wtorek, 15 października 2013

Od Alexandry - C.D. opowiadania Warrior'a ''Północ''

W końcu oderwaliśmy się od siebie. To było... niesamowite. Spuściłam wzrok.
- Wybacz. - Rzekł w końcu zarumieniony Warrior. - Nie mogłem się powstrzymać. 
- Nic nie szkodzi. - Powiedziałam, a na moim pyszczku wyskoczyły rumieńce. Potem nastąpiła długa i przerażająca cisza.
- Alexandra... - Zaczął Warrior.
- Co?
- ...

< Warrior, co powiedziałeś? >

poniedziałek, 14 października 2013

Od Bali - Niebezpieczna wycieczka

Biegłam na plażę Dnia i Nocy. Z daleka usłyszałam dźwięki tak jakby walki. Przyczaiłam się i nasłuchiwałam. 
- Rozgromię cię Leonardo! - Krzyknął głos. Wyprostowałam się. 
- Co to było? - Spytałam sama siebie. Odziedziczyłam po ojcu dużą odwagę i szłam wolnym krokiem dalej. Po chwili usłyszałam kolejny wrzask.
- Toby, ze mną nie wygrasz! - Po tym jakże głośnym wrzasku miałam mieszane uczucia, jednak wciąż szłam dalej. Na plaży, dokładniej mówiąc w morzu był ogromny kamień, niczym bardzo malutka wyspa. Tam chciałam spędzić czas, słuchając muzyki. Zastałam taki widok:

Dwa walczące wilki i mnóstwo krwi dookoła... Leonardo i Toby, tak zapewne wilki się nazywały. 
- Tato! - Krzyknęłam. Ruszyłam do niego natychmiast. Gdy do niego dotarłam, przywitał mnie.
- Witaj Bali. Co cię sprowadza?
- Ojcze, coś się dzieje na plaży! Dwa wilki walczą ze sobą.
- Chodźmy. - Powiedział. Myślałam, że może je rozdzieli, albo wyjaśni mi o co Leonardo i Toby się biją.

< Bloodspill ? >

Od Cheveyo - C.D. opowiadania Alby ''Druga ewolucja Iana i coś jeszcze''

Nagle nad naszymi głowami przeleciała strzała. Po chwili zza pobliskich krzaków wyszedł Fiodor z moją siostrzenicą.
- Przepraszam za niego. Nic Wam się nie stało? - Zapytała.
- Nie. Na całe szczęście, ale Twój syn musi nauczyć się kontrolować i posługiwać się swoja mocą.
- Na pewno niedługo to zrobi.- Rzekła i odeszła czym prędzej,a ja z Albą ruszyłem dalej nad Wodospad Życia. Kiedy tam dotarliśmy natychmiast rzuciliśmy się do wody i zaczęliśmy się nawzajem ochlapywać. Siedzieliśmy tam do wieczora. Kiedy już zapadł zmrok odprowadziłem swoją towarzyszkę do jej jaskini. Kiedy byliśmy już na miejscu powiedziałem czując, że się rumienię:
- Zakochałem się w Tobie, chociaż zawsze przyrzekałem sobie, że w moim sercu nigdy to uczucie nie zagości. Powiem, więc wprost: Nie zostałabyś moją partnerką na całe życie? Oczywiście zrozumiem, jeżeli odmówisz i spróbuję znaleźć sobie inną wybrankę mego serca?

<Alba>

Od Fiodora - Poznawanie terenów

Drugiego dnia po narodzinach wybrałem się wraz z moją babcią na zwiedzanie terenów watahy i odkrywanie moich mocy. Najpierw poszliśmy na Wiecznie Zimowy Szczyt tam po raz pierwszy ujrzałem konie. Były piękne, ale szybko mi się znudziły. Następnie wyruszyliśmy do Lasu Czarnego Rumaka. Kiedy tam dotarliśmy Thea powiedziała:
- Tutaj mieszka przyjaciółka watahy, czarna klacz arabska, Clover. Osobiście widziałam ją tylko raz.
- Czyli rzadko można ją spotkać.
- Tak. - Postanowiłem sprawić babci przyjemność, więc wyobraziłem sobie tę klacz i stworzyłem iluzję uosabiającą ją.
- Zobacz tam! - Krzyknąłem wskazując na swoje dzieło. 
-To nie ona. Jest większa. - Spuściłem głowę i powiedziałem patrząc w ziemię:
- To była tylko iluzja, którą stworzyłem, aby zrobić Ci przyjemność.
- I zrobiłeś.
-Naprawdę? - Zapytałem podnosząc głowę, aby móc zajrzeć jej w oczy.
- Oczywiście. - Następnie ruszyliśmy na plażę, na której z jednej strony panował dzień , a z drugiej noc.
- Jak ona się nazywa? - Zapytałem.
- Plaża Dnia i Nocy. - Posiedzieliśmy tu do południa, po czym Thea zaprowadziła mnie do miejsca, w którym przez pierwszy rok swojego życia miałem spędzić najwięcej czasu, czyli do szkoły. Spotkaliśmy tam Lunę.
- Cześć. - Powiedziała moja babcia.
- Cześć.- Odpowiedziała wadera.
- Mam do Ciebie pytanie: Kiedy odbywają się lekcje latania. Pytam, bo nikt z mojej rodziny do tej pory nie miał skrzydeł, a Fiodor urodził się z nimi. 

<Luna>

Od Alby - C.D. opowiadania Cheveyo ''Druga ewolucja Iana i coś jeszcze''

Cheveyo bardzo mi się spodobał .
-Jasne to dobre miejsce do ochłody - powiedziałam 
-Dobra to idziemy ? - zapytał Cheveyo 
-No idziemy - powiedziałam. Byliśmy w połowie drogi .

<Cheveyo>

Od Makki - Jakim cudem?!

Nastał kolejny piękny dzień. Pierwsze promienie słoneczne delikatnie muskały pyszczek mój i Pattona. Kiedy tylko blask słońca dostał się do niego, otworzył oczy i natychmiast wstał.
- Jaki piękny dzień. - Westchnął. Ja jednak wciąż spałam w najlepsze. Patt zaś cichaczem wymknął się z jaskini na łąkę, gdzie rozpoczynał swą przebieżkę [a okrążał on całe tereny watahy kilka razy]. Upewniłam się, że go nie ma. Poszłam spokojnie do lasu Czarnego Rumaka, gdzie znalazłam czarną orchideę, wśród fiołków. Lekko dotknęłam kwiatu i stało się ze mną coś dziwnego. Zamieniłam się w... sarnę!

To było dziwne, aż zbyt dziwne. Lecz najgorsze, że nikt nie umiał mnie odczarować. Ani Greyback, ani  Carla, ani szamani, ani magowie! Nikt!
- Co ja teraz zrobię? - Spytałam samą siebie, wciąż będąc sarną. Nagle rzuciła się na mnie Valixy, czarno biała wadera. Nie wiedziała w końcu, że to ja, zatem nie mogłam jej za to winić. - Valixy! Przestań! - Krzyknęłam. 
- Ma... Makka? - Spytała niepewnie.
- Tak! Zamieniłam się w sarnę! Pomóż mi się odczarować! Szamani, magowie, Carla i Greyback próbowali i im się nie udało. Jedyna nadzieja w tobie, Valixy! - Krzyknęłam.

< Vali, pomóż! >

Od Greyback'a - C.D. opowiadania Kiiyuko ''Prawda?''

Zawyłem z bólu. Wszystko, co wcześniej niejasne, stałe się jasne, wszystko co nieznane, stało się znanym, nieznajomi stali się znajomymi, a zdrowie okazało się chorobą. To co mnie spotykało, szczęście, miłość czy radość okazały się tylko złudzeniem, a moje serce dopiero teraz zdało sobie sprawę z bólu, który już zawsze będzie górował nad mą głową. Wstałem w końcu z ziemi, na którą upadłem po odczuciu ów bólu. Nie mogłem wyjawić Kiiyuko kim jest jej brat. Za coś takiego mogę zostać ukarany, jednak jej spojrzenie nie dawało mi wyboru. Jednakże postanowiłem pójść na kompromis.
- Musisz sama odkryć kim jest twój brat. Powiem ci tylko, że kiedy tylko wschodzi księżyc, śpiewa on wraz z przyjaciółmi. Przeżył w watasze kilka wojen, na każdej jego wkład w zwycięstwo był spory. Mrok jako żywioł nie oznacza, że ma go w sercu. To tylko żywioł. Jego córka poległa na wojnie, druga zaś szczęśliwie układa sobie życie. Syn jego kiedyś przejmie po nim władzę. - Powiedziałem. Tak na prawdę, powód mojego nagłego bólu był niestety jeszcze jeden. Snow Storm zatrzymał się i nie ruszył w dalszą podróż. Od trzech dni siedzi w jednym miejscu i nie przemieszcza się na duże odległości. Co go mogło zatrzymać? Jednak postanowiłem powrócić do Kiiyuko.
- Czyli mi nie pomożesz? - Spytała Kiiyuko.
- Nie mogę. - Odpowiedziałem.
- Dlaczego?
- Jeśli ci pomogę, mogę już nigdy nie ujrzeć mego zaginionego syna, ty możesz trafić do więzienia razem ze mną, bo jeśli sprawa nabierze zbytniej prędkości w jej rozwiązywaniu, zakłócimy naturalną harmonię.

< Kiiyuko? Masło maślane i sorry, że tak długo, ale coś mi się z palcem stało i nie mogłam napisać tak długiego opowiadania, bo chyba by mi odpadł :/ >

Od Elinor - C.D. opowiadania Ginewry ''Pierwsza ewolucja mojej towarzyszki''

- Ty chyba już. - Powiedziałam czując kolejny skurcz przeszywający moje ciało.
- Połóż się i oddychaj spokojnie i głęboko.
Zrobiłam co mi kazała i już po chwili z mojego ciała wysunęło się malutkie, białe ciałko, które chyba miało skrzydełka. Byłoby to dosyć dziwne, ponieważ nikt z mojej rodziny ich nie miał.
- Masz syna. - Poinformowała mnie Ginewra. 
Uśmiechnęłam się.
- Jak go nazwiesz? Pytam, bo muszę go dopisać do spisu członków watahy i drzewa genealogicznego Twojej rodziny.
- Fiodor. Tak jak już dano postanowiłam. Mogę już iść?

<Ginewra, odpisz jak będziesz miała chwilę>

niedziela, 13 października 2013

Elionr urodziła jednego szczeniaka, przez co do watahy dochodzi jeden nowy członek - FIODOR

Elinor urodziła jednego samca. Oto on:

Imię: Fiodor
Płeć: Samiec
Wiek: Kilka godzin, nieśmiertelny
Stanowisko: Uczeń
Zespół: Loup Votes, gitarzysta
Kły: 10/10
Cechy charakteru: Bardzo odważny, dobry strateg, wyrozumiały, uparty, troskliwy, waleczny, pomysłowy, spostrzegawczy, z poczuciem humoru, optymista, wytrwały, ambitny
Cechy fizyczne: Zwinny i silny
Znak szczególny: Czerwone znaki pod oczami i na czole
Waga: 75 kilogramów
Wzrost: 90 centymetrów
Najlepsi przyjaciele: W w tej chwili brak
Rasa: Wilk europejski
Rasa magiczna: Wilk sportu
Żywioł: Magia
Moce: Stwarzanie iluzji, hipnotyzowanie wzrokiem, wyczarowywanie broni i świetne posługiwanie się nią za pomocą myśli 
Partner: Poszukuje
Rodzina: Matka - Elinor, babcia - Thea
Kraj pochodzenia: Wataha Krwawe Wzgórze
Lubi: Strzelanie z łuku i polowania
Nie lubi: Znęcania się nad szczeniakami i waderami w ciąży, terroru
Wilcze Diamenty: 40.000
Historia: Urodziłem się w tej watasze
Inne zdjęcia
Kiedy dorośnie
Podczas stwarzania iluzji
Podczas hipnotyzowania wzrokiem
Podczas wyczarowywania broni i posługiwania się nią za pomocą myśli 
Właściciel: Pti
WITAJ W WATASZE!!!

Od Ginewry - C.D. opowiadania Elinor ''Pierwsza ewolucja mojej towarzyszki''

Elinor przybyła do mnie i zadała pytanie.
- Elinor, to już czas. - Powiedziałam.
- Na co? - Zapytała.
- Na poród.
- To już?
- Owszem. - Powiedziałam. 
- To... Co mam robić? - Spytała.
- Na razie nic. Ale kiedy poczujesz mocny skurcz, przyjdź jak najszybciej. - Rzekłam. 
- Ok. - Odpowiedziała Elinor. Po dwóch godzinach przybiegła.

< Elinor, co się dalej działo? >