-Bolt, ja...- nie wiedziałam, co powiedzieć... Kocham cię? To za mało. Brakło mi słów. Zobaczyłam, jednak, że wilk lekko zwiesił głowę, jakby pomyślał, że go odrzucam. W końcu dałam upust swoim emocjom i pocałowałam go. Zaskoczony wilk zesztywniał, ale po sekundzie rozluźnił się.
<Bolt?Tym razem, ja zesztywniałam XD>
Subskrybuj:
Posty (Atom)