czwartek, 5 stycznia 2017

Mortimer wraca do watahy!

Mortimer wraca!
~
Kontakt z właścicielem wilka: | Howrse: WSTW |
Imię: Mortimer (Da nielicznych Mo) 
Hierarchia: Omega
Stanowisko: Morderca lądowy
Partner/ka: Jeśli jesteś zdrowy na umyśle, raczej znasz już odpowiedź na to pytanie, a jeśli nie - najwidoczniej jesteś za głupi, by to pojąć.
~
Witaj z powrotem!

Od Celty - C.D. Blame Soul'a ''Nieciekawa sytuacja''


Nie dość, że kruki pojawiły się nad naszą wataha w takiej ilości, co zwiastuje pewnie coś niedobrego, to teraz jakiś samiec sobie na mnie wpadł, co zakończyło się naszym upadkiem.
- Ojojoj! Przepraszam! - usłyszałam jego głos.
Potrząsnęłam lekko łbem, wstając na równe łapy. Duży, wysoki, masywny, samiec o szarym futrze.
- Spokojnie, nic się nie stało. Ja również przepraszam, powinnam była uważać jak chodzę. - skinęłam. - Jestem Celty, a ty?
- Na imię mi Blame Soul. - odpowiedział.
- Miło mi, a więc Blame... - zaczęłam. - Musiałeś być czymś bardzo zmartwiony, albo kompletnie zamyślony. Czyżby to była wina tych kruków? 
- Oh, czyli wszyscy je widzieli. - spojrzał w pewnym kierunku.
- Tak sądzę. - przysiadłam na ziemi. -Z tego, co wiem, kruki nie zwiastują niczego dobrego, w niektórych wierzeniach oznaczają śmierć. 
- Auć. - mruknął samiec.
- Tak, auć. Muszę zobaczyć jak miewają się sprawy, poczytam o tym trochę w księgach, czy jest coś na ten temat. Równie dobrze to może być bardzo duża migracja. - zdobyłam się na lekki uśmiech. - To co, pomożesz mi?

<Blame Soul?>

poniedziałek, 2 stycznia 2017

M o r f e u s z

''Każde słowo, które wypowiadamy, każdy dźwięk, który z siebie wydajemy odbywa podróż zanim dotrze do ucha słuchacza, podróż, która często okazuje się podróżą na darmo, ponieważ słowa niekiedy spływają po nas jak krople deszczu po przedniej szybie samochodu.''
podstawowe informacje
Imię: Morfeusz (Jest to tylko jedno z jego wielu imion)
Pseudonim: Sen
Klan: Fortis Corde
Przydomek: DreamWanderer 
Płeć: Samiec
Wiek: 96 księżyców
Ranga: ★
Stanowisko: Uzdrowiciel
Typ: Wilk Słoneczny
Rasa: Wilk Snów
GłosX [Robert Gawliński z Wilki]

***

opis wilka
CharakterMorfeusz to przede wszystkim niezwykle tajemniczy, zamknięty w sobie i małomówny doskonały strateg. Charakteryzuje się niemal anielską cierpliwością, więc mało co może go wyprowadzić z równowagi. Nie oznacza to, że jest to niemożliwe. Lepiej jednak nie próbować go denerwować, bo może wtedy stać się niezwykle agresywny i zrobić komuś, często niechcący, krzywdę. Oczywiście będzie tego potem bardzo żałować, ale nigdy się do tego nie przyzna. Ponadto natura obdarzyła go hardym, nieugiętym i nieprzeciętnie odważnym duchem walki. Jest również wytrwałym i upartym optymistą o doskonałym poczuciu humoru. 
Sprawność: Morfeusz to doskonale zbudowany i nieprzeciętnie silny wojownik o gibkiej sylwetce. Ponadto niemal perfekcyjnie potrafi posługiwać się każdym rodzajem broni, a już zwłaszcza tej magicznej. Jest również mistrzem podchodów, skoczności i pływania. Ma jednak pewne problemy ze wspinaczką i utrzymywaniem równowagi na lodzie. 
Aparycja: Morfeusz odznacza się doskonale rozbudowaną i umięśnioną sylwetką, pokrytą ciemnofioletowym, lekko kręconym futrem. Jego niezgłębione, złote oczy wydają się przeszywać innych na wskroś, przez co wiele osobników woli unikać jego spojrzenia. Całość jego sylwetki spowita jest jakby nieziemskim, żółtym światłem. 
Znaki szczególne: Świecące na żółto oczy i sierść.
Lubi: Zimę, poranki, światło, podróże, szczerość, prywatność
Nie lubi: Gorąca, niewoli, nierównych walk, owijania w bawełnę, kłamstw 
Inne: Brak
Pochodzenie: Europa, Grecja
Historia: Jeśli pamięć mnie nie zawodzi, moje serce zaczęło bić w jednej z większych, greckich watach. Nie mogę być tego jednak do końca pewny, gdyż nikt nie potrafi tego potwierdzić, więc równie dobrze mogłem sobie to wymyślić. Jedno jest bezsprzecznie prawdziwe- nigdy nie było mi dane poznać rodziców. Jak, więc udało mi się przeżyć? Otóż zostałem znaleziony przez grupkę mężczyzn, którzy z niewiadomych dla mnie przyczyn uznali mnie natychmiast za syna boga i nadali mi mitologiczne imię Morfeusz. Ponadto otoczyli mnie najlepszą opieką. Zawsze choć jeden z nich mi towarzyszył. W dniu moich piątych urodzin po raz pierwszy się tak nie stało. Nie mam zielonego pojęcia z jakiego powodu. Mniejsza o to, ważne, ze byłem sam i mogłem uciec, co też natychmiast uczyniłem. Tak oto po około dwóch latach dotarłem tutaj. 

***

zdolności magiczne
Żywioł: Ogień, Magia
Żywioł dodatkowy: -
Moce główne: Odporność na oparzenia, ogniste kule, podpalanie, metamorfoza, panowanie nad myślami, magiczne leczenie
Moce specjalne:
  • Władca Snu - potrafi sterować snem
  • Mimikra - wtapianie się w tło
  • Król Kosmosu - panowanie nad ciałami niebieskimi
Moc dodatkowa: -

***

relacje z innymi
Partner: Jest na etapie poszukiwań.
Rodzice: Nie pamięta ich (i przez to nie zdaje sobie sprawy z tego, ze jego ojcem jest sam Hypnos, a matką zwykła śmiertelniczka).
Rodzina: Brak
Potomstwo: Nie posiada
Najlepszy przyjaciel: Może w przyszłości...
Przyjaciele: Obecnie brak.
Wrogowie: Nie zdaje sobie sprawy z tego, ze są to wszyscy wrogowie jego ojca. 
Mistrz: Dorastał wśród ludzi, więc nie posiadał. 
Uczeń: | Dawny: Brak | Obecny: Brak |
Podopieczny: W przyszłości z pewnością kogoś wybierze

***

statystyki
Miejsce zamieszkania: Rzeka Marzeń. Jest to średniej wielkości, kamienna jaskinia, prze której środek przepływa leniwie rzeka. Na jej ścianach widnieją liczne ornamenty roślinne i różnego rodzaju maski. Pod jedną ze ścian umieszczone zostało gustowne, mięciutkie, zdobione łóżko z narzuconymi na nie niedbale skórami z jelenia. Z kolei na pozostałych zawieszono kilka szafek z najpotrzebniejszymi medykamentami i narzędziami, a na środku umieszczono mały, kamienny stół. Pod sufitem wisi gustowna lampka w kształcie głowy smoka. 
Data dołączenia: 2 styczeń 2017
Urodziny: 11 dzień zimy
Kamienie Mocy: 250.000
LVL: 8 [do lvl up zostało: 100]
EXP: | Ogólnie: 800 | Wykorzystano: 800 | Zostało: 0 |
Umiejętności: | Walka: 170 | Polowanie: 175 | Magia: 270 | Umysł: 155 |
Ekwipunek: Brak
Osiągnięcia: Brak
Stan: Bardzo dobry [100 HP]
Choroby/uczulenia: Aktualnie brak.
Zbroja: Brak
Broń: Brak
Towarzysz: Brak
Kontakt: | Howrse: WTSW | Doggi: SZOG |

Od Blame Soul'a - Nieciekawa sytuacja

Wlazłem na drzewo w celu przegonienia zgromadzonych tam kruków, no, przyznam, że było to bez sensu, jak moje życie. Dlaczego akurat kruki? Same żyły, mało mięsa i kościste takie, do tego kraczą jak pojebane podczas zabijania. Zrezygnowanym wzrokiem popatrzyłem na ziemię. 
- Nie chce mi się schodzić. - Powiedziałem do siebie. Chwilę powierciłem się na gałęzi i spadłem. - Lof ju. - Mówiąc to ucałowałem glebę. Otrzepałem się z ziemi i zacząłem powoli lecz instynktownie stawiać łapy w rytm piosenki, która tkwiła mi w głowie już dobre dwa lata. Po chwili zacząłem spokojnym tonem wyśpiewywać tekst. Jak to na typową jesienną szarówkę przystało, zaczął kropić deszcz. Przymknąłem oczy, ujrzałem liczne grono szczeniaków przy ognisku, wpatrujących się w szarą waderę. Tańczyłem coraz wolniej, moje powieki uniosły się bardzo szybko, a źrenice zwężyły. Przyśpieszyłem melodię i stawianie kroków. Zwyczajna kołysanka ''Żył Sobie Król'' wykonywana przeze mnie brzmiała teraz przerażająco. Znowu spowolniłem kończąc śpiew, po chwili zamarłem w bezruchu. Wiatr z siłą uderzył w mój opuszczony pysk, który od razu podniosłem. Ruszyłem przed siebie truchtem. Cisza panująca wokół mnie była okropna, przypominała mi czasy, w których moje życie przesiąknięte było samotnością. Wytężyłem węch, już po chwili złapałem trop jakiegoś wilka. Ucieszony zacząłem biec za zapachem, zaśmiałem się pod nosem i przyśpieszyłem. Już po chwili uderzyłem w nieznajomą/ego. 
- OJOJOJ, PRZEPRASZAM! - Powiedziałem głośno podnosząc się z ziemi.

< Wilku? >

Od Morfeusza - Historia mego przybycia na tereny Watahy Krwawego Wzgórza

Jeśli pamięć mnie nie zawodzi, przyszedłem na świat w jednej z większych, greckich, a dokładniej korynckich, greckich watach. Nie mogę być tego do końca pewny, gdyż jak do tej pory, nikt nie potrafił tego potwierdzić, więc równie dobrze akurat ten element mojej historii mógł zostać przeze mnie wymyślony w celu zapełnienia pustki dotyczącej mych pierwszych chwil. Jedno jest jednak bezsprzecznie prawdziwe- rodzicieli nigdy nie było dane mi poznać. Teraz pewnie większość z Was zaczyna się zastawiać w jaki sposób w takim razie udało mi się przetrwać. Odpowiedź jest bardzo prosta - zostałem znaleziony i przygarnięty przez plemię długowłosych, wędrownych mężczyzn o skośnych oczach, którzy z niewiadomych dla mnie po dziś dzień przyczyn, uznali mą osobę za wcielenie bożego syna na ziemi i nadali mi mitologiczne imię Morfeusz. Ponadto otoczyli mnie najlepszą opieką. Zawsze choć jeden z nich mi towarzyszył, ale w dniu moich piątych urodzin po raz pierwszy się tak nie stało. Nie miałem zielonego pojęcia z jakiego powodu i, szczerze powiedziawszy, nawet się nad tym zbytnio nie zastanawiałem. W tamtej chwili bowiem co innego było dla mnie ważne- otóż nareszcie zostałem sam i mogłem spokojnie oddalić się w nieznane na poszukiwanie nowego miejsca do życia, w którym, gdyby szczęście mi dopisało, znalazłbym wreszcie prawdziwą, wilczą rodzinę.

***

Tak oto po prawie dwóch latach niestrudzonej wędrówki, w czasie której spałem tylko tyle, ile było to niezbędnie konieczne, abym mógł przywozicie funkcjonować, dotarłem do wielkiej, pokrytej krystalicznie czystym, śnieżnym puchem tundry. Zatrzymałem się na chwilę i wciągnąłem głęboko w nozdrza powietrze, w którym wyraźnie unosił się zapach kilkudziesięciu moich dzikich pobratymców,z których jeden musiał znajdować się dość blisko, bo jego woń była intensywniejsza od pozostałych. Nie zastawiając się długo, ruszyłem dalej. Po przybyciu kilku metrów, usłyszałem łamanie gałązki z lewej strony i natychmiast skierowałem tam czujne spojrzenie. Moim oczom ukazała się czerwono-brązowo-biała, najwidoczniej tutejsza, bo emanująca niezachwianą pewnością, wadera.
- Co ty tutaj robisz? - spytała, nim w ogóle zdążyłem się na to przygotować.
- Na imię mi Morfeusz. - przedstawiłem się na początek i dodałem. - Co do twojego pytania, to przybyłem tutaj z Grecji w poszukiwaniu stada, do którego mógłby dołączyć.

<Rathyen?>

2k17

No hej.
Przepraszam, że się nie odzywałam. Większości z was nie złożyłam życzeń ani na Święta, ani na Sylwestra. Ostatnio mam mało czasu na bloga, nie miałam kiedy nawet napisać posta. Wiele w moim życiu się zmieniło i wciąż zmienia. Ale wiem, że macie już dość tego typu postów.

TAK CZY INACZEJ, WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO LUDZIE!
#ambitnie

W nowy rok chciałabym wejść z pompą. Chociaż generalnie nienawidzę postanowień noworocznych i tekstów typu ''nowy rok, nowa ja'', postanowiłam, że od dzisiaj - w sumie to od wczoraj, bo jest po północy - biorę się za WKW. Miałam ogarnąć chyba miesiąc temu w które dni będę publikować posty, ale nie zrobiłam tego z dwóch powodów: dostałam info, że zmienia się plan i uznałam, że bez sensu układać grafik, skoro i tak za chwilę będę go musiała zmieniać; ale co ważniejsze, po prostu nie było czego wstawiać.
Zarzucacie mi zerową aktywność bloga, a sami milczycie. Napędzajmy siebie wzajemnie. Jeżeli jedna osoba napisze opowiadanie, to zrobi to i druga, a potem trzecia i czwarta. Zachce się jednej, ruszą się pozostałe. Będąc adminką, mam obowiązek was napędzić, zmotywować. Ciężko jest motywować będąc niezmotywowaną, ale dobrze.
Uważam, że może ruszycie się, jeśli ogarnę wam jakąś fabułkę na ten miesiąc. Zapraszam więc do przeczytania opisu dla osób, które nie mają pomysłu o czym pisać.

Ostatnio na terenach watahy zrobiło się inaczej. Tak jakoś cicho, aż za cicho. Jednak to nie był powód, dla którego Crow's Cry nie spał dzisiejszej nocy. Kruki i inne skrzeczące ptaki od kilku dni prześladowały tereny watahy. Gdyby była to mała grupka ptaków, zrozumiałby. Jednak ilość ptaków można było liczyć w setkach. Pióra walały się dosłownie wszędzie. Alfa posłał kilka wilków, aby śledziły kruki i sprawdziły gdzie się ukrywają, jednak codziennie zmieniały sobie miejsce. Jaki jest powód, dla którego kruki przyczepiły się do terenów? Czy zwiastuje to coś strasznego? Czy należy się tym przejmować? Czy to znak? Te pytania kłębiły się w głowie Crow's Cry'a, dopóki nie zasnął.

Dobra, z dupy wzięty krótki opis stanu rzeczy na terenach WKW. Jeśli ktoś ma problem z napisaniem opowiadania, może pisać na ten temat. Liczę na jakikolwiek odzew. Miłej nocy.

~ Julia.

Morfeusz - profil wilka

Imię: Morfeusz (Jest to tylko jedno z jego wielu imion) 
Płeć: Samiec
Wiek: 7 lat
Hierarchia: Omega
Kierunek: Koliber
Stanowisko: Mag
Typ: Zwykły
Rasa: Wilk Snów
GłosPrzemysław Gintrowski
*** 
Cechy charakteruMorfeusz to przede wszystkim niezwykle tajemniczy, zamknięty w sobie i małomówny doskonały strateg. Charakteryzuje się niemal anielską cierpliwością, więc mało co może go wyprowadzić z równowagi. Nie oznacza to, że jest to niemożliwe. Lepiej jednak nie próbować go denerwować, bo może wtedy stać się niezwykle agresywny i zrobić komuś, często niechcący, krzywdę. Oczywiście będzie tego potem bardzo żałować, ale nigdy się do tego nie przyzna. Ponadto natura obdarzyła go hardym, nieugiętym i nieprzeciętnie odważnym duchem walki. Jest również wytrwałym i upartym optymistą o doskonałym poczuciu humoru. 
Cechy fizyczne: Morfeusz to doskonale zbudowany i nieprzeciętnie silny wojownik o gibkiej sylwetce. Ponadto niemal perfekcyjnie potrafi posługiwać się każdym rodzajem broni, a już zwłaszcza tej magicznej. Jest również mistrzem podchodów, skoczności i pływania. Ma jednak pewne problemy ze wspinaczką i utrzymywaniem równowagi na lodzie. 
Znak szczególny: Świecące na żółto oczy i sierść.
Słaby punkt: Szrama na prawym policzku.
Boi się: Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że ten odważny osobnik boi się ponad wszystko odnalezienia go przez mężczyzn, z którymi żył do tej pory. 
Waga: 75 kilogramów
Wzrost: 90 centymetrów
Najlepsi przyjaciele: Poszukuje. 
Pochodzenie: Ziemia, Europa, Grecja
Lubi: Zimę, poranki, światło, podróże, szczerość, prywatność
Nie lubi: Gorąca, niewoli, nierównych walk, owijania w bawełnę, kłamstw 
***
Żywioł: [4/4] Lód, Magia, Światło, Mrok
Moce: [15/20] Telepatia, metamorfoza, panowanie nad snem i śniegiem, zamrażanie i odmrażanie, czytanie w myślach, przejmowanie ich i blokowanie, oślepianie, oświetlanie, zmienianie kierunku padania światła, odwracanie pocisków przeciwko niemu skierowanych w stronę przeciwnika, natychmiastowe gojenie się ran, rozmawianie z mrocznymi istotami, wtapianie się w tło, magiczne leczenie, sterowanie ciałami niebieskimi.
Partner/kaJest na etapie poszukiwań.
RodziceNie pamięta ich (i przez to nie zdaje sobie sprawy z tego, ze jego ojcem jest sam Hypnos, a matką zwykła śmiertelniczka). 
PotomstwoNie posiada.
Inna rodzina: Brak.
***
Data dołączenia: 2 styczeń 2017
Data urodzenia: 8 grudzień
Upomnienia: 0/3
Krwawe Pioruny: 150.000
★★★★★★★★★★
Zdobyte osiągnięcia: Brak
Poziom: 8
PD: | Ogólnie: 850 | Wykorzystano: 800 | Zostało: 50 |
Umiejętności: | Walka: 0 | Instynkt: 550 | Umysł: 250 | Polowanie: 0 |
Jaskinia: numer 13
Ekwipunek: Brak
Bronie: Brak
Zbroja: Brak
Towarzysz: Brak
HistoriaJeśli pamięć mnie nie zawodzi, moje serce zaczęło bić w jednej z większych, greckich watach. Nie mogę być tego jednak do końca pewny, gdyż nikt nie potrafi tego potwierdzić, więc równie dobrze mogłem sobie to wymyślić. Jedno jest bezsprzecznie prawdziwe- nigdy nie było mi dane poznać rodziców. Jak, więc udało mi się przeżyć? Otóż zostałem znaleziony przez grupkę mężczyzn, którzy z niewiadomych dla mnie przyczyn uznali mnie natychmiast za syna boga i nadali mi mitologiczne imię Morfeusz. Ponadto otoczyli mnie najlepszą opieką. Zawsze choć jeden z nich mi towarzyszył. W dniu moich piątych urodzin po raz pierwszy się tak nie stało. Nie mam zielonego pojęcia z jakiego powodu. Mniejsza o to, ważne, ze byłem sam i mogłem uciec, co też natychmiast uczyniłem. Tak oto po około dwóch latach dotarłem tutaj. 
Inne zdjęcia: | Jako chłopak | W ulubionym wcieleniu |
Kontakt z właścicielem wilka: | Howrse: WTSW |

Ostatnia aktualizacja: 11.02.2017

niedziela, 1 stycznia 2017

Shanti odchodzi z watahy!

Shanti odchodzi.
~
Kontakt z właścicielem wilka: | Howrse: Sheira |
Powód odejścia: Zaginęła/Brak aktywności
Piastowane stanowiska: Zielarka
Data dołączenia: 18 lipiec 2016
 Data odejścia: 1 styczeń 2017
Imię partnera/ki: Brak
Ilość szans na powrót: Jedna
~
Żegnaj!

Seraphim odchodzi z watahy!

Seraphim odchodzi.
~
Kontakt z właścicielem wilka: | Howrse: Sheira |
Powód odejścia: Zaginął/Brak aktywności
Piastowane stanowiska: Łucznik stopnia niżsszego
Data dołączenia: 10 październik 2016
 Data odejścia: 1 styczeń 2017
Imię partnera/ki: Brak
Ilość szans na powrót: Jedna
~
Żegnaj!

Hiro odchodzi z watahy!


autor pilnie poszukiwany!
Hiro odchodzi.
~
Kontakt z właścicielem wilka: | Howrse: KonikKingOriginal |
Powód odejścia: Zaginął/Brak aktywności
Piastowane stanowiska: Tropiący
Data dołączenia: 13 sierpień 2016
 Data odejścia: 1 styczeń 2017
Imię partnera/ki: Brak
Ilość szans na powrót: Jedna
~
Żegnaj!