niedziela, 22 września 2013

Od Cheveyo - Codzienny poranny obchód i walka

Dzisiejszego ranka jak zwykle wstałem bardzo wcześnie, wszyscy oprócz strażników nocnych, inspektorów i niektórych obrońców terenów oraz pierwszych ptaków, a także rozpoczynającego wędrówkę po widnokręgu Słońca jeszcze spali. Udałem się na obchód terenów watahy.
Kiedy doszedłem do Lasu Czarnego Rumaka usłyszałem donośny krzyk mojej siostrzenicy, Elinor:
- Pomocy! - Natychmiast rzuciłem się biegiem w stronę, od której dochodził ten dźwięk. Gdy tylko dotarłem do jego źródła zobaczyłem siedem obcych, czarnych, ogromnych wilków skradających się z wyszczerzonymi zębami w stronę Elinor. 
- Uciekaj! - Krzyknąłem, a sam rzuciłem się w stronę napastników. 
Wadera na całe szczęście mnie posłuchała i pomknęła w stronę jaskini Alf. Nim jednak to zrobiła stworzyła kilka słonecznych postaci i przywołała jednego ducha, aby mi pomagali dopóki nie przyprowadzi pomocy. Zauważyłem, że w jej kierunku biegnie jeden z wrogów, ale nie mogłem w tej sprawie nic zrobić, ponieważ walczyłem właśnie z dwoma innymi. Na całe szczęście wyręczył mnie któryś z wytworów mojej siostrzenicy. 

<Gustaw, proszę dokończ>

Od Neytiri - C.D. opowiadania Chestera ''Jak dotarłam do tej watahy''

- Dziękuję... - szepnęłam nieśmiało. 
- Nie ma za co - odpowiedział. 
- A jak się nazywa Twoja wataha? - spytałam. 
- Krwawe Wzgórze - odpowiedział. 
- Słyszałam o niej. Mogę Ci pomóc powrócić, jeśli będę mogła dołączyć. 
- Myślę, że będziesz mogła - odpowiedział. 
Chodziliśmy po lesie. W końcu zobaczyliśmy jakiegoś wilka. 

< Chester, dokończ proszę... >

Od Chestera - C.D. opowiadania Neytiri ''Jak dotarłam do tej watahy''

Ktoś rzucił na mnie urok tamtego dnia. Nie byłem już sobą, - metalowcem, który kocha śpiewać - byłem kimś w rodzaju złodzieja. Znalazłem w lesie Neytiri i jej jelenia. Nie wiem czemu to zrobiłem, ale zjadłem go... Powróciłem do jaskini i tam, w tej mojej jaskini, prysnął czar. Znowu byłem sobą, ale przez ten dziwny urok w ogóle straciłem orientację w terenie. Nie wiedziałem gdzie jestem i wtedy napotkałem Neytiri. Myślałem, że mi pomoże, ale zapomniałem, że nie należy do watahy... Przedstawiła mi się, a jej imię zabrzmiało mi ładnie.
- Neytiri? Ładne imię. - Powiedziałem. - Ach, no właśnie... Przepraszam za tamtego jelenia. Zaraz znajdę ci następnego. - Dodałem i pobiegłem w głąb lasu. Tak jak myślałem, jelenie pasły się na niewielkiej polanie. Skoczyłem na jednego z nich i nastąpiła szarpanina. Reszta jeleni uciekła, zostawiając towarzysza na pastwę losu. Moja zdobycz nie cierpiała zbyt długo. Udałem się do wadery i położyłem przed jej łapami jelenia.

< Neytiri, dokończ proszę. >

sobota, 21 września 2013

Od Jez - C.D. opowiadania Zero Blackfire ''Ktoś?''

Nagle Zero Blackfire chwycił mnie za kark i wrzucił do wody. Zanurkowałam i wynurzyłam sie dopiero wtedy gdy zaniepokojony basior schylił sie. Wynurzyłam sie, chwyciłam przednimi łapami za jego szyje i wciągnełam go do wody. Wynurzył sie śmiejąc.

< Zero Blackfire ? Masz fuksa że umiem pływać. xd >

Nowy członek - DEAD ANGEL


Imię: DeadAngel, w skrócie Dead lub Angel
Płeć: Samica
Wiek: 2 lata, nieśmiertelna
Stanowisko: Oficerka
Zespół: Nie należy do żadnego
Kły: 10/10
Cechy charakteru: Wierna, czasami wredna i agresywna, cierpliwa, uważna, odpowiedzialna, odważna, czujna,nigdy nie zdradza nikogo tajemnic, zarozumiała, uparta, czasami arogancka, nie miła.
Cechy fizyczne: Silna, zwinna, skoczna, wytrzymała, dobrze pływa ale nie umie latać. Ma też dobry węch.
Znak szczególny: Drut kolczasty na ogonie,czapka policyjna,aureola z drutu kolczastego i trucizna w jej naszyjniku.
Waga: 30 kilogramów
Wzrost60 centymetrów
Najlepsi przyjaciele: Nie ma i nie chce
Rasa: Wilk grzywiasty
Rasa magiczna: Wilk demon
Żywioł: Mrok, czas
Moce: Może władać mrokiem i czasem
Partner: Nie ma i nie chce
Rodzina: Nie ma
Kraj pochodzenia: Hiszpania
Lubi: Zabijać, widzieć cierpienie innych, mrok, zamykanie wrogów w wilczym więzieniu i chaos.
Nie lubiTęczy, światła, radości innych, przyjaźni i miłości
Nuty Wolności40.000
Historia: Od zawsze lubiłam zadawać innym ból. Lecz pewnego dnia moja BFF i mój chłopak zadali mi ból. Postanowiłam zabić wszystkich z mojej starej watahy, zostawiłam przy życiu tylko moją matkę, która potem pouczała mi i rozkazała odbudować wszystkie budynki naszej watahy i znaleźć nowych członków. Zdenerwowała mnie więc ją też zabiłam. Poszłam więc i natrafiłam na Watahę Krwawe Wzgórze. Już nazwa mnie przyciągnęła więc dołączyłam. I tak oto jestem!
Inne zdjęcia:
Inne zdjęcie
Jako nastolatka
Jako demon
Właściciel: WilczekXD
WITAJ W WATASZE!!!

Od Arc Bright i Kaigy'ego Burnout'a - Przechadzka

Arc i Kaigy przechadzali sie po lesie i rozmawiali. O wszystkim i o niczym. Byli już dorośli. Mimo iż Arc potrafiła zmieniac sie w szczeniaka, to była teraz w swej dorosłej formie. Jej niebieskie oczy błyszczały się i skrzyly. Kaigy wymachiwal na boki ogonem. Nudzili się. To już nie dzieciństwo nie beda przecież sie ciagac za uszy. Gdy byli niedalego wodospadu usłyszeli jakiś hałas.

<Kto dokończy? Pliska>

Od ZeroBlackfire - C.D. opowiadania Jez ''Ktoś?''

Wilczyca pocałowała mnie. Uśmiechnąłem się lekko i przytuliłem. Potem szybkim ruchem złapałem ja za kark i warcząc wrzuciłem do wody

<Jez? Mam nadzieje, ze umiesz pływać ;)>

Od Luny - Te dziwne istoty

Szłam lasem szukając czegoś na obiad.Nagle usłyszałam dziwne szelesty.Schowałam się w krzaki.Dziwne istoty wyglądały dziwnie...była zima i chyba jeden z nich mnie zauważył...Coś wypchnęło mnie z krzaków,ludzie (dowiedziałam się potem o ich nazwie) zaczęli się śmiać i wyciągnęli dziwne carne patyki i jakąś fiolkę.Nagle butla razem z wielkim hukiem wbiła się w moją tylną łapę.Uciekałam tak szybko jak mogłam. Poczułam się śpiąca...zwalniałam ale nie chciałam...zatrzymałam się i...upadłam na śnieg.Przez głowę przeleciał mi kawałek piosenki:,,Gdy na śniegu zraniony wilk zdycha,słychać śmiech,ludzki śmiech i jazgot psi...''Usłyszałam kroki,krzyki i sieć wylądowała na mnie...Nagle wyskoczyła Terra.Ludzie wyciągnęli patyki i znów naładowali je tą substancją.
-Terra!! - Krzyknęłam ale Terra padła na ziemie.Nie umierała,dostała tym co ja a po za tym miała otwarte oczy.Na niej też wylądowała sieć.Nagle jeden z ludzi oprzytomniał
-Zaraz,zaraz czy ten wilk...Gada?!
-Nie.. - Szepnęłam cicho.Nagle inny podszedł do Terry i uderzył ją.Nie wytrzymałam i...zabiłam ich...wszystkich moimi mocami.Nagle z auta wyszedł kolejny...jego nie dałam rady zgładzić...Wszystko się rozmazało...Znów przeleciała mi melodia...Nagle otworzyłam oczy...byłam gdzieś zamknięta...zobaczyłam Terre ale ona...uciekła...Nagle istota podeszła do mnie z nożem.Zamknęłam oczy ale postać przemówiła...
-Jeśli powiesz gdzie reszta wilków takich jak ty nic ci się nie stanie...
Wiedziałam, że jeśli powiem wszyscy tam pójdą,ale nasza wataha była jedną z większych a po za tym my mamy magię ale oni mają zakładnika...mnie. Popatrzyłam mu w oczy i powiedziałam gdzie jest wataha.Człowiek wbił mi nóż w tylną łapę i poszedł.Siedziałam chwilę i płakałam...Nagle znów wszystko się rozmazało...Nagle obudziłam się na śniegu i wszędzie był ogień...Samochód (Nazwę powiedziała mi potem Akali)Rozbił się przez...Terre!Podbiegła do mnie i zobaczyła moją złamaną łapę...Nagle spadło na mnie coś dziwnego i wszystko znów się rozmazało...Słyszałam tylko płacz Terry...

<Terra?Dokończ proszę>

Od Akali - C.D. opowiadania Black'a ''Ona się zmienia!''

-Nasari? Co się stało? Dlaczego Black uciekł?
-Ja... nie wiem.... Nigdy tak nie robił, a poza tym skręcił w drugą stronę, pobiegł do jaskini a nie na lekcje latania!
-Ach.. I co teraz? Co w związku z tym?
-No nie wiem. Może do niego pójdę... żeby go spytać, co się stało...
-Tak, to dobry pomysł. Idz i zapytaj go o co chodzi.
-No dobrze. Zapytam go. - Byłam trochę smutna że Black zawsze tak krzywo na mnie patrzy... Bo wcale nie miałam nic przeciwko żeby się spotykali... Pobiegłam szybko do jaskini Blacka taka radosna jak nigdy. I dosłownie przed wejściem zatrzymałam się, zrozumiałam że on jest szczeniakiem, a ja nie, ja mam pracę a on jutro kończy szkołę, jestem od niego większa-Ach! Nie! - Krzyknęłam ale szybko schowałam się za kamień. Byłam troche zmęczona tym biegiem więc sobie tam trochę posiedziałam, a po 10 minutach zasnęłam. Zapomniałam o tym że leżę tuż obok jaskini, i ktoś może mnie zobaczyć.

<Black>

Od Mavis - Jak dotarłam do tej watahy

- To kiedy powiemy jej, że Immortal jest jej siostrą? - rzekł głos, a ja przysłuchiwałam się rozmowie wilków
- Nie możemy. - warknął zachrypnięty basior - Mavis..ona lepiej żeby nie wiedziała. Nie wiadomo co może zrobić. - w tym momencie poczułam ukłucie w sercu. Miałam siostrę?! Ale.. nic nie wiedziałam! Musze ją odnaleźć! 
- Tak.. tak będzie lepiej.. - odparła zamyślona wadera - Mam nadzieję, że nie pamięta Immortal. Minął szmat czasu odkąd ona zniknęła. - słuchałam ich dalej, jednak czułam, że lepiej będzie kiedy już..ucieknę. Muszę tez w końcu wyrwać się z tond i zacząć nowe życie. Bez zastanowienia pobiegłam w stronę lasu, którego cała wataha się bała. Nie byłam tchórzliwą samiczką, jednak musiałam przyznać, że Mroczny Las zrobił na mnie wrażenie. Ruszyłam w jego głąb, wciąż rozmyślając o Immortal.. Nawet nie zauważyłam kiedy wyszłam z niego. W pewnym momencie poczułam jak wpadam na kogoś. Tym kimś była wadera, którą rozpoznałam po kilku sekundach. Patrzyłyśmy sobie w oczy nic nie mówiąc, lecz ja nie wytrzymałam i krzyknęłam:
- Immortal! - rzuciłam jej się na szyję i mocno przytuliłam, nie byłam zdziwiona kiedy nie odwzajemniła uścisku.
- Kim jesteś? - rzekła wstając z ziemi
- Nie pamiętasz mnie. Wiedziałam, że tak to się potoczy. Jestem twoja siostrą. To ja, Mavis! - powiedziałam uśmiechając się szeroko, a czarna wadera wytrzeszczyła oczy
- Ty..t-ty..żyjesz? Ale..ja myślałam, że..nie. - odparła zdezorientowana
- No jasne, że tak. - uśmiechnęłam się szczerze - Może mogłabym dołączyć do watahy, do której należysz? - spytałam śmiało
- Chodź, zaprowadzę Cie do alf. Na pewno się zgodzą! - zawołała 
Gdy dotarłyśmy do Gustawa, on zgodził się i zostałam w watasze.