piątek, 28 listopada 2014

Od Aya Bones - Wataha Krwawego Wzgórza

Stanęłam przed terenami Watahy Krwawego Wzgórza, pomyślałam, że w niej mogę zacząć "nowe życie" które na pewno będzie ciekawsze od poprzedniego. Ściągnęłam z siebie poręczną torbę i rzuciłam na ziemię wyjmując z niej pyskiem ostatnią lodową buteleczkę z jagodowym sokiem. Butelka jest bardzo mała, cienka i nie ma otworu na przedostanie się do pysznego soku. Trzeba więc ją sokać, niczym zwykły cukierek. Zrobiłam szybki przeskok łapiąc ponownie torbę w pysk i ruszyłam.
- Praktycznie nie widoczna – powiedziałam sama do siebie rzucają wzrokiem na neonowe żarzące się znamienia na moim ciele, przez które byłam widoczna z naprawdę dużej odległości.
Pobiegłam w stronę największej jaskini, wiedząc że to właśnie ona należy do alfy. Weszłam w nią niczym do własnego domu i powiedziałam donośnym głosem.
- Emm, ja w sprawię watahy – zarzuciłam lekko grzywką
Parę minut później, miałam już załatwioną jaskinię. Teraz wystarczy ją znaleźć. Dostałam skrawek papieru na którym było narysowane te miejsce. Lecz było one nieco zamazane, co utrudniało mi odkrycie jego położenia. Ale nie ma sprawy, zaraz kogoś znajdę. Kto mi pomoże. Tylko… skończyły mi się ostatnie jagodowe kulki. Nazbieram ich trochę, a najwyżej potem znajdę ta jaskinię. W końcu, mam czas.
***
- Tak mało? – Zerknęłam na torbę w której było praktycznie 25 jagódek – Ugh… może wystarczy
Wyjęłam z torby pół butelki, które po wlaniu w je soki z nich, miały zostać złączone. Rozłożyłam je w równym rzędzie, a następnie szybko pobiegłam do najbliższego wodopoju, aby umyć w nich te owoce. Ostrożnie zanurzałam oddzielnie każdą z nich do wody i wyciągałam. Starając się zbytnio nie dotykać wody. Bo w końcu nie za bardzo za nią przepadałam… 
Zebrałam je wszystkie i pobiegłam w stronę butelek. Na miejscu czekała na mnie mała niespodzianka.
- Huh? – Warknęłam patrząc na młodego niedźwiadka który właśnie skończył rozgniatać moje lodowe pół kulki
Spojżał na mnie, a następnie wolnym krokiem zaczął się oddalać. Niby małe kulki, które za jednym machnięciem łapą mogłam naprawić, ale jednak cos wzbudziło we mnie tą złość. Opuściłam głowę tworząc lodowe „mini widły”, które wbiłam prosto w niedźwiedzia. Krew niewinnego zwierzęcia strzeliła prosto na mnie. Podbiegłam do jego martwego ciała, i chwyciłam w zęby widły.
- To też moje… - wyciągnęłam je
Szybko potem zza zarośli wyszedł wilk, który zapewnie poczuł zapach mięsa. Z początku chciałam go przegonić, lecz potem zapytałam.
-Chcesz mi pomóc? – Uśmiechnęłam się podnosząc głowę

< Ktosiu? ^^ >

Nowa wilczyca - CELINA

  • Celina

Bubblegum Wolf Adopt (CLOSED) by OmgPonayz
brak autora - usunięte konto
Imię: Celina (skrót Celka, czasem nazywają ją Bubblegum dla śmiechu)
Płeć: Samica
Wiek: 1 rok
Hierarchia: Omega
Stanowisko: Medyczka, zwiadowca
Cechy charakteru: Miła, strachliwa, honorowa, uczuciowa, wrażliwa, opiekuńcza, odważna kiedy trzeba.
Cechy fizyczne: Bardzo szybko biega, bardzo dobrze skacze i pływa, tylko ma problem z wspinaniem się na drzewa.
Znak szczególny: Ma dwukolorowe włosy i futro. Można ją poznać po bardzo puszystym ogonie.
Słaby punkt: Uszy  i brzuch
Boi się: Wysokości, ciemności, obcych
Waga: 30 kilogramów
Wzrost: 75 centymetrów
Najlepsi przyjaciele: Gustaw
Rasa: Wilk europejski
Żywioł: Miłość, Energia, Muzyka
Moce: [9/15]  Porażenie prądem, tworzenie eliksiru miłości, latanie bez skrzydeł, super wrzask, syreni śpiew, super bieg, strzelanie kulami energii, telepatia, hipnoza.
Partner/ka: Szuka...
Rodzice: A kto by chciał taką strachliwą waderę w rodzinie?
Potomstwo: Brak
Inna rodzina: Brak
Kraj pochodzenia: Francja
Lubi: Ciepło, ciepłe jaskinie, towarzystwo, zwierzęta, lato
Nie lubi: Zimna, samotności, płaczu, zła, złych wilków.
Pióra Feniksa: 40.000
Historia: Była waderą porzuconą od urodzenia. Nigdy nie zaznałam miłości od matki, tylko ojciec mnie kochał. Mieszkałam w norze. Mój ojciec był poszukiwany przez tą watahę za morderstwo. Znaleźli go, a mnie przygarnął Gustaw.
Właściciel: sonia
WITAJ W WATASZE KRWAWEGO WZGÓRZA!!!

S i l e n c e

''Podczas walki lepiej mnie zabij, ponieważ będę cię szukać, i nie popełnię twojego błędu.''
podstawowe informacje
Imię: Silence
Pseudonim: Sil
Klan: Cecidisti Stellae
Przydomek: Sons Of Anarchy
Płeć: Samiec
Wiek: 36 księżyców
Ranga: ★
Stanowisko: Wojownik
Typ: Wilk Księżycowy
Rasa: Wilk Snów
GłosX [Attila Dorn z Powerwolf]

***

opis wilka
CharakterSilence, wilk o dość złożonym charakterze i usposobieniu, które ciężko dostrzec przy pierwszym kontakcie, czy też rozmowie. Tylko totalny głupiec obdarzyłby go pełnią zaufania, bez najmniejszych skrupułów wbije nóż w plecy zarówno omedze, jak i alfie. Przez osobniki z pozostałych klanów zapewne zostałby określony mianem samca balansującego na krawędzi szaleństwa i opętania. Prawda jest jednak o wiele mniej skomplikowana, Sil oszalał już jakiś czas temu. Niewiele pamięta z tamtych czasów, jednak jedyne, co świeci mu w umyśle jaśniej niż średniowieczne zwłoki palone na stosie to wizja porażki, przegranej... upadku w ogromną, czerwoną plamę pachnącą i smakującą metalem. Zdaje sobie sprawę, że popełnił błąd, dlatego też teraz dokładnie analizuje każdą sprawę. Jego pomysły nigdy nie biorą się przypadkowo, jeśli podsuwa ci jakiekolwiek rozwiązanie, to wiedz, że zawsze będzie ono niosło pewną korzyść jego osobie. Basior nie należy do wilków gadatliwych, wręcz przeciwnie, jest zamknięty w sobie do granic możliwości. Otwiera się dopiero widząc możliwość zajścia komuś za skórę. Wcześniej wspomniałem o opętaniu, istotnie, mogłaby istnieć taka możliwość, gdyby nie fakt, że basior już raz spotkał się ze śmiercią, a dzięki dobroci dwóch przygłupich młodzieniaszków mógł napluć jej w pysk na odchodne. Co za tym idzie, samiec nie będzie bać się wody święconej lub uciekać z piskiem na widok krzyża. Kolejną cechą, którą warto podkreślić jest brak czegoś o nazwie bezinteresowność. Może widzieć konającego brata, ale pomoże mu tylko wtedy, gdy dostrzeże jakikolwiek profit wynikający z włożonego trudu. Następną przykrą wiadomością jest ta mówiąca o braku współczucia, życie z demonami wyprało go z wszelkich emocji. Jedyne, co może wywołać poruszenie w jego spaczonym umyśle to chęć mordu. Na odchodne wspomnę, iż bardzo często miewa masochistyczne zapędy, ogólnie ból można określić jego sprzymierzeńcem. Cóż, warto też podać jakąś zaletę... Silence jest uparty, nawet aż za bardzo. Jeśli okrzyknie kogoś swoją ofiarą to aby ją zabić będzie w stanie okrążyć cały świat.
SprawnośćDawniej jego ciało było przystosowane do ogromnego wysiłku fizycznego, takiego jak długotrwałe walki, czy sprinty na daleki dystans. Aktualnie jedyne, czym może się poszczycić, to ogromnym refleksem, skocznością i szybkością. Niestety, w każdej walce może bazować tylko i wyłącznie na tych trzech atutach. Planuje wrócić do poprzedniej formy, ale sam nie wie ile mu to zajmie. Z umiejętności dodatkowych można wyróżnić umiejętność pływania i wspinaczki, na przykład na drzewa. 
Aparycja: Silence to wilk przeciętnej budowy, jednak jego umaszczenie już nie jest tak normalne, jak u innych. Podczas przejmowania tego worka do bicia, w którym to notabene aktualnie żyje, jego idealna połowa sierści zmieniła kolor na granatowy, natomiast ta druga pozostała w oryginalnym, fioletowym odcieniu. Samiec posiada jeden ogon, wszystkie cztery łapy i ciężko się u niego doszukiwać czegokolwiek na kształt skrzydeł.   
Znaki szczególne: Umaszczenie dzielące wilka idealnie na symetryczne połówki.
Lubi: Sil ubóstwia wszystko, co może zadać ból, poczynając od rozżarzonego kawałka drewna, a kończąc na wymyślnych maszynach tortur stworzonych i skonstruowanych przez naszych bezmózgich przyjaciół ciągle zatruwających ziemię spalinami i smogiem. Jak każdy wilk przepada za pełnią oraz nocą. Do ulubionej pogody zdecydowanie należą deszcze, a najlepiej burze. Warto też wspomnieć o jego wyrafinowanym podniebieniu, ubóstwia smak krwistego króliczego mięsa oraz spalanego tytoniu. 
Nie lubi: O mdłości natomiast przyprawia go widok przesadnie uroczych samiczek lub bardziej kobiecych niż męskich basiorów, zakochanych parek (zapomniał wół jak cielęciem był, sam też kiedyś latał za swoją "Venus"). Dodatkowo nie cierpi wilków posiadających niezbyt wysoki poziom IQ. W chwili, gdy widzi takiego osobnika, jego natura na sekundę zmienia swój cel i próbuje nakłonić go do dosłownego urwania łba takowej jednostce. 
Inne: Brak
Pochodzenie: Trynidad i Tobago (Tak, jest takie państwo...)
Historia: Silence opuścił szeregi dawno temu, i na pewno nie tak jakby sobie tego życzył. Został zabity podczas jednej z walk o dawne tereny. Po tamtym wydarzeniu stanął przed dwoma bramami, w jednej spotkał waderę o śnieżnobiałym futrze, w drugiej natomiast ujrzał samca o ciele pokrytym smoczymi łuskami. W ciągu następnych kilku minut zostało odczytane streszczone życie naszego basiora, po czym wydano wyrok, tak oto Silence trafił do piątego kręgu piekła. Spędził tam dość długi żywot, obserwował jak wygląda kraina, której tak bardzo pożądał za życia. Co lepsze, nawet tam zaczynał sprawiać problemy. Co chwilę usiłował przełamać się do innego kręgu, zagryźć i tak cierpiące już dusze, wylewał swoje poglądy przy każdej możliwej okazji, a wszelkie tortury, które były przeciw niemu kierowane kwitował śmiechem. Oczywiście, odczuwał każdą wyrządzaną mu krzywdę, jednak już wtedy jego umysł popadł w paranoję. Po raz pierwszy od kilku stuleci demony trafiły na tak irytujący przypadek. Dusza, która nie okazywała pokory, szydziła z każdego monstrum i każdej rzeczy, jaką widziała... Rozwiązali to dość banalnie, zamknęli go w odizolowanej komnacie, gdzie był poddawany jednej torturze przez resztę piekielnej egzystencji. Pewnego jakże pięknego dnia.. albo wieczoru... wiecie, ciężko określić czas, gdy jest się otoczonym przez ogień i czarny jak smoła dym, dostał kolejną szansę od losu. Dwójka młodych osobników, samiec i samica wywoływali demony za pomocą tabliczki ouija, tym samym otworzyli Sil'owi drzwi do świata żywych. Watahę Krwawego Wzgórza odnalazł dzięki mocy opętanego przez niego samca, po czym dołączył do zdradzieckiego klanu. 

***

zdolności magiczne
Żywioł: Ziemia, Mrok
Żywioł dodatkowy: -
Moce główneSkóra w dowolnym miejscu na ciele Silence'a zamienia się w kamień, Okala się kamienną powłoką co czyni go niewrażliwym na ataki wroga (sam też nie może atakować), może tworzyć kamiennych sługusów i wydawać im dowolne polecenia, za pomocą ciemnej materii oddziela skórę od mięśni dotkniętego osobnika, tworzy iluzję świata rzeczywistego (może zamknąć w niej do trzech wilków na raz, wewnątrz ma ogromną władzę, jednak można wydostać się z tej pułapki. Należy uderzyć go w świecie realnym lub pokonać w jego wyimaginowanym tworze), jego ciało oblewa się smolistą powłoką, która unieruchamia w sobie kończyny, z którymi miała styczność. 
Moce specjalne
  • Idealny Tropiący - Może teleportować się w miejsce, gdzie dany osobnik, zwierzę lub roślina po raz ostatni pozostawiło swój zapach. Zasięg obejmuje cały ziemski glob. 
  • Chodzący Reaktor - Silence zaczyna wydzielać bardzo silne promieniowanie możliwe do zatrzymania tylko grubą warstwą ołowiu. Wywołuje ono chorobę popromienną w czasie dwukrotnie krótszym niż Czaski Hadesa. Moc ta umożliwia mu również zbieranie wcześniej wspomnianej rośliny. 
  • Zmiana Perspektywy - Silence może porzucić swoje ciało zachowując wszelkie umiejętności i przeskakując do ciała innego stworzenia bądź organizmu. Poza swoim truchłem może pozostać maksymalnie dwanaście godzin. 
Moc dodatkowa: -

***

relacje z innymi
Partner: Próbuj ile chcesz, tylko pamiętaj, złamane serce boli... a wyrwane odczujesz jeszcze bardziej.
Rodzice: Nie pamięta nic z czasów młodości. Losy jego rodziców nie są mu znane. 
Rodzina: Brak
Potomstwo: Nie ma, nie chce i nie będzie mieć.
Najlepszy przyjaciel: Brak, i raczej tak pozostanie. 
Przyjaciele: Po raz kolejny brak.
Wrogowie: Zalicza się tu każdy Wilk Słoneczny.
Mistrz: Brak
Uczeń: | Dawny: Brak | Obecny: Brak |
Ofiara: Jego serce zawsze mierzyło wysoko, tym razem padło na Ivy

***

statystyki
Miejsce zamieszkania: Martwe Pustkowia. Jego jaskinia jest niczym innym jak dość sporych rozmiarów, lecz wciąż jednoosobową dziurą wykopaną przez jego kamiennych podopiecznych. Silence nie potrzebuje luksusów, nie przeszkadza mu również fakt, że żaden normalny wilk nie spędzi całego życia w jakiejś mizernej jamie. Cóż mogę rzec, jest to osobliwe miejsce do egzystencji. 
Data dołączenia: 28 listopad 2014
Urodziny: 18 dzień zimy
Kamienie Mocy: 1.450.000
LVL: 14 [do lvl up zostało: 300] 
EXP: | Ogólnie: 2200 | Wykorzystano: 150 | Zostało: 2050 |
Umiejętności: | Walka: 15 | Polowanie: 10 | Magia: 5 | Umysł: 120 |
Ekwipunek: Nieśmiertelnik
Osiągnięcia: Quest #2, #3, #4, #5
Stan: Bardzo dobry [100 HP]
Choroby/uczulenia: Uzależniony od palenia tytoniu, cierpi na bezsenność.
Zbroja: Brak
Broń: Brak
Towarzysz: Brak
Kontakt: | Howrse: IHaveOnlyHope |

Od Alone - C.D. opowiadania Mojżesza ''Idąc cmentarną aleją...''

Pokiwałam lekko głową. Nie szukałam nowych przyjaciół.
 - Co nic nie mówisz? - Zapytał po chwili milczenia.
 - Nie wiem, tak jakoś... - Odpowiedziałam.
 - Coś się stało? Boli cię coś? - Pytał, a w jego głosie wyczułam troskę.
 - Nie, skąd to pytanie? - Uśmiechnęłam się.
 - Nie wiem, tak jakoś... - Zaśmiał się wilk.
 - Ej, to mój tekst.
 - Już nie. - Odparł. Zaśmiałam się razem z nim. To było niesamowite. Pierwszy raz się tak bawiłam.
 - Jesteś niesamowity! - Powiedziałam.
 - Dlaczego? - Zapytał, tłumiąc śmiech.
 - Jesteś pierwszym wilkiem, który sprawił, że się śmieję.
 - I zapewne nie ostatnim. - Rzekł i puścił mi oczko. Westchnęłam.
 - Kłóciłabym się.
- Dlaczego?
 - Bo nie lubię się uśmiechać... 

< Mojżesz, co dalej? >

Od Alone - C.D. opowiadania Ruby ''Pierwsze spojrzenie''

Widziałam szczeniaka, brykającego beztrosko po łące. Przypomniały mi się czasy, kiedy ja byłam szczenięciem. Nie lubiłam tej łąki. Zawsze było na niej tyle moich rówieśników. Tak bardzo nienawidziłam być w tłumie tych szczeniąt. Wolałam być sama. Siedzieć na malutkim pagórku i obserwować jak Azuma i Star się bawią. Moja koleżanka i moja wielka miłość... Łzy same cisnęły mi się do oczu, zarówno wtedy, jak i teraz.
 - Cześć, jak się nazywasz? - Zapytała młodziutka wilczyca.
 - Alone. - Powiedziałam cicho.
 - Aha, to fajnie. Ja jestem Ruby. - Uśmiechnęła się, oczekując na odpowiedź, ale kiedy jej ode mnie nie dostała, ciągnęła temat dalej. - Czemu jesteś smutna?
 - Bo lubię. - Ucięłam.
 - Jak można lubić smutek? - Zapytała.
 - Taka już moja natura.
 - Chcesz przez to powiedzieć, że jesteś smutna cały czas?
 - Raczej tak. - Odpowiedziałam.
 - Dziwna jesteś. - Powiedział szczeniak, przyglądając mi się bacznie ze wszystkich stron.

< Ruby, co dalej? >

czwartek, 27 listopada 2014

Od The Last Song Of Death - Sny

Ciemność.
Wszędzie, gdzie nie odwrócę wzroku nie widzę n i c.
I to powoduje u mnie panikę. Nienawidzę, kiedy nie znam sytuacji. Nie znoszę niepewności. Nagle z nicości wyłania się postać. Znajoma postać. Idzie w moim kierunku powoli, jakbyśmy ostatni raz widzieli się dopiero wczoraj.
- Mama...? - szepnęłam, a głos mi się załamał. W tym momencie wszystkie bariery, jakie budowałam wokół siebie runęły, jakby były jedynie z papieru. Podbiegłam do znajomej wilczycy i rzuciłam jej się na szyję. Kiedy moje futro zetknęło się z jej, poczułam ostry ból, który odrzucił mnie do tyłu. Mama uśmiechnęła się złowieszczo, a jej postać zaczęła się zmieniać. Po kilku sekundach stanął przede mną ojciec, a uśmieszek nie schodził z jego twarzy.
- Cześć, córeczko. - powiedział tym swoim barytonem, a po grzbiecie przeszły mi ciarki. Powoli, krok po kroku kierował się w moją stronę a jego oczy wręcz błyszczały. Przez to, że zostałam zbita z nóg, miał nade mną przewagę. Kiedy próbowałam uciec, odsunąć się jak najdalej od tego ohydnego basiora okazało się, że nie mogę się ruszyć. Zaczęłam krzyczeć, wyrywać się ale nic to nie dało. Ojciec rzucił się na mnie.
I wtedy się obudziłam.
Usiadłam i przetarłam pyszczek łapami. Te sny, coraz bardziej wykańczają mnie psychicznie i wiem, że sama sobie z nimi nie poradzę. Ale kto odważyłby się do mnie chociaż podejść? Postanowiłam, że ponownie urządzę sobie mały spacerek, ale okazało się, że spacer przemienił się w bieg. Wydawało mi się, że szybuję. Nareszcie dotarłam do rzeki Condos. Podeszłam leniwie do jej brzegu, nabrałam wody w łapy i obmyłam twarz. 
Nagle ujrzałam czyjąś sylwetkę w tafli. Odwróciłam się gwałtownie, ale za mną stał jedynie Greyback.
- Co ty tu robisz? - spytałam tak oschłym tonem, na jaki było mnie w tamtej chwili stać.
- Powinienem spytać cię o to samo. - odparł wymijająco.
- Nie, nie powinno cię to interesować. - powiedziałam ponuro i z powrotem odwróciłam się w stronę wody.

<<Greyback?>>

Nowa wilczyca - AYA BONES

  • Aya Bones


autor nieznany
Imię: Aya Bones
Płeć: Samica
Wiek: 4 lata
Hierarchia: Omega
Stanowisko: Medyczka
Cechy charakteru: Nieprzewidywalna przede wszystkim, przez to nie można dokładnie określić jej charakteru, no ale w końcu jest to możliwe. Ma charakter przywódcy, zawsze chcę wszystkimi dowodzić. Np. zabawa w chowanego? Nie ma sprawy, każdego pochowa wedle jej postanowienia. To chyba wystarczy. Posądza wszystkich po wyglądzie, więc nie pokazuj się jej po kąpieli błotnej... mogła by całymi dniami przesiadywać w barze i zarzucać tego typu " żarciki ". Nie ma zamiaru wtapiać się w poważniejsze związki niż przyjaźń, to w zupełności wystarczy. Lubi bawić się uczuciami innych, jest to dla niej rozkoszą oraz nagrodą. Koniec tych wad... czas powiedzieć coś "miłego". Jeżeli uważa Cię za swojego typu dobrego przyjaciela, to zrobi wszystko (wszystko c;) aby Cię Uchronić. Nawet jeżeli do gry wchodzi stawka o życie. Jest lojalna, oraz prawdomówna. Nienawidzi kłamców, traktuje ich jak śmieci. Prawdomówność i szlachetność przede wszystkim. Mści się, nawet przy "lekkim uderzeniu łokciem" masz zagwarantowane to, że w pewnej chwili odwdzięczy Ci się. Może niektóre rzeczy które dla Ciebie są do niczego, dla niej znaczą bardzo wiele.
Cechy fizyczne: Ma słabą równowagę, oraz uderzenia fizyczne. Poza tym, doskonale, wręcz perfekcyjne omija wszelkie ataki (ta cecha współgra z "uderzeniami fizycznymi"), oraz jest dobra w atakach psychicznych.
Znak szczególny: Żarzące się na niebiesko hieroglify na ciele, oraz grzywka, która zasłania jej oczy.
Słaby punkt: Prosto i na temat... szyja.
Boi się: Nagłych/niespodziewanych rzeczy, wody (problem? ;-;) i.. może tak trochę wysokości.
Waga: 39 kilogramów
Wzrost: 73 centymetry
Najlepsi przyjaciele: Brak
Rasa: Wilk grzywiasty
Żywioł: Lód
Moce: [7/15]  Telepatia. Zamrażanie, Tworzenie budowli z lodu, Deszcz sopli, Aura, Mrożący pocałunek, Rysowanie lodem
Partner/ka: Czas pokaże...
Rodzice: Brak
Potomstwo: Brak
Inna rodzina: Brak
Kraj pochodzenia: Arktyka
Lubi: Zmiany
Nie lubi: Kłamców, ciepłych miejsc, dnia (bardziej słońca)
Pióra Feniksa: 40.000
Historia: No... bardzo lubię zmiany, więc postanowiłam, że wyruszę w pewnym sensie na "przygodę", w której mam zobaczyć nowe miejsca, oraz zakątki świata. Jeden zakątek mi się najbardziej spodobał, a dokładnie wataha, która była moim zdaniem najlepszym miejscem na udomowienie się.
Właściciel: CzarnoBiała
WITAJ W WATASZE KRWAWEGO WZGÓRZA!!!

Nowa wilczyca - DIANA

  • Diana

Imię: Diana
Płeć: Samica
Wiek: 2 lata
Hierarchia: Omega
Stanowisko: Wyrzutek
Cechy charakteru: Można dużo o niej powiedzieć. Zacznijmy od tego, że jest niezwykle tolerancyjną wilczycą - akceptuje prawie wszystko i każdego. Stara się być pomocna i miła, co szanują u niej inne wilki. Jeżeli chodzi o jej cierpliwość, to posiada bardzo mało jej pokładów, gdyż jest bardzo porywcza. Potrafi łatwo się wkurzyć, z byle jakiego powodu, np. kiedy nikt się jej nie słucha. Ogólnie mam bardzo skomplikowany charakter. Łatwo z nią nawiązać kontakt, lecz nie ufa każdemu. Raczej postawi na sprawdzonych przyjaciół niż na nowych kolegów. Wadera ma jeszcze więcej ciekawych cech do odkrycia =) Może to ty będziesz tym, który je pozna?
Cechy fizyczne: Nie jest jakaś wspaniałą atletką. Mała i lekka nie stanowi wielkiego zagrożenia. Nie umie pływać, ani nie należy do najszybszych. Jednak wśród tej pustki znajdą się plusy. Sokole oko wilczycy, sprawia, że wspaniale strzela z łuku, ponadto świetnie włada sztyletem.
Znak szczególny: Zielone futro, szmaragdowe oczy - odziedziczyła to po swoich przodkach. 
Słaby punkt: Kręgosłup, który jest dość delikatny 
Boi się: Utraty swojego prawdziwego ja i zgubienia go
Waga: 30 kilogramów
Wzrost: 60 centymetrów
Najlepsi przyjaciele: Szuka '.'
Rasa: Wilk europejski
Żywioł: Natura
Moce: [5/15]  Telepatia. Rozrost roślin. Fotosynteza. Za pomocą dotyku może "wyczarować" dowolny kwiat. Umie zamienić swoją sierść w korę, która chroni ją
Partner/ka: Aktualnie nie ma nikogo na oku, lecz wciąż czuje coś do wilka z dawnej watahy
Rodzice: Mieszkają w Polsce i bardzo za nimi tęskni
Potomstwo: Brak
Inna rodzina: Brak
Kraj pochodzenia: Polska
Lubi: Ubierać się w stylu japońskim, kwaśne i słodkie rzeczy, rozmawiać z innymi, czytać stare pisma, które znajdują się w bibliotece wilków, rządzić innymi, uczyć się nowych rzeczy, być sobą
Nie lubi: Samotności - jeżeli akurat jej nie potrzebuje, kłótni, braku swobody, przygłupich istot
Pióra Feniksa: 40.000
Historia: Polska. Kraj moich narodzin. Brzmi bardzo oficjalnie? Czyż nie? Przejdźmy do rzeczy. Urodziłam się w Polsce z moimi braćmi, Sebastianem i Mateuszem. Kochani i bardzo świetni bracia. Bardzo ich szanowałam. Po śmierci rodziców to właśnie oni mnie wychowali. Nie wiem czemu, ale postanowiłam odwiedzić Amerykę. Poszłam na spontana i zamieszkałam tu. 
Inne zdjęcia: Brak :x
WłaścicielKaroluna
WITAJ W WATASZE KRWAWEGO WZGÓRZA!!!

Od Blaze'a - Gigant

Wyszedłem na zewnątrz jaskini.
Nie zdawałem sobie sprawy, gdzie byłem.
Nie był to nasz świat.
Wszystko było gigantyczne.
Szczególnie podobało mi się wielkie drzewo.
Zapragnąłem zaleźć się w jego koronie.
Poleciałem więc na sam czubek.
Posiedziałem tam chwilę, ale kiedy chciałem zejść, nie udało mi się to.
- Pomocy! - krzyknąłem. 
Nagle brązowy wilk stanął przed drzewem.
Nie byłem pewien, czy mnie widzi i słyszy, ale miałem taką nadzieję.

<Zuko dokończysz?>

Od Ron'a - Fasolki wszystkich smaków!

Jak zawsze miałem wypchane kieszenie śmieciami, ale tego się nie spodziewałem.
- Fasolki! - krzyknąłem radośnie i tak głośno, że aż Harry i Hermiona przybiegli do mnie.
- Jakie fasolki? - zapytali.
- Fasolki wszystkich smaków.- Powiedziałem. Hermiona nie chciała w to grać, bo wie jak to się kończy.
- Jakie smaki? - zapytałem, a Harry po chwili odpowiedział:
- Wymiociny, gluty, wata cukrowa, arbuz, woskowina, brzoskwinia, słodkie mango, ziemia i trawa.
- Wow. - powiedziałem i zaczęliśmy. Najpierw wziąłem białą fasolkę w kropki i powoli ją rozgryzając poczułem zgniłe jajo.
- Fuj! Harry! Nie informowałeś mnie, że tu jest zgniłe jajo! - powiedziałem i popiłem fasolkę wodą.
- Teraz ja. - powiedział i po chwili wziął białą fasolkę.
- Mniam. - powiedział.
- Co masz? - zapytałem.
- Watę cukrową. - powiedział, zajadając się nią.
- Hmm... to ja jeszcze raz. - powiedziałem. Miałem nadzieję, że tym razem trafi mi się coś fajnego, ale niestety, natrafiłem na gluty.
- Jeszcze gorzej! - powiedziałem. - Ja się tak nie bawię! - Zawołałem, biorąc kolejną fasolkę.
- Co masz? - zapytał. Poczułem znajomy mi smak z Hogwartu.
- Mmmm toffi! - powiedziałem żując brązową fasolkę.
- Em... Stary, to nie toffi, to woskowina. - powiedział Harry przewracając oczami. Nagle Hermiona się wtrąciła.
- Mogę spróbować? - Zapytała.
- Tak. - odpowiedziałem, a ona wzięła zielono-żółtą fasolkę.
- Pycha... słodkie mango. - Wyszczerzyła się i nagle wzięła jeszcze drugą zieloną. - Nie no lepszej nie może być... mam arbuza!
- Wyżarłaś nam wszystkie dobre smaki! - Rzekł Harry. - Zadowolona?
- Tak, i to bardzo. - Uśmiechnęła się, po czym oblizała usta.